Opinie
Aleksander Radczenko rojsty.blox.pl

Radczenko: Mamy historyczną szansę dotrzeć ze swoimi pomysłami do Litwinów

Każdego roku, w czerwcu, do Visby, stolicy szwedzkiej wyspy Gotlandii, przybywa kilkadziesiąt tysięcy osób, aby wziąć udział w festiwalu Almedalen. Festiwal jest organizowany od 1982 r. (chociaż tradycyjnie wiąże się go z jeszcze wcześniejszymi wystąpieniami Olofa Palme z drugiej połowy lat 60-tych XX w.). W trakcie jednego tygodnia odbywa się kilka tysięcy debat, seminariów, dyskusji, projekcji i innych eventów.

Almedalen jest jednym z najważniejszych wydarzeń politycznych w Szwecji, skupiającym polityków, dziennikarzy, naukowców i aktywistów nie tylko z całego kraju, ale i z całego świata. Porównać je można do szwajcarskiego Davos czy polskiej Krynicy. W tym roku postanowiono przenieść szwedzkie doświadczenia na grunt litewski i 8-9 września zorganizowano w Birsztanach podobny festiwal dyskusji pod nazwą „Būtent” czyli „Dokładnie”.

Almadalen — to jeszcze nie jest, było sporo chaosu organizacyjnego, ale „Būtent” zgromadził ponad 200 prelegentów i kilka tysięcy uczestników, którzy wzięli udział w ponad 70 dyskusjach podzielonych na 6 bloków tematycznych. Wśród prelegentów byli m.in. Edward Lucas, Arnoldas Pranckevičius, Donatas Puslys, Justinas Žilinskas, Nerija Putinaitė. Byli liderzy wszystkich partii parlamentarnych, od konserwatystów po socjaldemokratów. Nie zabrakło w Birsztanach i przedstawicieli mniejszości narodowych. W debacie liderów partii parlamentarnych wzięła udział Rita Tamašunienė, w debacie dziennikarzy – szefowie Radia „Znad Wilii”/zw.lt Mirosław Juchniewicz i Antoni Radczenko, dwie dyskusje — o mniejszościach narodowych oraz o relacjach polsko-litewskich — zorganizował Polski Klub Dyskusyjny. W tej pierwszej wziąłem — obok politologa i publicysty Karolisa Dambrauskasa i dziennikarza Olega Jerofiejewa — udział i ja jako prelegent.

Próbowaliśmy znaleźć odpowiedź na pytanie: „Czego chcą mniejszości narodowe na Litwie: praw czy przywilejów?” Moim zdaniem chcą i praw, i przywilejów. Z jednej strony mniejszości narodowe na Litwie chcą pełni praw obywatelskich przysługujących Litwinom: uczestniczyć nieskrępowanie w wyborach, posiadać prawo do wolnego wyrażania swoich poglądów, krytyki instytucji państwowych, mieć zapewnione godziwe wynagrodzenie, ochronę socjalną, emerytury, prawo do zwrotu zagrabionych przez Sowiety nieruchomości. Z drugiej strony niewątpliwe część praw, których domagają się mniejszości narodowe — prawo do oryginalnej pisowni swoich imion i nazwisk, prawo do obsługi w urzędach w języku ojczystym czy dwujęzycznych tabliczek z nazwami ulic — to swego rodzaju przywileje. Nie oznacza to jednak, że są to przywileje niedopuszczalne czy nieuprawnione.

Wręcz przeciwnie — prawo konstytucyjne dopuszcza możliwość istnienia takich przywilejów w ramach tzw. pozytywnej dyskryminacji. Jeśli w obrębie ogółu społeczeństwa możemy wyodrębnić jakąś mniejszą grupę, która z powodów etnicznych, rasowych, religijnych czy socjalnych, ma pewne specyficzne obiektywne potrzeby, zadowolenie tych potrzeb jest zadaniem każdego państwa demokratycznego. Im więcej bowiem będzie w naszym państwie zadowolonych obywateli — tym większe będzie nasze bezpieczeństwo.

Ezop, grecki bajkopisarz, który żył w VI wieku przed Chrystusem, opowiedział pewną bajkę o wiązce patyków. Pewien starzec na łożu śmierci zwołał swoich synów, aby udzielić im rady. Nakazał sługom przynieść wiązkę patyków, a potem powiedział najstarszemu synowi, by je złamał. Syn bardzo się starał, ale jego wysiłki nie powiodły się – nie udało mu się ich przełamać. Również pozostali synowie próbowali, ale daremnie. Wtedy ojciec powiedział: „Rozdzielcie patyki i niech każdy z was weźmie jeden”. Kiedy tak zrobili nakazał: „Teraz możecie je złamać” i każdy z patyków został z łatwością złamany. „Teraz wiecie o co mi chodziło” – powiedział ojciec. Kłótnie i podziały — nieważne w państwie czy rodzinie — zawsze zapowiadają ich upadek.

yskusje o mniejszościach narodowych cieszyły się na festiwalu „Būtent” sporą popularnością. Wątki polsko-litewskie przewijały się też w wielu innych dyskusjach. Do rozwiązania problemy literki „W” wzywał i Alfredas Bumblauskas, i Remigijus Šimašius. Nie ulega wątpliwości, że już sam fakt, iż te problemy stają się obowiązkową częścią każdego takiego masowego wydarzenia (przed dwoma tygodniami podobne dyskusje odbyły się z udziałem PKD na organizowanym przez Andriusa Tapinasa „Pikniku Wolności” w Kownie), świadczy iż postrzeganie mniejszości narodowych i ich problemów na Litwie się zmienia. Coraz większa część litewskiego społeczeństwa i litewskiej elity politycznej dostrzega, iż kwestia komfortu mniejszości narodowych stała się kwestia bezpieczeństwa narodowego. Rośnie zrozumienie, że problemy mniejszości narodowych należy rozwiązywać, a nie zamiatać pod dywan, że ich rozwiązania wymaga litewski interes pragmatyczny. Głos mniejszości narodowych, w tym litewskich Polaków, staje się i słyszalny, i słyszany.

Teraz mamy historyczną szansę dotrzeć ze swoimi pomysłami i postulatami do bardzo szerokich mas społeczeństwa litewskiego. Litewskie media, festiwale dyskusji stoją przed nami otworem. Jedynymi warunkami są: mieć coś do powiedzenia i umieć to powiedzieć w sposób kulturalny, spokojny oraz atrakcyjny. Szkoda że liczące wiele tysięcy członków polskie organizacje polityczne i społeczne na Litwie ten fakt ignorują, tej zmiany koniunktury nie wykorzystują. Ważąc się ciągle we własnym sosie, przekonując przekonanych, obawiając się wysunąć nosa poza mury getta — do żadnych zmian nie doprowadzimy.


Ten komentarz ukazał się 12 września na antenie Audycji Polskiej litewskiego radia publicznego LRT Klasika

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!