Opinie
Aleksander Radczenko rojsty.blox.pl

Radczenko: Krótkowzroczność narodowców służy Kremlowi

Fatalne stosunki między Polską i Litwą, konflikty pomiędzy Polakami i Litwinami są na rękę tylko Kremlowi. To aksjomat, którego zdawałoby się nawet nie trzeba udowadniać, a jednak życie, a przede wszystkim politycy, dostarczają coraz to nowych dowodów na prawdziwość tej tezy.

Gdy tylko zostanie wykonanych chociaż jeden, chociaż symboliczny krok w stronę porozumienia polsko-litewskiego, natychmiast pojawia się skądś, używając terminologii kremlowskiej, „pożyteczny idiota”, który wrzuca łyżkę dziegciu, próbuje wszystko zepsuć, rozwalić, rozpalić na nowo już wygasający konflikt. Oto przed kilkoma dniami, we wtorek, litewscy parlamentarzyści niby ruszyli w kierunku rozwiązania problemu oryginalnej pisowni nielitewskich imion i nazwisk. Pierwsze czytanie pomyślnie przeszedł projekt odpowiedniej ustawy. Projekt nieidealny, rozwiązujący przede wszystkim problemy Litwinek, które wyszły za mąż za obcokrajowców, obcokrajowców, którzy nabyli obywatelstwo litewskie, i ich dzieci, ale jednak dający i pewnej części litewskich Polaków szansę na oryginalny zapis swojego nazwiska. I natychmiast, już następnego dnia, na jednym z największych litewskich portali internetowych pojawia się artykuł nawołujący do zamknięcia wszystkich szkół w których nauczanie odbywa się nie w języku litewskim. Artykuł nie jakiegoś Stasysa z ulicy, tylko Vidmantasa Martikonisa, jednego z liderów wileńskich liberałów, radnego miasta Wilna i przewodniczącego miejskiego Komitetu ds. Ekonomii i Finansów.

„Gdy się toczy dyskusja o tym, jaka ma być przyszłość systemu oświaty na Litwie, chciałbym gruntowniej zbadać kwestię państwowych szkół ogólnokształcących, działających na zasadzie etnicznej. Bardzo często z powodu politycznej delikatności i poprawności ta kwestia nie jest dyskutowana. Trzeba przyznać, że Litwa odziedziczyła sowiecką sieć szkół ogólnokształcących. (…) Celem sowieckiej sieci szkolnej było stworzyć jak najwięcej szkół, w których nauczanie odbywa się w języku rosyjskim lub polskim, żeby tłumić narodowe aspiracje lokalnych mieszkańców. (…) Stopniowo, w czasach niepodległej Litwy, liczba szkół z polskim i rosyjskim językiem nauczania się zmniejszała. Podobnie znacznie spadł i odsetek uczniów, którzy uczęszczają do jeszcze istniejących placówek szkolnych takiego typu”

– pisze radny miasta Wilna.

Zanim się wypowiedziało w sposób politycznie niedelikatny i niepoprawny, pan Vidmantas mógłby jednak nieco bardziej zgłębić kwestię na temat której wyraża swoją opinię. Szkoły mniejszości narodowych nie są żadnym sowieckim know-how. W międzywojennej Litwie działały polskie gimnazja, a na Wileńszczyźnie, która wówczas należała do Polski – szkoły litewskie. W pewnych okresach i w jednym, i w drugim państwie były prześladowane, ale to właśnie dzięki nim (i kościołowi) Polacy na Litwie i Litwini w Polsce zachowali swój język, kulturę, tożsamość.

W czasach sowieckich rzeczywiście otwarto sporo szkół rosyjskojęzycznych, szczególnie na Wileńszczyźnie, ale szkołom polskojęzycznym wówczas ze wszelkich sił utrudniano działalność, ich liczba notorycznie się zmniejszała. W 1989 roku w szkołach z polskim językiem nauczania uczyło się zaledwie 2,09 proc. ogółu litewskich uczniów, chociaż Polacy stanowili ponad 7 proc. ogółu mieszkańców Litwy. W zasadzie polska oświata odrodziła się dopiero w niepodległej Litwie (w 2000 r. do szkół polskojęzycznych uczęszczało już ponad 4 proc. litewskich uczniów). Liczba szkół rosyjskojęzycznych w niepodległej republice Litewskiej rzeczywiście drastycznie spadła, ale drastycznie zmniejszył się i odsetek Rosjan na Litwie. Natomiast liczba szkół polskojęzycznych najpierw gwałtownie wzrosła, następnie nieco zmalała, a od kilku lat utrzymuje się na mniej więcej podobnym, stabilnym poziomie. Przy okazji warto zaznaczyć, że w tym samym czasie liczba szkół z litewskim językiem nauczania malała o wiele szybciej.

„Jest oczywiste, iż część programów nauczania i standardów oceny w szkołach mniejszości narodowych różni się od standardów kształcenia ogólnego w szkołach litewskich. (…) Niejednakowa treść programów nauczania i różne kryteria oceny częstokroć utrudniają pełnowartościową integrację społeczną młodzieży, która ukończyła szkoły z polskim lub rosyjskim językiem nauczania. Takiej młodzieży czasami tylko z powodu braku znajomości języka litewskiego trudniej jest znaleźć pracę, zdobywać wykształcenie uniwersyteckie lub robić karierę zawodową”

– pisze Vidmantas Martikonis.

„Szanowny“ Vidmantasie, a mogę prosić o konkrety? Czy może pan podać jakiekolwiek badanie, które wykazało, że młodzież, która ukończyła szkoły nielitewskie, ma jakiekolwiek problemy z integracją, karierą, zdobywaniem wykształcenia? Nie może pan, bo takich badań po prostu nie ma. A być może ma pan jakieś zarzuty wobec kariery, wykształcenia i integracji np. byłego ministra energetyki Jarosława Niewierowicza, piosenkarek Zvonkuvienė i Eweliny Saszenko?

Wtedy być może pan wykazać czym się różnią standardy oceny i nauczania? Czy w szkołach mniejszości narodowych naucza się innej matematyki, fizyki, chemii, geografii niż w szkołach z nauczaniem w języku litewskim? Nie, i wymagania egzaminów maturalnych są jednakowe dla maturzystów ze szkół litewskich i nielitewskich. Jedynie w nauczaniu języka litewskiego są pewne różnice, ale i one zostaną zniwelowane do roku 2019.

„Z doświadczenia krajów demokratycznych wynika, iż szkoły mniejszości narodowych mogłyby być tworzone przez wspólnoty religijne, kulturalne lub prywatnie”

twierdzi wileński liberał (a być może należałoby o nim mówić, biorąc pod uwagę, że uważa, iż szkoły mniejszości narodowych „tłumią narodowe aspiracje lokalnych mieszkańców” (sic!), „narodowiec”?).

Czy Finlandia nie jest krajem demokratycznym? A w Finlandii istnieje szeroka sieć szkół szwedzkojęzycznych. Co więcej Finowie bardzo chętnie oddają swoje dzieci do takich szkół, gdyż prezentują bardzo wysoki poziom nauczania. W regionach Niemiec, zwarcie zamieszkałych przez mniejszości narodowe, również istnieją szkoły, w których naucza się w językach Fryzów, Duńczyków i Serbów Łużyckich. Słowacja, Rumunia, Polska, Łotwa, Estonia – to demokratyczne i nie federacyjne kraje, posiadające mnóstwo szkół mniejszości narodowych.

Zanim się wypowiedziało w tej kwestii warto było zgłębić i haskie rekomendacje na temat oświaty mniejszości narodowych (The Hague Recommendations Regarding the Education Rights of National Minorities) oraz badania międzynarodowe, które wykazały, iż wyniki uczniów, którzy się uczą nie w swoim języku ojczystym są zazwyczaj o 1/3 gorsze niż uczniów uczących się w języku ojczystym.

„Stopniowo należy rezygnować z państwowych szkół ogólnokształcących, tworzonych na zasadach etnicznych. Robić to należy konsekwentnie, bez histerii, od uzgodnionej daty nie kompletując klas pierwszych w takich szkołach”

– z całkiem poważną miną proponuje Vidmantas Martikonis.

Już sama taka histeryczna propozycja natychmiast mobilizuje polski i rosyjski Taliban, bo przecież „naszych biją”. Taliban, których pragnie zamknąć mniejszości narodowe w etnicznych gettach, żeby łatwiej było je kontrolować, zdobywać głosy i ciepłe posady w Sejmie i samorządach. Lecz, co gorsza, mobilizuje także kremlowskich propagandystów, którzy notorycznie poszukują „dowodów” na prześladowanie, dyskryminowanie, uciskanie mniejszości narodowych na Litwie.

Nie twierdzę, oczywiście, że pan Martikonis służy Kremlowi, ale że jego pisanina jest w Kremla interesie – nie mam żadnych wątpliwości. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że jest ona wynikiem tylko narodowej krótkowzroczności tego polityka…

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!