Opinie
Aleksander Radczenko rojsty.blox.pl

Radczenko: Polityka — to sztuka kompromisu, a nie umierania za „ł”

„Komisja Języka Litewskiego - za oryginalną pisownią na głównej stronie paszportu” — tryumfowały w poniedziałek (22 maja) tytuły we wszystkich litewskich gazetach i portalach internetowych. „Zdrajcy!” — grzmieli obrońcy św. Alfabetu na portalach społecznościowych. W rzeczywistości jednak… nie stało się nic.

Państwowa Komisja Języka Litewskiego, rozpatrzyła dwa projekty Ustawy o pisowni imion i nazwisk (zezwalający na zapis nielitewskich imion i nazwisk z użyciem W, Q i X na podstawowej stronie paszportu/dowodu osobistego i zezwalający taki zapis tylko na dalszych stronach), i podtrzymała swoją opinię z września 2014 i czerwca 2015 roku: wyraziła zgodę na oryginalny zapis (a propos nie tylko z X, Q i W, ale i ze znakami diakrytycznymi) imienia i nazwiska w litewskich dokumentach wydanych obcokrajowcom oraz osobom, które zmieniły nazwisko po zawarciu związku małżeńskiego z obcokrajowcami, a także ich dzieciom. Komisja nie wypowiedziała się na temat prawa osób, których przodkowie posiadali obywatelstwo innego państwa, do oryginalnego zapisu nazwiska, gdyż „nie była w stanie ustalić ile takich osób jest, a więc i jaki byłby wpływ na język litewski.” A więc nihil novi? Niezupełnie. Zmiana zaszła tylko należy jej szukać nie w kolejnej decyzji w stylu „jestem za, a nawet przeciw” Państwowej Komisji Języka Litewskiego, tylko w niedzielnej (21 maja) wypowiedzi prezesa litewskiego Sądu Konstytucyjnego Dainiusa Žalimasa w telewizji LNK.

„Sąd Konstytucyjny już kilkakrotnie udzielał odpowiedzi na pytania związane pisownią nielitewskich nazwisk. Oczywiście w granicach swojego pierwotnego orzeczenia oraz tego, jakie pytania mu zadawano. Np. zapytano Sąd Konstytucyjny, czy możliwy jest zapis nielitewskiego nazwiska na dalszych stronach paszportu — odpowiedzieliśmy, że oczywiście tak. Zapytano: czy na wniosek odpowiedniej instytucji językoznawców (nie jest powiedziane, że ma nią być obowiązkowo Państwowa Komisja Języka Litewskiego), może być zmieniony tryb zapisywania nielitewskich nazwisk w dokumentach? Odpowiedzieliśmy, że tak. Jeśli językoznawcy nie dostrzegają zagrożenia dla jednolitości i zachowania języka litewskiego, ustawodawca ma prawo ustalić wyjątki, które zezwalają na zapis nazwisk nielitewskimi literami. I nie chodzi tylko o W, Q i X, ale o wszystkie litery, oczywiście, łacińskiego alfabetu. (…) Komisja Językowa może jedynie ocenić, wydać opinię, czy w ogóle jest dopuszczalny oryginalny zapis nielitewskich nazwisk, natomiast do wyłącznej kompetencji ustawodawcy należy ustalenie w jakich sytuacjach”

— powiedział Dainius Žalimas.

To niezwykle ważne oświadczenie. O wiele ważniejsze od wszystkiego, co powiedziała Państwowa Komisja Języka Litewskiego. Komisja i jej przewodnicząca mogą dowolnie kluczyć, że zgoda Komisji na zapis nazwiska z użyciem nielitewskich liter na głównej stronie dokumentu tożsamości

„nie dotyczy jednak wspólnot narodowych mieszkających na Litwie”,

Jednak w rzeczywistości to zastrzeżenie nie ma żadnego prawnego znaczenia. Komisja miała bowiem jedynie ocenić, czy w ogóle zapis z użyciem nielitewskich liter jest możliwy. I już po raz trzeci uznała, że tak. Natomiast ustalenie w jakich przypadkach — czy ma dotyczyć tylko obcokrajowców, ich małżonków czy także Polaków litewskich — to już prerogatywa Sejmu. Sędziowie Sądu Konstytucyjnego zazwyczaj unikają takich mocnych deklaracji, więc skoro Žalimas zaryzykował takie stwierdzenie — jest go absolutnie pewien. Jest też absolutnie pewien stanowiska swoich kolegów.

Nieprzypadkowo „zdrowi” litewscy nacjonaliści a la Audronius Ažubalis już wyciągają w obronie swojego „łotewskiego wariantu” (tj. oryginalny zapis nielitewskich imion i nazwisk tylko na dalszych stronach dokumentów tożsamości, a więc bez nadania mu mocy prawnej) nowe „argumenty”: oryginalny zapis nielitewskich nazwisk tylko literami łacińskiego alfabetu niejako dyskryminuje mniejszości narodowe, które używają niełacińskiego alfabetu. I paradoksalnie, i zabawnie wygląda jeden z twórców Strategii Powstrzymania Rosji w Regionie Baltyckim, troszczący się o zapis rosyjskich nazwisk… cyrylicą, jednak czego się nie zrobi w imię niepisanej zasady „żadnych ustępstw Polakom”. Nawet cyrylicę do litewskich paszportów się wprowadzi. Na szczęście jeszcze nie na podstawowej stronie. Z kolei Gintaras Songaila, inny „zdrowy” nacjonalista, zaapelował do władz Litwy:

„obrońmy Polskę przed dyktatem Brukseli!”

Oczywiście pod warunkiem, że Polska zrezygnuje z ubiegania się o prawa litewskich Polaków.

Po stronie polskiej jednak również słychać narzekania, że projekt „legalizujący” tylko Q, X i W nie rozwiązuje praktycznie żadnych naszych problemów, a więc jest do d…. Rzeczywiście, bez znaków diakrytycznych, spora część polskich nazwisk pozostanie zniekształcona. Jednak pamiętajmy, że maksymalizm sprawdza się jedynie w powieściach z gatunku fantasy i opowieściach o żolnierzach wyklętych. W realu żądając wszystkiego i od zaraz po prostu dostaniemy kolejnego kopa w cztery litery i będziemy mogli jeszcze przez 27 lat narzekać na „złych lietuvisów” oraz jednocześnie szczycić się jacy to byliśmy twardzi i niezłomni. To takie polskie (vide powstania listopadowe, styczniowe, warszawskie), ale polityka — to sztuka kompromisu, a nie umierania za „ł”, Trzeba wyczuć gdzie jest maksimum tego, co druga strona jest w stanie zaakceptować i na to tymczasowo przystać, albo zostaniesz z niczym. Gdy „zalegalizujemy” W, Q i X dyskusja o pozostałych literach będzie łatwiejsza (szczególnie że i Sąd Konstytucyjny, i Państwowa Komisja Języka Litewskiego praktycznie wprost mówią o wszystkich literach o podstawie łacińskiej), bo będzie już dotyczyła nie zasady (mogą nielitewskie litery być w paszporcie czy nie), tylko możliwości technicznych, kosztów i — co najważniejsze — czy w ogóle istnieje zapotrzebowanie na taki zapis.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!