Opinie
Antoni Radczenko

Prof. Cywiński: Dla nas oficjalne oznacza kłamliwe

W przestrzeni Europy Środkowo-Wschodniej nie wierzymy w oficjalne przemówienia, ponieważ przez długie lata byliśmy pod władza autorytarną – powiedział w rozmowie z zw.lt znany polski publicysta, historyk idei, działacz społeczny prof. Bogdan Cywiński. Autor wydanych jeszcze w czasach PRL „Rodowodów niepokornych”. W latach 80-tych XX wieku był emigrantem polityczny m.in. w Szwajcarii.

Antoni Radczenko, zw.lt: Pańska teoria o znakach przestrzeni jest bardzo interesująca. Czy mógłby profesor rozwinąć swą myśl i wyjaśnić czy nasza przestrzeń Europy Środkowo-Wschodniej różni się od przestrzeni Europy Zachodniej?

Prof. Bogdan Cywiński: Jest to bardzo skomplikowana rzecz i widzę ją przede wszystkim w kategoriach historii oraz doświadczeń politycznych. To są przede wszystkim cztery rzeczy. Po pierwsze, istnienie lub życie na granicy dwóch wersji chrześcijaństwa Zachodniego i Prawosławia. Każde z tych wyznań miało inną wizję istnienia na świecie. Po drugie, młodszość cywilizacyjna w stosunku do Europy Zachodniej. Wszyscyśmy stamtąd czerpali, jednocześnie ich się bojąc. Po trzecie, brak wytworzenia cywilizacji miejskiej, czyli wiejsko-chłopsko-szlachecki model świata. Bardzo osiadły, bardzo mało zmieniający się, tradycyjny. Po czwarte, pierwsze doświadczenia polityczne to przedmurze chrześcijaństwa. Warto przypomnieć pierwotny sens architektoniczny czy urbanistyczny tego miejsca. To jest ta część, która nie jest broniona, czyli którą zamykają mury, a jest miejscem dla zniszczenia. I jakiś genialny i złośliwy wobec Watykanu, czy wówczas tylko Rzymu, człowiek użył tego chrześcijaństwa. Czyli tu jest zakryta i broniona jego część, a tutaj są ci którzy mogą zginąć za każdym razem. W efekcie nie mogliśmy być przedsiębiorczy, tak jak to możliwe. Potem prawosławie nietypowe – bo typowe było na południu Europy czy wręcz poza Europą na Bliskim Wschodzie – czyli prawosławie rosyjskie było połączone z ideą imperium. Więc w związku z tym jesteśmy, jakby pod naciskiem imperium od dziesiątków pokoleń. A później doszły takie drobiazgi, jak komunizm.

Czyli z Pańskiej teorii można wywnioskować, że Europa kończy się tam dokąd dochodzi architektura gotycka?

Tak, ale także dokąd dochodzi, przynajmniej w teorii prawo, które nie zależy od woli władcy. Czyli tam, gdzie chociażby teoretycznie, władca podlega prawu. A gdzie władca decyduje co jest prawem, to już nie jest Europa.

Jak zatem ocenia Pan stosunek ludzi z naszej przestrzeni wobec prawa?

Nie wierzymy. Bo przez wiele pokoleń byliśmy w państwach cudzych i niepraworządnych, a tylko autorytarnych. W związku z tym nie wierzymy w żadne państwo, w żadne prawo. My wierzymy, że pewne rzeczy są godziwe, a pewne niegodziwe. Tak się nam wydaje. Czyli nie kopnę staruszki nie dlatego, że to grozi posadzeniem do więzienia, a tylko dlatego, że…

Tak nie wypada…

Tak. Źle by mi się spoglądało w lustro. Więc oddzielenie prawa od moralności jest bardzo wyraźne. Nieufność w żadne oficjalne przemówienia. Oficjalne, to znaczy kłamliwe.

Ale z drugiej strony boimy się despotycznego Wschodu, czyli Rosji. Czy da się przeciwstawić temu Wschodowi, kiedy w nas samych panuje nihilizm instytucjonalny czy prawny?

To jest właśnie pytanie otwarte. Próbujemy się przeciwstawiać. Czasami nam to wychodzi, czasami nam to nie wychodzi. Najpierw nam to wychodziło, później przez 130 lat nie wychodziło. Potem przez 20 lat wychodziło, a później przez 70 nie wychodziło. Teraz od 25 czy 27 jakoś idzie. Ale zobaczymy, jak długo jeszcze.

Powiedział Pan podczas dyskusji, że Unia Europejska jest fajnym pomysłem gospodarczym, ale który nie przekłada się na myślenie, na świadomość. Czyli nie zgadza się Pan z tym, że byt kształtuje świadomość i to właśnie procesy gospodarcze kształtują pewną postawę czy świadomość?

Tak wpływają, ale nie decydują o wszystkim.

Jednak mieszkamy w tej wolnorynkowej przestrzeni i pewne rozwiązania kopiujemy z Zachodu?

I dobrze, że kopiujemy, bo za długo byliśmy pod władza autorytarną. Musimy nadrobić pewne rzeczy, ale myślę, że byłoby niedobrze, żebyśmy zanadto uwierzyli temu ładowi społecznemu opartemu o cywilizacje i ekonomię. Bo jest pewne niebezpieczeństwo. Będąc emigrantem kilka razy jeździłem do Ameryki Łacińskiej i tam wspierałem strajki przeciwko kapitalizmowi. Jako reprezentant światowej solidarności przemawiałem na wiecach. Tam się nauczyłem, że gadanie o wyzysku kapitalistycznym ludzi ciemnych, nie jest wymysłem ludzi Marksa. To jest prawda. W Europie już tego nie ma, bo tutaj ludzi sobie wywalczyli prawa. Ale na innych kontynentach jest taki parszywy kapitalizm.

Mówiąc od odrębnej naszej przestrzeni. Jak pan ocenia pomysły o innej drodze państw Europy Środkowo-Wschodniej, czyli Międzymorze czy Trójmorze?

Jestem bardzo za, ale na ten temat musimy robić przede wszystkim pracę myślową. Musimy odpowiedzieć, jakie są nasze idee, jaki jest nasz etos. I nad tym właśnie teraz siedzę i pracuję.

Bohdan Hieronim Cywiński – urodził się w 1939 roku w Milanówku. Ukończył polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, studiując jednocześnie filozofię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie poznał się bliżej z Karolem Wojtyłą. Doktorat obronił z filozofii, a w 1995 habilitował z historii. W 2011 otrzymał tytuł naukowy profesora. W latach PRL działał w ruchu opozycyjnym. W latach 1981–1990 przebywał we Włoszech, Szwajcarii i Francji, gdzie organizował pomoc dla opozycji w kraju i wydawał kwartalnik polonijny pt. Widnokrąg. Odbierał z ramienia podziemnej Solidarności pokojową nagrodę Nobla Lecha Wałęsy. Po powrocie pracował w dzienniku „Rzeczpospolita”, wykładał na uniwersytetach w Warszawie, Wilnie, na Białorusi.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!