Opinie
Antoni Radczenko

Marek Kornat: Z wielkim zadowoleniem przyjąłem rezolucję parlamentu Litwy w obronie Polski

„Sojusz polsko-litewski w wymiarze militarnym i politycznym jest oczywistością. Należy sobie tylko życzyć, aby postępował proces normalizacji położenia polskiej mniejszości na Litwie” - powiedział w rozmowie z zw.lt znany polski historyk Marek Kornat, który jest obecny na konferencji „Bez emocji. Polsko-litewski dialog o Józefie Piłsudskim” w Wilnie.

Antoni Radczenko, zw.lt: Czy konferencję można nazwać przełomem w historycznej relacji polsko-litewskiej, jeśli chodzi o marszałka Piłsudskiego?

Marek Kornat: Ocena, czy dane wydarzenie jest przełomem, następuje dopiero z dystansu czasu. Nie jest jeszcze pora dzisiaj na taką ocenę. Jeśli dialog historyczny polsko-litewski będzie owocował i korzystał z tego doświadczenia, jakim jest obecna konferencja, będziemy mówić i będziemy mieli prawo mówić o przełomowym znaczeniu. Pozwolę zwrócić uwagę na dwa aspekty. Po pierwsze, jest to pierwsza konferencja o tej postaci, która dla Litwinów nie może być jednoznaczna, a dla nas Polaków jest jednym z największych bohaterów, jakich mieliśmy w swoich ponad 1000-letnich dziejach. To, że to jest konferencja naukowców, ludzi zajmujących się przeszłością, jednym słowem historyków i odbywa się w Wilnie, w atmosferze dobrej jest samo w sobie niezmiernie cennym zjawiskiem. Nie chodzi o to, aby dążyć do ujednolicenia poglądu, czyli nie ma czegoś takiego, jak potrzeba, aby obywatel litewski myślał to samo o Piłsudskim, co myśli Polak. Chodzi o to, aby dostrzec jeszcze jeden europejski wymiar osobowości i historycznej roli Józefa Piłsudskiego.

Józef Piłsudski jest, oczywiście, przywódcą Polski, która wiedzie spór terytorialny o Wilno. Piłsudski nie wyobraża sobie Polski bez Wilna, a jeśli już, to w związku federacyjnym czy konfederacyjnym Litwy z Polską. To jest prawda, ale oprócz tego Piłsudski stoczył zwycięską wojną z sowietami, której jesteśmy beneficjantami. Zwycięstwo w 1920 r. dało nie tylko Polsce przetrwanie i niepodległość, ale również Litwie i innym narodom Europy Środkowo-Wschodniej. Mówiąc krótko, bez zwycięstwa nad Wisłą, do którego doprowadził Józef Piłsudski, po prostu sowietyzacja naszego regionu Europy stałaby się rzeczywistością ze wszystkimi konsekwencjami. I nie potrafimy powiedzieć, gdzie bylibyśmy w chwili obecnej.


Konflikt polsko-litewski o Wilno był jednym z elementów klęski 1939 czy 1940 roku. Czy potrafimy wyciągać wnioski z historii?

Niestety w okresie międzywojennym rozpaliły się nacjonalizmy, rozmaite konflikty terytorialne. To wszystko przyniosło niestabilność układu wersalskiego. Tego porządku globalnego, jaki powstał po I wojnie światowej. To zaowocowało podzieleniem tych narodów, które wykorzystały koniunkturę i zdobyły własne państwa. Trzeba powiedzieć jasno, że blok Międzymorza, czyli państw od Bałtyku po Adriatyk, był niemożliwy. Mimo, że polska myśl polityczna miała taką koncepcję. Z drugiej strony, trzeba to powiedzieć z dystansu czasu, że niezmiernie trudno wyobrazić, aby mogło dojść do powstrzymania sojuszu dwóch mocarstw totalitarnych Niemiec i Rosji Sowieckiej w 1939 roku. Nawet gdyby blok Międzymorza wcześniej powstał, to byłoby oczywiście trudniej rozpocząć II wojnę światową, byłoby trudniej ją w taki sposób prowadzić, ale siły dwóch mocarstw totalitarnych były na tyle poważne, że wydaje się iż los pokoju został przesądzony, kiedy doszło do podpisania Paktu Ribbentrop-Mołotow.

A co sądzi Pan o dzisiejszej koncepcji Międzymorza czy Trójmorza?

Muszę zacząć od takiego prostego stwierdzenia: jestem gorącym zwolennikiem koncepcji Międzymorza czy Trójmorza. Dawałem temu wielokrotnie wyraz w swoich publikacjach eseistyczno-publicystycznych. Jestem jej gorącym adwokatem jako historyk, nie polityk. Uważam, że blok taki ma wszelkie szanse powodzenia i może zaowocować poprawą położenia naszych narodów. Trzeba pamiętać, że narody tego regionu mają rozmaite interesy. Blok taki, wyobrażam sobie, nie poprzez koalicję we wszystkich sprawach, tylko w szukaniu wspólnego mianownika w niektórych ważnych kwestiach. To powinno dać możliwości kooperacji. Innymi słowy mam świadomość, że stosunki Węgier z Rosją są dobre, a stosunki Polski z Rosją są złe, ale to nie przeszkadza w rozmaitych sprawach ściśle współpracować z Węgrami.

A jakie miejsce Litwa miałaby zajmować w tej koncepcji?

Dzisiejsza Litwa jest bardzo ważna dla Polski, ponieważ jest naszym sąsiadem. To Litwa odgradza Rosję od dostępu do tzw. obwodu kaliningradzkiego. Sojusz polsko-litewski w wymiarze militarnym i politycznym jest oczywistością. Należy sobie tylko życzyć, aby postępował proces normalizacji położenia polskiej mniejszości na Litwie, gdyż sprawy te wywołują rezonans po stronie polskiej i utrudniają polskiemu rządowi prowadzenie skutecznej polityki zbliżenia i sojuszu z Litwą. Każdy rząd musi się liczyć z własną opinią publiczną. To dotyczy Litwy i Polski. Po drugie, wyobrażam sobie też współpracę polsko-litewską w ramach Europy, czyli w NATO i koncepcji Międzymorza. To nie może być izolowany układ bilateralny, tylko bardziej szerszy. Po trzecie, z wielkim zadowoleniem przyjąłem rezolucję parlamentu Litwy w obronie Polski, gdyż Polska w tej chwili jest przedmiotem bezceremonialnych nacisków i bezceremonialnych ingerencji w sprawy wewnętrzne przez czynniki zagraniczne, które nie mogą się pogodzić z konserwatywną rewolucją, która się rozgrywa w Polsce. Usiłujemy przezwyciężyć straszliwe dziedzictwo postkomunizmu, a na drodze konserwatywnej rewolucji odbudować siłę Polski poprzez działania legalne, bez przemocy. Chcemy wzmocnić państwo, nadać mu większą siłę i nadać polityce zagranicznej większą dynamikę. To się wielu ludziom nie podoba, także w Polsce. Ci ludzie kierują do czynników zagranicznych nieustające skargi. Presja Zachodu, a konkretnie Brukseli, ma miejsce. Trwają pogróżki, trwają coraz ostrzejsze wypowiedzi. Im więcej będzie takich reakcji, jak ta na którą zdobył się Sejm litewski, tym mocniejsze będą nasze stosunki sąsiedzkie. Tym lepsza będzie przyszłość.

Marek Kornat – polski historyk, sowietolog, edytor źródeł, eseista, profesor nadzwyczajny i kierownik Zakładu Dziejów Dyplomacji i Systemów Totalitarnych w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie oraz na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Od r. 2008 wchodzi w skład Rady Naukowej Instytutu Historii PAN, zaś w r. 2015 wybrany został do Rady Naukowej Instytutu Studiów Politycznych PAN. Wchodzi w skład Rady Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie. Jest członkiem Komisji ds. Publikacji Polskich Dokumentów Dyplomatycznych przy Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych oraz polskim przedstawicielem w Radzie Naukowej Europejskiej Sieci Pamięć i Solidarność.  W 2014 wybrany został do międzynarodowej korporacji naukowej Academia Europea/European Academy, mającej swoją siedzibę w Londynie.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!