Opinie
zw.lt

Kojala i Nikžentaitis o Lechu Kaczyńskim: Kiedy odszedł Polska wybrała kierunek piastowski

Lech Kaczyński rozumiał, że trzeba pomagać krajom znajdującym się między UE a Rosją – sądzi politolog Linas Kojala. Litwa powinna zrozumieć, że Polska jest najbliższym sojusznikiem – dodaje historyk Alvydas Nikžentaitis.

Przed dziewięcioma laty 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego oraz ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Polska delegacja udawała się na uroczystości rocznicowe do Katynia. Kilka dni wcześniej Kaczyński odwiedził Wilno.

Kojala: Mieliśmy złoty okres w relacjach polsko-litewskich

„Lech Kaczyński został zapamiętany, kiedy mieliśmy złoty okres w relacjach polsko-litewskich. Wówczas był odczuwalny duży optymizm w stosunkach między głowami państw, czy w dialogu międzypaństwowym. Trzeba pamiętać, że nie zawsze tak było po odzyskaniu niepodległości. Były okresy bardziej chłodne. Sądzę, że właśnie dlatego tak dobrze jest wspominany tamten czas. Po katastrofie – a trzeba pamiętać, że ostatnia jego wizyta była w naszym kraju – również na Litwie odczuto pewną stratę” – powiedział zw.lt Linas Kojala, dyrektor Centrum Studiów Europy Wschodniej.
„Sądzę, że wpływ nadal jest odczuwalny. Dzisiaj stosunki między krajami są raczej dobre. To podkreślają obie strony. Z pewnością częściowo to jest związane z tym, jaka partia obecnie jest w Polsce u władzy” – dodał politolog.

Dzisiaj, jego zdaniem, Polska powraca do polityki zagranicznej Lecha Kaczyńskiego.
„Rozumiał, że trzeba pomagać krajom znajdującym się między UE i NATO a Rosją. Chodzi przede wszystkim o Ukrainę, Mołdawię i Gruzję. Wiele uwagi poświęcał polityce wschodniej i widział Litwę, jako bliskiego sojusznika. Nie przypadkowo przecież Kaczyński wraz z Adamkusem udali się do Gruzji. To był znak solidarności i jasne określenie postawy w regionie. Później priorytety polskiej polityki zagranicznej zmieniły się. Bardziej był skierowane na Zachód i Litwa to odczuła” – zaznaczył Kojala.

Nikžentaitis: Najlepszym pomnikiem byłoby wywiązanie się z wzajemnych zobowiązań

„Kiedy mówimy o świętej pamięci Lechu Kaczyńskim to musimy pamiętać o tym, że w czasach rządów Kaczyńskiego i Adamkusa nasze stosunki zapełniły się treścią. Jeśli weźmiemy projekt Orlenu, czy połączenia energetyczne, to wszystko powstało w tamtym czasie. Nie możemy też zapominać drugiej części testamentu Kaczyńskiego, która wtedy nie została zrealizowana. Polskie kwestie na Litwie był mu bardzo ważne. Wiemy, że podczas ostatniej wizyty na Litwie prezydent spodziewał się, że Sejm Litwy rozwiążę problem z pisownią nazwisk. Tak się nie stało. Właśnie dzięki nie rozwiązaniu tego problemu, mieliśmy kolejny okres w naszych relacjach, który jest nazywany przez niektórych komentatorów „zimnym pokojem” – powiedział zw.lt Alvydas Nikžentaitis, historyk oraz prezes Forum Współpracy i Dialogu im. Jerzego Giedroycia.

Zdaniem historyka Litwa powinna tę lukę wypełnić. „Bardzo się cieszę, że powstała w Wilnie ulica Lecha Kaczyńskiego, że jest pomnik. Jednak najlepszym pomnikiem byłoby wywiązanie się z wzajemnych zobowiązań. Dzieki Orlenowi Polska zainwestowała na Litwie miliardy, a my nie potrafimy rozwiązać kwestie ważne, ale generalnie symboliczne, które nie kosztują nasz kraj ani jednego centa” – podkreślił orędownik współpracy między Polska a Litwą.

Nikžentaitis zaznaczył, w odróżnieniu od Polski Litwa nie ma większego wyboru, jeśli chodzi o sojuszników.

„Kiedy odszedł profesor Kaczyński, to wówczas Polska wybrała kierunek piastowski, czyli zaczęła stawiać na relacje ze swymi zachodnimi sąsiadami. Litwa powinna zrozumieć, że realizacja ważnych dla naszego kraju projektów, w dużym stopniu zależy od dobrej woli partnera. Bardzo się cieszę, że dobre relacje powracają. Musimy to wykorzystać, bo nikt nie wie, jak długo takie stosunki będą trwały” – oświadczył historyk.

Co prawda na razie trudno powiedzieć, kiedy te problemy zostaną rozwiązane.

„Po pierwsze rozwiązanie wielu kwestii zależy nie od litewskiego społeczeństwa, a od litewskich polityków, którzy powinni odpowiednio przegłosować. Natomiast druga sprawa polega na przezwyciężeniu stereotypów panujących na Litwie. I tutaj nie jestem już takim optymistą. Byłem zaproszony do warszawskiego Liceum im. Rejtana i na ten temat rozmawiałem z polskimi uczniami. Wówczas powiedziałem, kiedy przez cztery pokolenia twierdzi się, że Polakom nie można ufać. To tego nie da się zmienić w ciągu jednego pokolenia. Musimy nad tym pracować rozumiejąc, że szybkich rezultatów nie osiągniemy” – dodał Alvydas Nikžentaitis.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!