Opinie
Radio Wnet Tomasz Otocki

Rokas Žilinskas: Polskie problemy rozwiążemy poprzez dyskusję

Polska i Litwa mają wspólną historię. Polska jest naszym sąsiadem i przyjacielem, w kierunku którego patrzymy w czasach radości i problemów. Mamy wobec Polski i Polaków wymaganie respektowania naszej historii i tradycji tak samo jak my szanujemy waszą tradycję i historię. Nie mówiłbym nawet o „polskich problemach”, gdyby nie to, że urodzony i wychowany tuż obok Ostrej Bramy, słyszałem ludzi krzyczących „Polska armia silna na ulicach Wilna” – mówi w rozmowie z Programem Bałtyckim Radia Wnet Rokas Žilinskas, od 2008 roku poseł na Sejm Litwy (z listy Partii Wskrzeszenia Narodowego, obecnie konserwatystów), w maju 2014 r. kandydat do Parlamentu Europejskiego.

„Nikt nie ma prawa zakazać dwóm osobom, niezależnie od płci i seksualnej orientacji, wspólnego budowania życia i dzielenia owoców bycia razem. Na Litwie jest jednak tak, że ludzie nie chcieliby tego nazywać „małżeństwem“. Ale dopóki parę gejowską nazywać „związkiem“ i zostawić Kościół z jego prawem nieuznawania małżeństw gejowskich na boku, to każdy wtedy zaczyna słuchać i nawet akceptować prawo do związku” – mówi Rokas Žilinskas. W Parlamencie Europejskim chce się zajmować głównie swoją specjalnością, czyli kwestiami energetyki.

Tomasz Otocki, Redakcja Bałtycka Wnet: Pierwsze pytanie do Pana jako kandydata na europosła: dlaczego zdecydował się Pan na kandydowanie w tych wyborach z listy konserwatywnego TS-LKD?

Rokas Žilinskas, poseł na Sejm, TS-LKD, członek Komisji Gospodarki i Energetyki Seimasu: przede wszystkim nie są to pierwsze wybory, w których kandyduję jako przedstawiciel TS-LKD. W 2012 roku startowałem z ramienia konserwatystów do Seimasu, współpracowałem blisko z klubem konserwatywnym z kadencji 2008-2012. Co nas łączy, to sprawa energetyki. Ja zasiadam z ramienia TS-LKD w Komisji Energetyki w parlamencie. I dla mnie, i dla konserwatystów ważne jest dążenie Litwy do niezależności i bezpieczeństwa energetycznego, dywersyfikacji źródeł energii, zrównoważonego wzrostu zaopatrzenia w energię, połączenia z zachodnioeuropejskimi sieciami energii, a co za tym idzie realnej niezależności mojego ukochanego kraju od Rosji.

Niezależność energetyczna była wielkim polem bitwy poprzedniego rządu kierowanego przez TS-LKD, tak wielkim, że mogła przyćmić różnice między nami, jeśli jakiekolwiek wcześniej były. Moje przyłączenie się do stronnictwa konserwatywnego wyszło zupełnie naturalnie jako kontynuacja i konsolidacja naszych wysiłków w dziedzinie niezależności energetycznej.

Energetyka to temat ważny w Parlamencie Europejskim, więc rozumiem, że będzie się Pan nim zajmował. Czytelnikom w Polsce kojarzy się raczej Pan z tym, że otwarcie powiedział Pan o swoim homoseksualizmie. Czy można połączyć bycie konserwatystą i gejem jednocześnie?

Jak już mówiłem wcześniej, razem z TS-LKD zgadzamy się prawie we wszystkim, nawet w sprawach rodziny. Zgadzam się z tym, że rodzina jest podstawową komórką społeczeństwa i dlatego powinna być wspierana i wzmacniana na wszystkie możliwe sposoby. Żywimy podobne przekonanie i zrozumienie, że nikt nie ma prawa zakazać dwóm osobom, niezależnie od płci i seksualnej orientacji, wspólnego budowania życia i dzielenia owoców bycia razem. Na Litwie jest jednak tak, że ludzie nie chcieliby tego nazywać „małżeństwem“. Ponieważ jeśli mówisz o małżeństwie, ludzie zaraz wyobrażają sobie Boga, kościół, ołtarz, księdza stojącego przed nimi, pana młodego i pannę młodą klęczących przed nim. Zwyczajnie nie potrafią wpasować pary gejowskiej w ten obrazek, co więcej, sam pomysł, by taka para brała ślub w kościele powoduje napięcie w ich wyobraźni i z tego się bierze problem. Ale dopóki parę gejowską nazywać „związkiem“, a nie „małżeństwem“ i zostawić Kościół katolicki z jego prawem nieuznawania małżeństw gejowskich na boku, to każdy wtedy zaczyna słuchać i nawet akceptować prawo do związku.

Co chciałby Pan osiągnąć w Parlamencie Europejskim? Jest Pan gejem, co jest dla mnie najzupełniej w porządku, czy zeche Pan współpracować na rzecz zwiększenia praw LGBT? A może znajdzie Pan zupełnie inny obszar zainteresowań, skoro jest Pan specjalistą od energetyki?

Oczywiście, chciałbym kontynuować popularyzację idei pokoju między “wielkimi” i “małymi” tego społeczeństwa, choć myślę, że pokój, podobnie jak tolerancja nie może być zaimplementowany jakimiś ustaleniami Parlamentu Europejskiego. On może wyrosnąć od nas – gdy pokazujemy dobry przykład.

I teraz, co chciałbym robić w Parlamencie Europejskim: tak jak Pan zasugerował, nadal koncentrować się na sprawach energetyki: równowagi i połączeń transgranicznych, a mówiąc już zupełnie najogólniej: wspólnej polityce energetycznej.

Jest Pan członkiem Komisji Gospodarczej i Energetycznej Seimasu. Wiadomo jednak, że Parlament Europejski zajmuje się także wspólną polityką zagraniczną i bezpieczeństwa. Czy ma Pan tutaj jakieś propozycje, jakieś opinie, coś chciałby Pan osiągnąć?

Ukraina sprawiła, że pojawiło się największe od lat wyzwanie dla europejskiej wspólnej polityki zagranicznej. Czy przeważą merkantylne interesy poszczególnych krajów czy Europa stanie zjednoczona przeciwko agresorowi? Europejska reakcja na kryzys krymski jest już obecnie opisywana jako „bezzębna” i to jest właśnie pole dla Parlamentu Europejskiego, który powinien przemówić, tak jak myśli większość Europejczyków: nie ma usprawiedliwienia dla okupacji suwerennego państwa.

Kryzys ukraiński doprowadził Partnerstwo Wschodnie do skraju upadku: nie zrobiliśmy wiele, by zapobiec takim konfliktom w Gruzji, teraz na Ukrainie. To „wake up call” dla Europy – już czas wyraźnie zrozumieć, że wciąż istnieje zagrożenie użycia brutalnej siły przeciwko naszym wartościom. Co, czego nie weźmiemy, promując nasze wartości, Rosja weźmie siłą.

W tym kontekście współpraca nordycko-bałtycka powinna otrzymać nowy impet, bo właśnie widzimy, że podobne osie są budowane w ramach Unii Europejskiej: alianse wielkich i mocnych. Południe współpracuje z Południem, grupa wyszehradzka nigdy nie przestała istnieć, więc kolejna oś na Północy powinna być logicznym następstwem tego trendu.

Jesteśmy polskim portalem, nie mogę więc nie zapytać o sprawy polskie: TS-LKD jest często uznawana za partię niechętną mniejszości polskiej. Czy ma Pan opinię o stosunkach polsko-litewskich albo o tym, jak rozwiązać sprawy mniejszości?

Polska i Litwa mają wspólną historię. Polska jest naszym sąsiadem i przyjacielem, w kierunku którego patrzymy w czasach radości i problemów. Mamy wobec Polski i Polaków wymaganie respektowania naszej historii i tradycji tak samo jak my szanujemy waszą tradycję i historię. Prosimy Litwinów w Polsce, by robili to samo. Nie mówiłbym nawet o „polskich problemach”, gdyby nie to, że urodzony i wychowany tuż obok Ostrej Bramy, słyszałem ludzi krzyczących „Polska armia silna na ulicach Wilna”. A teraz mamy polskich rodaków, którzy chodzą po Wilnie z flagą RP (z całym szacunkiem, to jest flaga obcego państwa, wznoszona bynajmniej nie jako znak poparcia dla naszego kraju) i twierdzą, że nasza stolica jest polska.

Nie byłoby chyba problemem, gdyby litewska społeczność, jej centra kulturalne i szkoły były tak samo dobrze traktowane jak polskie na Litwie. Więc co zrobiliśmy źle, że pojawiły się „polskie problemy”? Trzeba usunąć emocje, prawdę należy zawsze odnaleźć w dyskusji, a dyskusja to to czego obecnie potrzebujmy. Wszystkie kontrowersyjne sprawy mogą zostać rozwiązane, jeśli będziemy rozmawiać, potrzeba tylko czasu.

Dyskusja dyskusją, ale gdyby w Seimasie pojawiły się odpowiednie projekty na temat ustawy o mniejszościach narodowych czy pisowni polskich nazwisk, jak głosowałby Rokas Žilinskas?

Może odpowiem w ten sposób: zagłosowałbym na „tak“ w atmosferze pokoju i spokoju. A pokój można osiągnąć poprzez długą cierpliwą dyskusję.

Oby wszystkim starczyło cierpliwości. Dziękuję za rozmowę.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!