Opinie
Aleksander Radczenko rojsty.blox.pl

Radczenko: O możliwych i niemożliwych koalicjach AWPL

Są koalicje możliwe i niemożliwe. Są też koalicje skazane na upadek i skazane na przetrwanie. To, które są możliwe, a które skazane na upadek — nie zależy od wypowiedzi polityków, publicystów i dziennikarzy, tylko od konstelacji politycznej.

Wczoraj (26 lipca) Litwę obiegły dwie wiadomości o przyszłości różnych koalicji. Po pierwsze, telewizja LRT podała, iż premier Saulius Skvernelis dogadał się z prezesem AWPL-ZChR Waldemarem Tomaszewskim i polska partia prawdopodobnie obiecała dołączyć do rządu „zielonych chłopów“ w miejsce socjaldemokratów, których odejście z koalicji rządzącej wydaje się już być tylko kwestią czasu. Po drugie, mer Wilna Remigijus Šimašius zapowiedział, że współrządzący litewską stolicą liberałowie zastanowią się nad rozwiązaniem koalicji z konserwatystami. Włodarza Wilna wkurzyła obstrukcja konserwatystów, którzy razem z radnymi „Listy Litwy“ oraz opozycyjnego Litewskiego Związku Wolności zbojkotowali wczorajsze posiedzenie Rady Miasta Wilna. Z braku kworum rada nie była wstanie podjąć decyzji o zezwoleniu na akredytację jako długie gimnazja trzem szkołom mniejszości narodowych: polskim Gimnazjum im. Adama Mickiewicza i Szkole Podstawowej im. Szymona Konarskiego oraz rosyjskiej Szkole Podstawowej im. Aleksandra Puszkina. Uwzględniając, iż do początku roku szkolnego a więc i końca ustanowionego przez nowelizacje Ustawy o oświacie okresu przejściowego, gdy szkoły mogły uzyskać akredytację pozostał zaledwie miesiąc — szansy na to, że szkoły te staną się tzw. długimi gimnazjami praktycznie nie już nie ma. Niezależnie od tego jednak co podają media i politycy ani AWPL-ZChR nie wejdzie do rządu Sauliusa Skvernelisa, ani też liberałowie Šimašiusa nie zerwą współpracy z konserwatystami. Tyle wniosków. Dla zainteresowanych mogę wytłumaczyć dlaczego, moim zdaniem, wnioski są właśnie takie.

Ad koalicja Litewski Związek Chłopów i Zielonych — AWPL-ZChR w Sejmie

Nie chodzi oczywiście o to — jak twierdzi Biuro Prasowe AWPL-ZChR — że

„AWPL-ZChR interesują nie koalicje, a nowa jakość w litewskiej polityce: uczciwa, społecznie wrażliwa, oparta na wartościach chrześcijańskich i tradycyjnej rodziny”,

tylko o to, że taką koalicja nie są zainteresowani „zieloni chłopi”. Litewski Związek Chłopów i Zielonych, chociaż w sensie społecznym i gospodarczym jest po lewej stronie politycznego spektrum, jest generalnie partia konserwatywną, zachowawczą i nacjonalistyczną. Dla wielu jej szeregowych członków i wyborców, ale też elit partyjnych — oficjalna koalicja z partią mniejszości narodowych jest nie do pomyślenia. Poza tym „zieloni chłopi” non stop muszą odpierać zarzuty o prorosyjskość, a koalicja z partią, która łatki prorosyjskiej nawet się nie wypiera, tylko nasiliłaby ataki mediów i prawicy. Z drugiej strony i liderzy AWPL-ZChR doskonale zdają sobie sprawę z nacjonalistycznych nastrojów wewnątrz partii Karbauskisa. Koalicję z liderami Tłoki na rzecz języka litewskiego trudno byłoby sprzedać i wyborcom, i Warszawie.

Jednak najważniejszą przyczyną jest fakt, iż taka potencjalna koalicja i tak nie miałaby w parlamencie nawet chwiejnej większości. Potrzebowałaby jeszcze jednego koalicjanta. Albo zapowiadanych przez Sauliusa Skvernelisa rozłamowców-socjaldemokratów (tylko czy „zieloni chłopi” są w stanie wyprowadzić z frakcji LSDP co najmniej 7 posłów?), albo targanego skandalami seksualnymi i korupcyjnymi „Porządku i Sprawiedliwości” (zresztą jeszcze w czasie kampanii wyborczej chłopi wykluczyli możliwość koalicji z paksistami).

Wypada więc zgodzić się z autorami oświadczenia AWPL-ZChR, iż

„najbardziej realistycznym jest rząd mniejszościowy Związku Chłopów i Zielonych.”

Popierany przez AWPL-ZChR. Szczególnie, że taki rząd de facto istnieje od grudnia ub.r. Jak wiadomo polska partia wówczas przezornie nie określiła się jako opozycyjna i od pół roku faktycznie wspiera rząd we wszystkich ważniejszych głosowaniach sejmowych. W sytuacji, gdy AWPL-ZChR za swoje priorytety uznaje

„wprowadzenie comiesięcznego świadczenia na każde dziecko w wysokości 120 euro, darmowych leków dla 75-latków i osób starszych, przeprowadzenia lustracji, opodatkowania aktywów bankowych”

i nie akcentuje polskich postulatów — taka „owocna” współpraca może trwać nawet do końca kadencji. I być może nawet uda się dzięki niej zachować polonistykę na LEU.


Ad koalicja liberałowie-konserwatyści w Wilnie

„W najbliższym czasie zastanowimy się, czy nadal będziemy w koalicji z konserwatystami”

– powiedział mer Wilna Remigijus Šimašius po tym, jak z powodu obstrukcji konserwatystów wczoraj po raz kolejny nie doszło do przegłosowania uchwał o nadania statusu długiego gimnazjum trzem placówkom oświatowym mniejszości narodowych. Niewątpliwie liberałowie nad ta kwestia się zastanowią, jednak po zastanowieniu się, zgrzytając zębami pozostaną w koalicji i z konserwatystami, i z nacjonalistyczną „Listą Litwy”. Bo nie ma w Wilnie możliwości żadnej innej koalicji, a władza jest zbyt słodka, żeby z niej rezygnować w imię kilku szkół polskich i rosyjskich.

Rozgoryczenie Šimašiusa można zrozumieć. Zbliżają się powoli wybory samorządowe roku 2019 i jeśli chce po raz drugi zostać merem Wilna — będzie potrzebował głosów mniejszości narodowych. Szczególnie że notowania Ruchu Liberałów spadają w Wilnie na łeb i szyję, a jego wyborców-Litwinów przejmują masowo konserwatyści. Można też zrozumieć dlaczego po stronie polskich i rosyjskich szkół opowiedzieli się socjaldemokraci. Spadek notowań liberałów — to historyczna szansa na poprawienie notowań LSDP w Wilnie. Nacjonalistyczny elektorat litewski LSDP, oczywiście, przejąć nie może, ale mogą skutecznie zawalczyć o głosy młodych Polaków i Rosjan, które w 2015 roku padły na Šimašiusa. A i notowania AWPL-ZChR w Wilnie mocno się chwieją i część jej wyborców rozgląda się za czymś nowym. I odnowiona oraz odmłodzona litewska lewica — to chyba najbardziej naturalny wybór.

Można nawet zrozumieć zachowanie konserwatystów, którzy odmawiają jakichkolwiek ustępstw Polakom i Rosjanom w kwestii szkolnictwa. Wileńscy konserwatyści — w odróżnieniu od liberałów i socjaldemokratów — o głosy polskie nie zabiegają. Wręcz przeciwnie zabiegają o głosy tylko Litwinów, a więc pozycjonowanie siebie jako zagorzałych zwolenników litewskości Wilna im się najzwyczajniej w świecie opłaca. A i pewnie odpowiada poglądom większości frakcji.

To czego się zrozumieć nie da — o czym już zresztą pisałem — to zachowanie Litewskiego Związku Wolności Artūrasa Zuokasa. Zuokasowcy już podczas wyborów samorządowych 2015 roku pokazali się jako partia wybitnie nacjonalistyczna. Wówczas jednak tłumaczono to walką z „propolskim” Šimašiusem. Po wyborach opozycyjni zuokasowcy niby osiągnęli porozumienie z frakcja AWPL-ZChR i byli jednymi z najgłośniejszych krytyków reorganizacji sieci szkół mniejszości narodowych w Wilnie. Okazało się jednak, ze gdy nareszcie w tym roku udało się do odwołania części tej reorganizacji przekonać i współrządzących Wilnem liberałów — frakcja Artūrasa Zuokasa natychmiast znalazła wspólny język z konserwatystami i od kilku miesięcy głosuje przeciwko jakimkolwiek polskim postulatom.

W tej sytuacji zastanawia cmentarne cisza w tej sprawie ze strony Frakcji Polskiej Litewskiego Związku Wolności i jej prezesa Zygmunta Klonowskiego, którego dziennik „Kurier Wileński” od lat się specjalizuje w piętnowaniu wszelkich — prawdziwych i wyimaginowanych — przejawów antypolskości litewskich polityków (szczególnie Remigijusa Šimašiusa). Zygmunt Klonowski, gdy powoływał swoją frakcję, tłumaczył, iż

„Zuokas jest spośród litewskich polityków najbardziej przychylnym sprawom polskim“

I zapowiadał

„dbanie o język, oświatę i kulturę ojczystą Polaków“.

Moi oponenci często wypominają mi dawne członkostwo w Ruchu Liberałów. Rzeczywiście bylem członkiem tej partii w latach 2006-2012. Jednak zawsze działania posłów i ministrów Ruchu Liberałów krytykowałem, gdy tylko uderzały w interes polskiej społeczności na Litwie. Krytykowałem ostro, krytykowałem publicznie i ostatecznie z partii odszedłem, gdy okazało się, że moja krytyka, moje argumenty do partyjnych bossów nie przemawiają. Bo moim zdaniem punkt widzenia nie może zależeć ani od punktu siedzenia, ani od nadziei na przyszłe polityczne dywidenda w przyszłych koalicjach.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!