Opinie

Robert Duchniewicz: Konserwatystom to się nie spodoba

Socjaldemokraci zarejestrowali nowy projekt Ustawy o mniejszościach narodowych, który od razu został skrytykowany przez prawicę, m.in. - Valentinasa Stundysa, Audronisa Ažubalisa, Vytautasa Sinicy.

Ustawa przewiduje możliwość na terytorium starostw, gdzie mniejszość narodowa stanowi nie mniej niż 1/3 ogółu mieszkańców, nazwy miejscowości, ulic i inne nazwy topograficzne zapisać w języku litewskim oraz języku mniejszości. Pomocnicze napisy są także możliwe, jeżeli mniejszość narodowa stanowi mniej niż 1/3 ogółu mieszkańców. W takim wypadku dwujęzyczne nazwy będzie można wprowadzić, jeśli to zaakceptuje większość mieszkańców w lokalnym referendum. Ostateczną decyzję w sprawie wprowadzenia dodatkowych napisów powinna będzie przyjąć rada samorządu.

Ustawa przewiduje również, że w samorządach, w których mniejszość narodowa stanowi nie mniej niż 1/3 ogółu mieszkańców, wprowadzenie obok języka litewskiego, język mniejszości narodowej jako pomocniczego w miejscowych urzędach państwowych i samorządowych. Pomimo tego, w samorządach, gdzie mniejszości narodowe stanowią nie mniej niż 1/3 ogółu mieszkańców, podstawowa pomoc prawna, informacje publiczne będą mogły być podawane obok języka państwowego także w języku tej mniejszości.
Prawica tradycyjnie się buntuje. Przedstawia siebie jako jedyną obrończynię państwowości, stara się udowodnić społeczeństwu, że istnieje jedna bezsporna prawda, która jest założona w ich słowach. Wszyscy wyżej wymienieni działacze w istocie mówią to samo – ,,ustawa jest antypaństwowa, to dopiero początek, a później pragnienia mniejszości narodowych będą tylko rosły, to jest interes Polski i tak dalej”. Mam wrażenie, że nacjonalistyczna postawa tych osób jest znacznie wyższa niż państwowość. Szanuję opinie wszystkich, więc w tym przypadku nie zamierzam krytykować konserwatystów i ich zwolenników politycznych. Ciągłej złości i niezadowolenia z ich strony wystarcza. Jest jednak kilka rzeczy, które należałoby omówić.

Pan Stundys nazwał koncepcję mniejszości narodowej abstrakcją. Powiedział, że brakuje odniesień do historii lub tradycji i że chcąc ułożyć prawidłową definicję mniejszości, samoidentyfikacji i przynależności nie wystarcza. Zdaniem konserwatysty socjaldemokraci bardzo powierzchownie przeczytali Konwencję o ochronie mniejszości narodowych.

Nie. Przepisy ustawy tego projektu powstały w trakcie dyskusji z udziałem przedstawicieli organizacji pozarządowych, socjologów, lingwistów i prawników. Niczym nie różnią się od pana Stundysa i innych krytyków pod względem swojej fachowej wiedzy. Z ciekawości warto przypomnieć, że podobne reakcje otrzymaliśmy również od przedstawicieli niektórych polskich organizacji na Litwie. Próbują stworzyć koncepcję mniejszości narodowej opartej na podobnych zasadach jak pan Stundys. Różnią się tylko poglądy i cele. Ważne jest osiągnięcie tego, aby przedstawiciele określonej narodowości byli uważani za mniejszość narodową lub nie.

Zaproponowany przez socjaldemokratów projekt ustawy o mniejszościach narodowych daje ludziom możliwość wyboru. Jest to normalna praktyka w wielu krajach Unii Europejskiej w celu integracji mniejszości narodowych i wzmocnienia państwowości. Litwa ratyfikowała jeden z dwóch dokumentów chroniących podstawowe prawa mniejszości narodowych – Konwencję o ochronie mniejszości narodowych. Podpisanie i  umożliwienie Konwencji było jednym z warunków członkostwa w Unii Europejskiej. Prawica uważa siebie za jedynych obrońców państwowości i języka litewskiego. Wszyscy podkreślają możliwe zagrożenia i mówią, że nie możemy rezygnować i przyznawać mniejszościom wyłącznych praw. Natomiast, kiedy w sąsiedniej Polsce chuligani zamalują lub w jakiś inny sposób zniszczą nazwy miejscowości litewskich, natychmiast wyrażają niezadowolenie i krytykę.

Wszystko, o czym mówimy, to nasze poglądy i wartości. Wystąpienia w sprawie zagrożenia dla języka litewskiego nie są umotywowane. Obchodząc stulecie odrodzonego państwa litewskiego, warto przypomnieć, jakie państwo tworzyli ówcześni sygnatariusze i inni zasłużeni działacze. Tak, obywatelskie. Chociaż prawica często stara się we własny sposób opowiadać fakty historyczne, tylko dzięki ówczesnym sygnatariuszom, socjaldemokratom Steponasowi Kairisowi, Janowi Vileišisowi, Stanisławowi Narutowiczowi i Mykolajusowi Biržišce, zrodziła się koncepcja właśnie takiej niepodległej, od żadnego innego państwa niezależnej Litwy. W ówcześnie odrodzonej Litwie aż do przyjścia władzy autorytarnej nawet nazwy ulic Kowna i Poniewieża były w języku polskim lub jidysz, a w Kłajpedzie – w języku niemieckim.

Więc tacy politycy jak Valentinas Stundys, Audronis Ažubalis, Paulius Saugardas, Laurynas Kasčiūnas i niepartyjni działacze jak Vytautas Sinica, widzą proces budowania państwa poprzez własny pryzmat. Taką samą opinię próbują kształtować w społeczeństwie. Ale zawsze jest druga strona. Valentinas Stundys przeczy nie tylko socjaldemokratom, ale także swoim kolegom z partii. Według tego, co wiem, zdanie na ten temat byłego przewodniczącego TS-LKD Andriusa Kubiliusa jest inne. Dlatego całej skrajnej prawicy życzę znalezienia własnej pozycji poprzez dyskusje wewnątrz partii.

Robert Duchnewicz
Przewodniczący oddziału socjaldemokratów w rejonie wileńskim
Radny samorządu rejonu wileńskiego

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!