Opinie
Aleksander Radczenko

Radczenko: Nieprawdziwe narracje wyborcze

Są dwie narracje, które mnie cholernie wkurzają w czasie każdych kolejnych wyborów. Pierwsza twierdzi, że głosowanie w wyborach jest „obywatelskim obowiązkiem”. Druga dodaje – „Nie głosowałeś, więc nie masz prawa narzekać.” Obie są nieprawdziwe.

Udział w wyborach nie jest żadnym obowiązkiem. Przestańmy wreszcie wrzucać na facebooki i twittery niekończące się hasztagi #spełniłemswójobywatelskiobowiazek z taką miną jakbyśmy nie krzyżyk przy tym czy innym nazwisku postawili, a co najmniej ruski czołg zniszczyliśmy lub własną gołą piersią rzuciliśmy się na bagnety. To że chciało nam się w niedzielę wstać z kanapy, pójść do najbliższej szkoły i przegłosować, oczywiście nam się chwali, ale nie jest to żaden bohaterski czyn. Owszem w niektórych krajach na świecie (np. w Belgii) udział w głosowaniu wyborczym jest obowiązkowy i za nieprzestrzeganie tego obowiązku grożą pokaźne kary finansowe. Jednak na Litwie głosowanie, zgodnie z Konstytucją, nie jest obowiązkiem, tylko prawem każdego obywatela. I to obywatel decyduje, czy z tego prawa skorzystać czy też nie. Jeśli nie korzysta – to jest jego suwerenna decyzja i należy ją uszanować. Należy ją też analizować, bo może wynikać z dwóch diametralnie różnych przyczyn.

Po pierwsze, obywatel może nie brać udziału w wyborach, gdy uważa, że generalnie jego sytuacja jest dobra, ewentualnie zmierza w dobrym kierunku, a procedury polityczne i prawne są tak zorganizowane, że niezależnie od tego, czy wygra ugrupowanie A czy B – ta sytuacja w żaden znaczący się sposób nie pogorszy. Jeśli nie bierze udziału w głosowaniu z tego powodu – trzeba się wręcz z tego cieszyć, bo to znak, że żyjemy w gruncie rzeczy demokratycznym i gospodarczo oraz politycznie ustabilizowanym kraju.

Po drugie, obywatel może nie głosować, bo nie wierzy, że jego głos ma jakiekolwiek znaczenie, jest zniechęcony wszystkimi ugrupowaniami i politykami, uważa, że zarządzanie krajem jest nieprzejrzyste. Takie nastawienie jest już świadectwem dużych problemów z demokracją oraz zwiastunem zbliżającej się rewolucji. Bowiem gdy ludzie przestają wierzyć, że coś może zmienić karta do głosowania – zaczynają wierzyć, że zmienić może kostka bruku wyrwana z jezdni. Tymczasem jednak na Litwie nie widać żadnych oznak zbliżającego się rewolucyjnego sztormu. A parę społecznego niezadowolenia – które niewątpliwie istnieje, skoro 20 proc. populacji żyje poniżej granicy ubóstwa – umiejętnie wykorzystują kolejni populistyczni zbawiciele, przekształcając ją w gwizdek głosowania protestacyjnego i lukratywne mandaty dla siebie…

Jeszcze mniej sensu jest w stwierdzeniu „Nie głosowałeś, więc nie masz prawa krytykować”. W rzeczywistości prawo do krytykowania, podobnie jak prawo (a nie obowiązek) do głosowania, jest fundamentalnym prawem człowieka, które gwarantuje nam nasza Konstytucja. Nie ma to prawo żadnego związku z naszym zachowaniem podczas wyborów. Dajmy na to przykład z marcowych wyborów samorządowych. W rejonie solecznickim o mandaty w lokalnej radzie ubiegały się zaledwie trzy partie: AWPL-ZChR, Partia Pracy oraz socjaldemokraci. Co w takiej sytuacji ma zrobić wyborca-konserwatysta bądź wyborca-liberał? Odrzućmy na wstępie pouczające pomysły, że powinien był wystawić listę konserwatywną lub liberalną, sam ubiegać się o mandat. Pomijając oczywisty fakt, że w rejonie solecznickim i tak opozycyjni kandydaci nie cieszą szacunkiem lokalnych władz, to nawet w bardziej tolerancyjnych w sensie politycznym samorządach nie każdy, a nawet nie większość chce brać udział w wyborach, szczególnie że wiąże się to z całkiem sporymi wydatkami finansowymi. Pozostaje więc tzw. wybór mniejszego zła. Problem w tym, że… mniejsze zło nie istnieje. Zło pozostaje złem. Nigdy nie należy głosować na jakąś partię tylko dlatego, że innej partii się boimy bardziej. To głosowanie negatywne, które jest szkodliwe i dla państwa, i dla społeczeństwa, bo opiera się na strachu. Idźmy na wybory tylko wtedy, jeśli widzimy polityka, partię z którą się przynajmniej w dużym stopniu albo w kwestiach dla nas najważniejszych zgadzamy (bo pewnie nigdy się nam nie trafi taka, z którą zgadzamy się całkowicie).

Wybory samorządowe mamy już za sobą, zbliżają się wybory prezydenckie, do Parlamentu Europejskiego i referenda różnego rodzaju. I znów się odezwą głosy o „obowiązku obywatelskim” i „wyborze mniejszego zła”. Nie dajmy się jednak zwariować – nie brać udziału w wyborach, to także wybór. Nie gorszy i nie lepszy od głosowania na ulubioną partię lub na mniejsze zło. Jedyne czego w przypadku absencji wyborczej nie możemy być pewni – to na jaki sposób ją odczytają rządzący. Czy jako przyzwolenie na swoją dotychczasową politykę, czy też jako zwiastuna burzy…

Ten komentarz ukazał się 9 kwietnia na antenie audycji polskiej litewskiego radia publicznego LRT Klasika

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!