Opinie
delfi.lt

Możemy podziękować Kremlowi: Wspólne zagrożenie ponownie zjednoczyło Litwinów i Polaków

My zbudujemy „Fort Trump“, a wy – „Fort Angela“ i razem będziemy powstrzymywali Rosjan. Żartujący w ten sposób na temat Litwinów wysoki urzędnik Polski nawet pewnie nie zdawał sobie sprawy co powiedział. Trwająca od dziesięcioleci wzajemna nieufność Wilna i Warszawy wygasa, a katalizatorem zjednoczenia jest odwieczny wspólny wróg.

Możemy podziękować Kremlowi: Wspólne zagrożenie ponownie zjednoczyło Litwinów i Polaków
Fot. PAP/EPA / ALEXANDER NEMENOV / POOL

Na Litwie o sporach Litwinów i Polaków wie pewnie każdy, który przynajmniej odrobinę interesuje się historią bądź aktualiami. Od dawnych konfliktów po walki o Wileńszczyznę i ciągle nasilające się w ostatnich dziesięcioleciach spory o szkoły, pisownię polskich nazwisk w paszportach, literę W – niegdyś siostrzane państwa Rzeczpospolitej Obojga Narodów wydają się być skazane na niezgodę. Jednak, jak zaznacza biorący udział w szkoleniu oficerów NATO w Wilnie dyplomata, spory zanikają w obliczu wspólnego zagrożenia.

Wróg mojego wroga, jest moim przyjacielem

Październik 1919 r., trwają walki o niepodległość. Po udaremnieniu w sierpniu spisku POW przeciwko władzom litewskim Litwini coraz częściej wymieniają strzały z Polakami, trwa nieogłoszona wojna o Wileńszczyznę i południową Litwę. Jednak na granicy Litwy i Łotwy ma miejsce niespodziewane zdarzenie. Wyparci przez Łotyszy z północy, Litwinów od zachodu i Polaków z południa żołnierze Armii Czerwonej znajdują oparcie w twierdzy w Dyneburgu i rozpoczynają wymierzony w Polaków kontratak. „Polacy prosili o pomoc, wysłaliśmy pluton karabinów maszynowych. Po zmroku opór Polaków został przełamany i czerwonoarmiści, pewni, że za pozycjami Polaków nie ma nikogo, śmiało parli do przodu. Gdy do zajętych przez żołnierzy pułku zostało około 100 metrów, atakujących zaskoczył zgodny ostrzał“, – tak o prawie nieznanym obecnie epizodzie litewsko-polskiej współpracy prawie 90 lat temu pisał jeden z oficerów litewskiej armii. Pomimo wzajemnych sporów na innych odcinkach frontu, na odcinku Dyneburgu Litwini i Polacy uzgadniali swoje działania, wzajemnie wspierali ogniem pozycje – po bitwie Litwini, którzy w owym czasie cierpieli na braki w uzbrojeniu, nawet zwrócili Polakom pozostawioną przez nich broń. Co prawda już rok później ci sami żołnierze toczyli zażarte walki pod Suwałkami. Podczas nieudanej próby przejęcia miasta Litwini stracili wielu żołnierzy, a wkrótce i Wilno, co spowodowało, że Polacy na kilka dziesięcioleci zyskali miano śmiertelnego wroga. Właśnie pod tymi samymi Suwałkami obecnie została wytyczona granica, zwana piętą achillesową Paktu lub jednym z najważniejszych rubieży obronnych NATO – mierzący 100 km korytarz suwalski. To jest życiowo ważny skrawek lądu, łączący Litwę i pozostałe kraje bałtyckie z Polską i resztą NATO. Po dokonanej w 2014 r. napaści Rosji na Ukrainę, termin przesmyku suwalskiego jest znany chyba wszystkim wysokim oficerom NATO, tak jak w w okresie Zimnej wojny był znany przesmyk Fuldy. Utrzymanie tego wąskiego odcinka i zapewnienie nieprzerwanego ruchu sił Sojuszu – strategiczny cel NATO, a kluczowym warunkiem jego zapewnienia jest współpraca Litwy i Polski.

Spory – już w przeszłości?

„Relacje nigdy nie były tak dobre jak dziś“, – jeszcze w połowie listopada powiedział dla Telewizji Polskiej Marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Podkreślił, że wspólnym zagrożeniem dla Litwy, Polski i Ukrainy jest wroga propaganda oraz inne prowokacje ze strony Rosji, przyznał również, że pomimo wspólnej pamięci historycznej, problemy grup etnicznych są ważne, „nie mogą być powodem dla którego ktoś mógłby nimi manipulować i uczynić nas nieprzyjaciółmi”. Dobiegający obecnie ze strony Warszawy ton znacząco różni się od całkiem niedawno wrogo rozbrzmiewających oświadczeń. Na przykład, w nagłośnionej w ubiegłym roku prywatnej rozmowie byłego ministra spraw zagranicznych Polski Radosława Sikorskiego z byłym prezesem PKN Orlen z 2014 r. rozbrzmiewały nawet przekleństwa. Nazywający Litwinów złodziejami i oszustami R. Sikorski chciał wywierać nacisk, nieraz podsycał konflikt na linii Warszawa-Wilno, pomimo nawiązanych w czasach Valdasa Adamkusa, Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Kaczyńskiego świetnych relacji osobistych. Jednak wydarzenia 2014 roku zmusiły Litwinów i Polaków do ponownego zbliżenia i odstawienia niesnasek na bok. Jeśli w sierpniu 1920 r. Litwini i Polacy zażarcie bili się od miasteczka i wsie Suwalszczyzny – część z nich niejednokrotnie przechodziła z rąk do rąk, to jesienią 2018 r. liderzy polityczni obu państw rozmawiają o wzmacnianiu współpracy gospodarczej i w dziedzinie obronności. Jako przykład, otwarty w listopadzie zrekonstruowany odcinek magistrali „Via Baltica“ pomiędzy Kownem a Mariampolem tylko na pierwszy rzut oka może wydawać się finansowanym przez UE projektem o lokalnym znaczeniu. Jednym z głównych celów czteropasmowej autostrady, którą można pędzić prędkością 130 km/h, jest nie tylko zmniejszenie liczby wypadków drogowych, większa przepustowość transportu drogowego, lecz również wzmocnienie mobilności wojsk. W przypadku kryzysu i potrzeby odstraszenia wroga to byłaby jedna z dwóch dróg lądowych, którymi mogłyby poruszać się jednostki wsparcia NATO. Dopiero w ubiegłym roku oba państwa wspólnie z sojusznikami z krajów NATO ćwiczyły obronę korytarza suwalskiego w ramach manewrów Saber Strike. Jednym z ważnych elementów manewrów Saber Strike były ćwiczenia sił specjalnych Trojan Footprint. Żołnierze jednostek specjalnych Litwy, Polski i USA prowadziły daleki zwiad, wytyczały cele uderzeń na punkty obrony przeciwlotniczej wroga, udzielały naziemnego wsparcia dla nieznających okolic pilotów sojuszników. Ponadto, wyznaczający cele żołnierze wykonywali ważną funkcję oznaczania współrzędnych celów, prowadząc bombowce B-1B, myśliwce F-16 oraz lekki samolot szturmowy Litewskich Sił Powietrznych L-39. W tym roku ćwiczenia Saber Strike miały jeszcze większy rozmach – ogółem w manewrach uczestniczyło ponad 18 tys. żołnierzy, z których większość stanowili Amerykanie, którzy wyruszyli z Niemiec i po przebyciu całej Polski przedostali się na drugą stronę przesmyku suwalskiego. Nie obyło się bez incydentów – wąskie drogi powodowały opóźnienia, jedna z amerykańskich kolumn pancernych miała wypadek drogowy. Owo zdarzenie natychmiast stało się celem ataku dezinformacyjnego – media obiegła fałszywa wiadomość o rzekomym potrąceniu chłopca. W Polsce również nie obyło się bez fake news. Jako przykład, niedawny incydent na Morzu Czarnym, gdy rosyjski okręt ostrzelał ukraińskie kutry przy okupowanej cieśninie kerczeńskiej i Ukraina ogłosiła wprowadzenie stanu wojennego. Tysiące osób w Polsce otrzymała powiadomienia SMS z wezwaniem do stawienia się przed komisją poborową – jakby Polska również ogłosiła mobilizację. Podsycająca panikę wiadomość szybko została zdemaskowana przez MON, również policja wszczęła postępowanie.

Wzmacniają siły na pograniczu

Troska o obronność w Polsce od 2014 r. jest nie mniejsza niż na Litwie. Prowadzona w imponujących tempach reforma wojskowa pozwoliła na zwiększenie liczebności regularnych jednostek, jak również powołanie wojsk ochotniczych. Wręcz symbolicznie, w dniu 17 września tego roku – w rocznicę najazdu Polski przez Stalina w 1939 r., Warszawa ogłosiła wiadomość o przywróceniu 18 dywizji. Ponadto, minister obrony Rzeczpospolitej Polskiej Mariusz Błaszczak dodał, że siły w przesmyku suwalskim zostaną potrojone. W Suwałkach zostanie rozlokowany nowy pułk. To jest część od kilku lat prowadzonej strategii wzmacniania sił na wschodzie kraju. Polska i Litwa graniczą z należącym do Rosji Obwodem Kaliningradzkim, w którym w ubiegłym roku odrodzono 11 korpus armii rosyjskiej. Przed stanowiącymi korpus dwoma brygadami i jednym pułkiem Rosjan Polska utrzymuje niedaleko granicy z Kaliningradem całą 16 Pomorską Dywizję Zmechanizowaną, którą stanowią 9 Braniewska Brygada Kawalerii Pancernej im. Króla Stefana Batorego, dwie brygady zmechanizowane, pułk artylerii i pułk obrony przeciwlotniczej. Polacy odnawiają uzbrojenie – w ćwiczeniach wielonarodowego batalionu NATO w tym roku udział brały jeszcze czołgi PT-91 „Twardy“, jednak już za parę lat przy granicy z Kaliningradem mogą stacjonować zmodernizowane czołgi „Leopard II“, które Polska pozyskała od Niemców za pół ceny i teraz ma ich więcej niż ich poprzedni właściciele. Ponadto, w przypadku konfliktu Polska ma możliwość niszczenia rosyjskich jednostek ze znacznej odległości. Warszawa zakupiła w USA pociski manewrujące JASSM, zaś 11 Mazurski Pułk Artylerii w Węgorzewie już został przezbrojony w nowoczesne polskie armatohaubice „Krab”, które mogą mierzyć do celów w dyslokowanej w Czerniachowsku 152 Brygady Rakietowej – na jej terenie już kilka razy okresowo rozmieszczano pociski balistyczne „Iskander M”, które mają na stałe zastąpić systemy „Točka-U”.

Nadal brak wspólnych działań

Wzmacnianie sił obronnych powinno być kontynuowane, zaś współpraca Polski i krajów bałtyckich konsekwentnie wzmacniana. Właśnie takie działania podkreślili eksperci z wyżej wymienionych państw, którzy w listopadzie zaprezentowali raport działającego w Estonii Międzynarodowego Centrum Studiów Obronnych. „Północnowschodni kwartet NATO: szanse i perspektywy bałtycko-polskiej współpracy obronnej” – pod tym tytułem dokonano analizy czynników sprzyjających lub odwrotnie – ograniczających skoordynowane działania czterech krajów. Słusznie odnotowano, że konieczność wzmacniania współpracy ostro zarysowała się w 2014 roku, jednak wspólne działania podejmowano już wcześniej. „Litwa i Polska, pomimo napięć politycznych z powodu polskiej mniejszości narodowej, zawiązały mocną współpracę partnerską – wspólny batalion LITPOLBAT (działał do 2007 r.), zaś od 2014 r. – wspólną brygadę z Ukraińcami, LITPOLUKRBRIG“, – odnotowano w dokumencie, w którym przytoczono przykłady udanej współpracy: nabycie przez Litwę systemów obrony przeciwlotniczej GROM pozwoliło litewskim żołnierzom na odbycie treningów w Polsce, nieraz wspólnie z koordynatorami ataków powietrznych z Łotwy. Ponadto, podkreślono, że Polska już od 2006 r. regularnie – dotychczas 7 razy – uczestniczyła w misji policji powietrznej NATO w krajach bałtyckich, wyznaczyła również własnych ekspertów do ośrodków komunikacji strategicznej, bezpieczeństwa cybernetycznego i energetycznego w Rydze, Tallinie i Wilnie. „Udział Polaków w ćwiczeniach wojskowych w krajach bałtyckich był aktywny, oceniony pozytywnie, przyczynił się do powstania uzupełniających inicjatyw współpracy. Pomimo tak pozytywnego obrazu istnieje wspólne porozumienie, że można zrobić jeszcze więcej”, – zaznaczono w dokumencie. Wśród wybranych zakresów należy wyróżnić sprawniejszą koordynację wielonarodowych batalionów NATO – batalion pod przewodnictwem USA mógłby odbywać więcej ćwiczeń z rozlokowanym na Litwie batalionem pod przewodnictwem Niemiec, podkreślono kwestię wzmocnienia mobilności wojsk. „Wyzwanie dla bałtycko-polskiej współpracy stanowi także zróżnicowany potencjał polityczny, gospodarczy i wojskowy. Liczba mieszkańców Polski – większa ponad siedmiokrotnie, zaś PKB pięciokrotnie przekracza łączne PKB trzech krajów bałtyckich. Budżet obronny Polski również jest pięciokrotnie większy (9,9 mld dolarów przeciw 1,87 mld), Polacy mają cztery razy więcej żołnierzy niż Litwa, Łotwa i Estonia“, – wskazano w raporcie, jak również odnotowano, że wspomniana trójka krajów często konkuruje z Polską o pozycje i wagę w regionie – to właśnie w Polsce rozlokowano tysiące amerykańskich żołnierzy, a kompanie USA z krajów bałtyckich zostały wycofane. Autorzy raportu przyznają, że obrona krajów bałtyckich jest niemożliwa bez udziału Polski – obejmujący Warszawę plan NATO Eagle guardian tylko po pewnych namowach i oporach Polaków został zastosowany również wobec Litwy, Łotwy i Estonii. Z kolei, odnotowano, że kraje bałtyckie również nie są przykładem jedności i pomimo wzrastającej roli i inwestycji Amerykanów w regionie, spojrzenie na Litwę, Łotwę i Estonię, jako jednolity region, często jest mylne, zwłaszcza gdy idzie o wspólne zakupy. USA i Polska są zainteresowani wspólnymi zakupami, jednak kraje bałtyckie dotychczas nie zdołały porozumieć się w sprawie wyboru amunicji przeciwpancernej. Sporządzone w perspektywie 5 lat plany i rozlokowane środki nie pozostawiają możliwości na wspólne projekty czterech państw. We wnioskach dokumentu wyróżniono dziedziny, w których współpracę można zacieśniać już dziś, bez planowania wielkich zakupów: sprawniejsza koordynacja i komunikacja pomiędzy sztabami, jednostkami komunikacji strategicznej, więcej wspólnych ćwiczeń – oficerów, podoficerów, jednostek regularnych, specjalnych, czy ochotniczych, takich jak WOT czy Ochotnicze Siły Obrony Narodowej, które mogłyby jako pierwsze reagować i podjąć wspólne działania na pograniczu Polski i Litwy. Ponadto, podkreślono wagę zacieśniania współpracy polsko-bałtyckiej w dziedzinie bezpieczeństwa cybernetycznego, wywiadu oraz spojrzenia na wspólne interesy i działania na południowej flance NATO.

Tekst ukazał się w ramach projektu „Perspektywa na Polskę” realizowanego przez Fundację „Pomoc Polakom na Wschodzie” we współpracy z Polskim Klubem Dyskusyjnym, finansowanego ze środków Senatu RP.

Źródło: https://www.delfi.lt/news/daily/medijos-karas-propaganda/kremliui-galima-ir-padekoti-bendra-gresme-dar-karta-suvienijo-lietuvius-su-lenkais.d?id=79738903