Opinie
Tomasz Otocki

Litwini i Polacy kandydują w wyborach na Łotwie

Na 3 czerwca przewidziano na Łotwie wybory samorządowe. O miejsca w 110 radach okręgowych i dziewięciu radach miejskich będzie się ubiegać łącznie prawie dziewięć tysięcy kandydatów. Wśród nich są przedstawiciele mniejszości narodowych – najwięcej Rosjan, bo 3,70%. Co szósty kandydat w tych wyborach nie podał swojej narodowości, za to Łotyszów jest ponad trzy czwarte wśród osób ubiegających się o miejsca w radach. Obecnie są także Polacy i Litwini – polską narodowość zadeklarowało 43 kandydatów, zaś litewską – 42.

Co ciekawe, o mandaty będą także walczyć obywatele Litwy, którzy bardzo często nie mają nawet obywatelstwa łotewskiego. Umożliwia to prawodawstwo unijne. Takich osób znalazło się aż siedem. – Wielu obywateli Litwy i ludzi narodowości litewskiej mieszka na Łotwie i kandyduje, bo na to zezwala prawo UE i lokalne przepisy – mówi portalowi zw.lt Dmitrij Kostojanskij, urodzony w Kłajpedzie obywatel Litwy, kandydat na radnego kurlandzkiej Lipawy z listy ugrupowania „Od Serca dla Łotwy”.

Sojusz Narodowy bliski litewskiemu punktowi widzenia

Emerytowana nauczycielka Bronislava Aldona Gedvilaitė-Treija kandyduje do rady miejskiej Rygi z czternastego miejsca partii narodowców, czyli VL!-TB/LNNK. Pochodzi z Gorżdów, posiada podwójne obywatelstwo litewsko-łotewskie, po studiach w Wileńskim Instytucie Pedagogicznym wyjechała na Łotwę, gdzie znalazła męża-Łotysza, tutaj urodzili się jej syn i wnuki. Po transformacji, gdy odrodziły się małe mniejszości narodowe, przez lata była dyrektorem szkoły litewskiej w Rydze. W rozmowie z zw.lt podkreśla, że na Łotwie nie ma żadnych sporów między Polakami a Litwinami, Łotyszami a Litwinami, wszyscy żyją w zgodzie, niezależnie, czy mówią po łotewsku, litewsku czy rosyjsku. O mandat radnej ubiega się, bo dzięki przedstawicielstwu w radzie będzie można coś załatwić dla edukacji. Sojusz Narodowy jest dla niej idealną partią, bo rządzącej Rygą „Zgodzie” nie ufa. – W mieście jest korupcja, a politycy partii mniejszości rosyjskiej bardziej dbają o swój interes niż o interes Łotwy – mówi portalowi zw.lt. Podkreśla jednocześnie, że blisko jest jej do programu narodowościowego Sojuszu Narodowego. – Nasza szkoła prowadzi edukację po łotewsku, czyli w języku państwowym. Nie tak jak szkoły rosyjskie, które nauczają po rosyjsku, a nie po łotewsku. Ja w ogóle uważam, że jedynym językiem państwowym powinien być łotewski. Koniec, kropka – deklaruje portalowi zw.lt Aldona Treija. Podkreśla przy tym, że wszyscy Litwini zamieszkujący Łotwę znają łotewski i nie mają żadnych problemów z integracją.

Jedni za Zgodą, drudzy za regionami

Gražina Tētiņa ma 54 lata i niełotewskie imię. Jej rodzina pochodzi z Gruzdai, ojciec i matka przeprowadzili się na Łotwę w latach pięćdziesiątych. Tētiņa jest szefową lokalnego oddziału Socjaldemokratycznej Partii „Zgoda”, która skupia głównie mniejszość rosyjskojęzyczną. Kandyduje z jej pierwszego miejsca w okręgu Saldus. – To jest partia dla mnie, nie interesowało mnie nigdy członkostwo w Jedności czy Sojuszu Narodowym – mówi portalowi zw.lt. Mimo tego, że należy do partii, która jest w większości rosyjskojęzyczna, słabo mówi po rosyjsku. Jej językiem jest łotewski, którym posługuje się biegle. Po litewsku mówi tylko trochę. W tym samym okręgu Saldus o mandat ubiega się Litwin Petrs Brazdausks, który już w 2013 roku uzyskał miejsce w radzie okręgowej. O mandat walczy z ramienia prawicowego Łotewskiego Zjednoczenia Regionów.

Z tej samej partii co Brazdausks, ale w okręgu Priekule w Kurlandii, o mandat ubiega się Litwinka Inga Sisene – członek rady parafii baptystycznej, szefowa parafialnej szkoły dla młodych matek. Posiada obywatelstwo litewskie. Sisene urodziła się w miejscowości Szkudy na Żmudzi, skąd na Łotwę niedaleko. Tam skończyła szkołę. W okręgu Priekule mieszka już od dwudziestu lat. Na Łotwie poznała męża, tutaj urodziła czwórkę dzieci. Z łotewskiego ma zdany egzamin, nie widzi jednak sensu przyjmować obywatelstwa łotewskiego. – Zarówno Litwa, jak i Łotwa są sąsiadami, są w Unii Europejskiej, obywatelstwo litewskie całkowicie mi wystarcza, nawet wtedy, gdy ubiegam się do mandat radnej – mówi portalowi zw.lt Sisene. Łotewskie Zjednoczenie Regionów startuje w okręgu Priekule po raz pierwszy. – Chodzi o to, by zmienić władzę, która nie zawsze rządzi tak jak powinna. A w radzie miejskiej głównie zależałoby mi na drogach, które także we wsiach okręgu Priekule powinny mieć dobrą jakość – mówi Sisene.


Polak z Litwy kandydatem na burmistrza

Sergejs Galaveckis ma niecałe czterdzieści lat i urodził się w miejscowości Jeziorosy na Litwie. W materiałach wyborczych podkreśla, że jest Polakiem z Litwy, taką samą narodowość podał na stronie Centralnej Komisji Wyborczej. Kandyduje z listy Socjaldemokratycznej Partii „Zgoda” skupiającej mniejszości narodowe. Chce zostać burmistrzem okręgu Ventspils w Kurlandii. – Od dzieciństwa przywykłem rozwiązywać problemy, a nie płakać jak jest źle. Żeby coś zmienić w lepszą stronę, trzeba iść i działać. Ja wstąpiłem do „Zgody”, założyłem jej oddział regionalny w okręgu Ventspils, którym kieruje. Już parę lat pomagam młodzieży w projektach międzynarodowych, uboższym mieszkańcom, emerytom, organizuję akcje charytatywne – mówi portalowi zw.lt. Co skłoniło go do startu w wyborach? – Masowy odpływ młodzieży z naszego regionu zagranicę. Siedem lat stałem na czele lokalnego centrum młodzieżowego, na moich ludziach młodzi wyrastali i połowa z nich raptem wyjechała. Przykro na to patrzeć – mówi Galaveckis.

Rodzina Galaveckisa, która mieszkała w rejonie jezioroskim, w pewnym momencie wyjechała do okręgu Daugavpils na Łotwie, później polityk „Zgody” zamieszkał w okręgu Ventspils. – Pamiętam jak w dzieciństwie moja babcia i dziadek rozmawiali w rodzinie tylko po polsku, żebym nie zapomniał swojego języka, bo w Łotwie zacząłem chodzić do rosyjskiej szkoły – mówi kandydat na mera.

Zapytany, czy w „Zgodzie” jest wielu Litwinów, odpowiada twierdząco. – Jest ich dużo i niektórych ja znam osobiście – podkreśla. Obywatelstwo ma jednak łotewskie. Zna także język państwowy. – W nauce łotewskiego pomogła mi praca z młodzieżą, kiedy pracowałem w centrum młodzieżowym. Tak, to były fajne czasy – mówi zw.lt Galaveckis.


Litewska Lipawa?

W kurlandzkiej Lipawie o mandat radnych ubiega się aż dwóch obywateli Litwy, a także dwóch Litwinów, co wcale nie musi się ze sobą pokrywać. Obywatel Litwy to wspomniany profesjonalny księgowy, z pochodzenia Rosjanin, Dmitrij Kostojanskij. To dlatego jego nazwisko na stronie Komisji nie jest podane w formie łotewskiej, choć kandydat w komunikacji e-mailowej posługuje się ze mną formą Dmitrijs Kostojanskis. Dwóch Litwinów startuje za to z listy Socjaldemokratycznej Partii „Zgoda”. Wśród nich Kristīna Jablonska, prawniczka i dyrektor lipawskiej filii Międzynarodowej Akademii Bałtyckiej. – Mój ojciec jest Litwinem. Jego rodzice żyli w litewskim mieście Szkudy. To całkiem blisko Lipawy. W czasie represji rodzice ojca razem z własnymi rodzinami zostali zesłani jako kułacy na Sybir. Tam rodzice ojca poznali się i pobrali, tam w 1956 roku urodził się mój ojciec. Na początku lat sześćdziesiątych pojawiła się możliwość powrócić do ojczyzny, ale pierwsze wagony jechały do Łotwy, a z tej racji, że Lipawa jest niedaleko Szkudów, rodzice ojca zdecydowali się wykorzystać szansę i w ten sposób znaleźli się w Lipawie – mówi portalowi zw.lt Jablonska.
Pytana, czy mówi po litewsku, zaprzecza, ale podkreśla, że wciąż w tym języku mówi ojciec, który nawet mieszkając w Łotwie po litewsku rozmawiał ze swoimi rodzicami. Dla Jablonskiej nie jest ważne, czy ktoś jest Litwinem czy Rosjaninem, bo dla niej podziały etniczne mają znaczenie drugorzędne. Radną Lipawy chce zostać bo dla niej ważna jest przyszłość miasta, a także wątki socjalne, które są w programie „Zgody”. Tam widzi swoje perspektywy.

Podania w Dyneburgu będą po polsku?

W wyborach samorządowych oprócz Litwinów startują także etniczni Polacy, których według oficjalnego spisu jest na Łotwie 45 tysięcy. Ejnar Jurkiewicz jest z pochodzenia mieszkańcem Daugavpils, a także absolwentem politologii i orientalistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Startuje z 10 miejsca rosyjskiej „Zgody” do rady miejskiej Dyneburga. To już jego drugi start w wyborach samorządowych, wcześniej bez powodzenia kandydował cztery lata temu. – Kandyduję do rady miasta po to, by Polacy mieli swojego przedstawiciela. W trakcie wielu rozmów poznałem potrzeby większości Polaków miasta. Wiem również czego od rady oczekują szefowie takich instytucji jak Polskie Gimnazjum w Daugavpils im J. Piłsudskiego, Centrum Kultury Polskiej, Przedszkole Polskie oraz dyneburski oddział Związku Polaków na Łotwie – mówi zw.lt Ejnar Jurkiewicz. Pytam, dlaczego wybrał akurat „Zgodę”. – Partia „Zgoda”, do której należę, jest partią mniejszości narodowych. Bronią i zawsze będą bronić interesów Polaków. Na przykład jako jedyni głosowaliśmy przeciwko zamknięciu polskiej szkoły w Krasławiu. Jeżeli uda mi się zdobyć mandat radnego podania do Rady Miasta Daugavpils można będzie pisać po polsku – zapowiada Jurkiewicz. Ważne dla niego jest także to, by Warszawa współpracowała jako samorząd z Dyneburgiem.

Józef Dobkiewicz szefuje od wielu lat krasławskiemu oddziałowi Związku Polaków na Łotwie. Jest także od dawna radnym rady okręgu Krasław z listy rządzącej partii Związek Zielonych i Rolników. – To dobra komanda – mówi o swoim ugrupowaniu Dobkiewicz. Ma jednak problem z jasnym powiedzeniem, dlaczego wybrał akurat tę partię, zaznacza tylko, że w przeciwieństwie do Jurkiewicza nie jest mu blisko do „Zgody”. Związek Zielonych i Rolników przyciąga zaś swoją centrowością. W tym roku Dobkiewicz będzie kandydował po raz kolejny.

Szefowa rzeżyckiego oddziału Związku Polaków na Łotwie Bernadeta Geikina-Tołstowa także wybiera się do rady miejskiej. Startuje z czwartego miejsca koalicyjnej listy Łotewskiego Zjednoczenia Regionów, partii Dla Rozwoju Łotwy oraz „Alternatywy”. Pytana przez zw.lt dlaczego kandyduje, jest oszczędna w słowach. – Uważam, że w wyborach samorządowych na Łotwie powinna być reprezentowana każda narodowość. Szczególnie, jeśli chodzi o Łatgalię i Rzeżycę. Bo tu mieszkają i współpracują ze sobą różne narodowości. Na liście, z której kandyduję, są kandydaci różnych narodowości – mówi zw.lt.
Ugrupowanie, z którego startuje Geikina-Tołstowa jest w opozycji wobec rządzącej miastem rosyjskiej „Zgody”. Z kolei w Jēkabpils działaczka polonijna, nauczycielka i artystka Jekaterina Graholska-Krjukovska ubiega się o mandat z rządzącej miastem Jēkabpilskiej Partii Regionalnej. – Jako nauczycielka i matka martwię się o przyszłość dzieci i młodzieży mieszkającej w Jēkabpilsie. W naszym mieście dzięki samorządowi zrobiliśmy bardzo dużo dla dzieci i edukacji. I jesteśmy bardzo szczęśliwi, że dzieci mają takie możliwości do rozwoju. Ale młodzież po skończeniu szkoły średniej jest zmuszona do wyjazdu, bo mają trudności ze znalezieniem pracy – mówi zw.lt członkini Związku Polaków na Łotwie. To skłoniło ją do tego, by zaangażować się w politykę. Jak przyjmują Polkę w tym łotewskim ugrupowaniu? – Nasza partia nie ma programu stworzonego oddzielnie dla Polaków, ale w mieście mamy też obywateli, którzy mają polskie korzenie. Rok temu przy wsparciu mera miasta Jēkabpils oraz lidera naszej partii otworzyłam kursy języka polskiego i kultury polskiej. Chciałabym też, by w przyszłości w Jēkabpils rozwijało się szkolnictwo, w tym też nauka w języku polskim – mówi Graholska-Krjukovska. Jeszcze parę lat temu w Jēkabpils funkcjonowała polska szkoła, ale obecnie jej nie ma. Choć działa tutaj Związek Polaków na Łotwie.

Kandydatem na burmistrza Ventspils, którym od parudziesięciu lat rządzi kontrowersyjny burmistrz Aivars Lembergs, jest także Polak, choć o białoruskich korzeniach, obecny radny Ventspils Vitalijs Trusevičs. Startuje z pierwszego miejsca Socjaldemokratycznej Partii „Zgoda”. Nie jest jednak związany ze Związkiem Polaków na Łotwie działającym w Kurlandii.

Zakończenie

Większość kandydatów polskich i litewskich pewnie nie znajdzie się w radach okręgowych i miejskich. Są jednak tacy kandydaci, którzy mają prawie murowane szanse na wybór, jak wspomniany wcześniej Józef Dobkiewicz, wieloletni szef oddziału Związku Polaków na Łotwie w Krasławiu, a także kandydat „Zgody” na burmistrza Ventspils Vitalijs Trusevičs. Obecność Ejnara Jurkiewicza w radzie miejskiej Dyneburga będzie pewnie zależeć od ogólnego wyniku „Zgody” w mieście, choć z dziesiątego miejsca wejść do rady może być trudno. To samo można powiedzieć o byłej dyrektor litewskiej szkoły w Rydze Aldonie Treiji, która jako partię upatrzyła sobie narodowców. Nie wiadomo, jaki będzie dokładnie wynik tego stronnictwa w wyborach w Rydze, gdzie prawdopodobnie „Zgoda” oraz tzw. partie łotewskie pójdą „łeb w łeb”. Litwinka Kristīna Jablonska uzyskała zbyt słabe miejsce na liście „Zgody” w Lipawie, by w ogóle dostać się do rady.

Mimo tego, że nie wszystkim się uda, to fakt, że do rad startują zarówno Polacy, jak i Litwini, świadczy o tym, że są świadomymi obywatelami Republiki Łotewskiej, a także nie wstydzą się swoich korzeni. To ważny krok w kierunku polityki integracji.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!