Opinie
Antoni Radczenko

Otocki: Łotewscy Polacy nie wspierają ani rosyjskich radykałów, ani łotewskich nacjonalistów

Na Łotwie nie ma klasycznego podziału na prawicę i lewicę, tylko na partie łotewskie i rosyjskie, a partie łotewskie raczej nigdy nie dopuszczą rosyjskiej „Zgody” do rządów – uważa dziennikarz i publicysta „Przeglądu Bałtyckiego” Tomasz Otocki, który specjalizuje się w polityce Łotwy i Estonii. W miniony weekend na Łotwie odbyły się wybory parlamentarne. Najwięcej głosów zebrała rosyjska i lewicowa partia „Zgoda”.

Antoni Radczenko: Czy byłeś zaskoczony wynikiem sobotnich wyborów do parlamentu na Łotwie?

Tomasz Otocki: Bardzo. Zaskoczyło mnie wiele rzeczy. Kiepski wynik „Zgody”, która uzyskała pierwsze miejsce, ale to gorszy wynik niż przed czterema laty. Wtedy wybory również nie były dla „Zgody” specjalnie dobre. Zaskoczony jestem również tym, że partia premiera Łotwy Mārisa Kučinskisa wylądowała na szóstym miejscu. W sondażach przed wyborami wróżono mu drugie miejsce po „Zgodzie” oraz kolejną kadencję premiera Kučinskisa. Teraz już wiadome, że premierem nie będzie. Jestem trochę zaskoczony dobrym wynikiem Nowej Partii Konserwatywnej Jānisa Bordānsa oraz koalicji liberalnej. To, że weszło do Sejmu siedem partii też można było przewidzieć. Wszystkie sondaże mówiły, że Sejm będzie bardzo sfragmentyzowany. Zaskoczył mnie też dobry wynik Tatiany Żdanok i jej radykalnego Rosyjskiego Związku Łotwy, która nie trafiła do Sejmu, ale dostanie państwowe dotacje. Zresztą jej bardziej zależy na przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego, niż do Sejmu. Rosyjski Związek Łotwy, w odróżnieniu od „Zgody”, jest oficjalnie partią prorosyjską. Warto podkreślić, że na Łotwie nie ma partii lewicowych. Łotewska polityka nie dzieli się w zasadzie na prawicę i lewicę, tylko na partie łotewskie versus partie rosyjskie. „Zgoda” próbuje przełamywać ten podział narodowościowy. Na liście są kandydaci pochodzenia łotewskiego, na prezydenta wystawiła biskupa baptystycznego i Łotysza Pēterisa Sproģisa. Chociaż nie do końca to jej się udaje, bo nadal jest partią rosyjską. Stara się być partią umiarkowaną, z którą można być w koalicji. Problem polega na tym, że partie łotewskie tego nie chcą.

Antoni Radczenko: Dlaczego partie łotewskie bojkotują „Zgodę”?

Tomasz Otocki: Jest kilka przyczyn. Do niedawna partia „Zgoda” miała oficjalne porozumienie z putinowską partią „Jedna Rosja”. Przed rokiem porozumienie zostało zerwane, aby partia lepiej wyglądała przed wyborami. Kolejną przyczyną jest fakt, że przed kilkoma laty szef partii Nil Uszakow poparł referendum o przyznanie językowi rosyjskiemu statusu języka oficjalnego. To doprowadziło do dużej nieufności łotewskiej klasy politycznej do partii. Poza tym „Zgoda” nigdy oficjalnie nie potępiła okupacji sowieckiej. Była tylko pojedyncza wypowiedź Uszakowa o tym, że okupacja była. To są oficjalne przyczyny, dlaczego partie łotewskie nie chcą współpracować ze „Zgodą”. Są też nieoficjalne, które są bardziej skomplikowane. „Zgoda” jest dosyć dużą partią i jej wejście do koalicji zmusiłoby partie łotewskie do podzielenia się władzą. Nie każdy tego chce, bo partiom łotewskim wygodnie rządzić się we własnym sosie. Poza tym „Zgoda” jest partią socjalną, roszczeniową, natomiast partie łotewskie mają program mniej lub bardziej prawicowy. Podsumowując, można powiedzieć, że brak koalicji jest spowodowany brakiem zaufania do partii „Zgoda”.

Antoni Radczenko: W mediach mówi się, że partia „Zgoda” jest partią prorosyjską i prokremlowską. Ile jest w tym prawdy?

Tomasz Otocki: Jak już mówiłem, mieli porozumienie z partią Putina, które przed rokiem zostało zerwane. Partia „Zgoda”, w odróżnieniu od partii Żdanok, nie wsparła ani aneksji Krymu, ani wojny na Donbasie. Jednocześnie nigdy też nie potępiła tego, co się dzieje na Ukrainie. Oficjalnie w tych kwestiach partia nie zajmuje żadnego stanowiska. „Zgoda” zawsze też była przeciwna zwiększaniu wydatków na obronę. Uszakow jest politykiem, który potrafi zaskakiwać. Na przykład pojechał na pogrzeb Borisa Niemcowa w Moskwie. Odwiedzał podczas wizyty redakcję „Echo Moskwy” (demokratyczne radio w Rosji – przyp.red.). To nie jest prymitywny, proputinowski polityk. Uszakow jest bardzo chytry. Sądzę, że osobiście nie popiera Putina, ale nie wypowiada się o tym, ponieważ Rosjanie na Łotwie są proputinowscy. I on musi z tym się liczyć, aby nie stracić poparcia. Gdyby „Zgoda” potępiła działania Rosji na Ukrainie, to być może trafiłaby do koalicji, ale wówczas jej poparcie spadło z 18 do 8 proc.

Antoni Radczenko: Rozumiem, że w najbliższej perspektywie to jest niemożliwe, ale przypuśćmy, że „Zgoda” wchodzi do koalicji, ma premiera i kształtuje rząd. Czy to oznaczałoby zmianę w łotewskiej polityce zagranicznej, czy obronnej?

Tomasz Otocki: Powiem tak, łotewskie partie nigdy nie zgodziłyby się, aby „Zgoda” objęła funkcję premiera, ministra spraw zagranicznych czy obrony. Bo gdy „Zgoda” tworzyła gabinet cieni, to nie obsadziła ministra spraw zagranicznych, po prostu rozumie, że na to nie może liczyć. Zresztą w Estonii do władzy doszła w dużym stopniu rosyjska partia „Centrum” i polityka zagraniczna się nie zmieniła, która nadal jest proamerykańska i proeuropejska. Co prawda „Centrum” ma trochę inny charakter niż „Zgoda”. Chociaż większość estońskich Rosjan głosuje na tą partie, to nadal pozostaje partią estońską. W dodatku, w odróżnieniu od „Zgody”, potępiła to co się dzieje na Ukrainie. Więc jeśli zaczniemy bawić się w tego typy gry „co by było”, to sądzę, że „Zgoda” nie prowadziłaby polityki jawnie prorosyjskiej, aczkolwiek chciałaby zmienić pewne akcenty. Zresztą to jest scenariusz futurystyczny, bo moim zdaniem „Zgoda” nigdy nie zostanie dopuszczona do rządów na Łotwie.

Antoni Radczenko: Czy jest możliwość połączenia się partii Żdanok i partii Uszakowa?

Tomasz Otocki: Nie, ponieważ tam jest personalna nienawiść między Żdanok i Uszkowem. Partia Żdanok uważa, że „Zgoda” jest zdrajcą sprawy rosyjskiej. Ostatnio bardzo krytykowano Uszakowa, że nie wsparł szkół rosyjskich, kiedy były likwidowane na Łotwie. Mimo, że obaj są Rosjanami, to mają odmienne poglądy i podejścia. Żdanok obsługuje rosyjskich radykałów, a Uszakow próbuje być umiarkowany i chce wszystkim się podobać.

Antoni Radczenko: Jak jest z łotewskimi Polakami? Kogo wspierają na wyborach?

Tomasz Otocki: Polacy na Łotwie nie mają swojej partii politycznej. Tematyka polska w ogóle nie pojawia się ani w kampanii, ani w życiu politycznym. Nawet jak w 2018 r. robiono reformę edukacji wymierzoną w rosyjskie szkoły, to to nie sprawiło, że Polacy zaczęli się na ten temat wypowiadać, bo reforma nie uderzyła w polskie szkolnictwo. Do 2006 r. Polacy mieli swoich posłów w Sejmie, ale teraz już nie. Nie ma jednej partii, której sprzyjaliby Polacy. Na pewno nie popierają rosyjskich radykałów, ani sprzyjają łotewskim nacjonalistom. Generalnie głosują na partie centrum. Chociaż jak mówiłem jest różnie.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!