Opinie
Izabela Bartoszewicz

Izabela Bartoszewicz: Moja Kalwaria

Prezentujemy naszym czytelnikom pracę Izabeli Bartoszewicz, uczestniczki tegorocznego Konkursu krasomówczego. Na co dzień Izabela jest uczennicą 10 klasy Gimnazjum im. Adama Mickiewicza.

Jestem pewna, że Państwa ciekawi, co właśnie mnie wiąże z tym szczególnym dla miasta Wilna miejscem. Rozpocznijmy od tego, że mieszkam w pobliżu w dzielnicy Bołtupie. Nazwa mojej miejscowości, niegdyś wsi Bołtupie, przy której się rozpoczynają dróżki kalwaryjskie, jest litewskiego pochodzenia.

Balta upie znaczy „Biała rzeka”. Mieszkam obok Kalwarii Wileńskiej dawniej nazywanej Kalwarią Werkowską, ponieważ była położona w dobrach biskupich zwanych Werkami. Nazwa ta jest też pochodzenia litewskiego. Werkti – po litewsku znaczy płakać. Werki podobno dlatego tak się nazywają, ponieważ tutaj poganie zbierali się raz do roku na pokutę za swoje grzechy i tu opłakiwali wszystkie swoje winy. Barokowy kościół pod wezwaniem Odnalezienia Krzyża Świętego jest centralnym miejscem Kalwarii Wileńskiej, przyjęłam w tym kościele wszystkie sakramenty święte, oczywiście oprócz sakramentu małżeństwa, który w przyszłości chciałabym także przyjąć w tym kościele. Wybrałam po prostu najbliższe memu sercu miejsce i chcę o nim opowiedzieć.

Od dzieciństwa rodzice prowadzili mnie właśnie do tego kościoła, wtedy raczej gapiłam się na samo wnętrze kościoła, niż słuchałam tego, o czym mówi ksiądz i jaką naukę chce przekazać. Natomiast śpiew był zawsze dla mnie czymś szczególnym. Już jako małe dziecko umiałam zaśpiewać: Kłaniamy się Ci Panie Jezu i błogosławimy Tobie, ponieważ pielgrzymi obchodzili kościół właśnie z takim śpiewem. Słyszałam ich śpiew, lecz raczej tylko jako muzykę w której byłam i jestem zamiłowana. Gdy dorastałam, z roku na rok, rozumiałam więcej i już w drugiej klasie postanowiłam uczęszczać do chóru kościelnego i oczywiście to była możliwość, by wysławiać Boga pieśniami. Z całą pewnością powiem, że oto ten wybór był w moim życiu jednym z najlepszych, ponieważ to zmieniło mój pogląd na życie i ustawiło na dobrą drogę. Potem przyjęłam właśnie tu komunię świętą, ponieważ czułam jakąś bliskość z tym kościołem, a może nawet przynależność do tego miejsca. Podobne wydarzenie miało miejsce, gdy miałam postanowić, gdzie przyjąć mam Bierzmowanie, odpowiedź była jasna – w kościele Kalwaryjskim.

Trudno to sobie wyobrazić, że początki Kalwarii Wileńskiej sięgają 1662 roku. Została zbudowana jako podziękowanie Bogu oraz pamiątka wyzwolenia Ojczyzny od nieprzyjaciół. Według legendy to pokuta pogan na górach werkowskich, a także pamiętne walki z Krzyżakami w tym miejscu, były przyczyną, że właśnie tu biskup Jerzy Białłozor założył Kalwarię. Tworzono ją jako dokładne odbicie Jerozolimy, aby pątnicy, którzy nie mogą odwiedzić Ziemi Świętej, powtórzyli ostatnią drogę Jezusa. Historia głosi, że w Dniu Zesłania Ducha Świętego 9 czerwca 1669 r. biskup Aleksander Sapieha poświęcił pierwsze kaplice już wtedy położone w pięknym sosnowym lesie. Jak podają źródła historyczne, w tym dniu rozdzwoniły się dzwony wszystkich kościołów miasta, a biskup sypał ziemię przywiezioną z Jerozolimy! Po tych dróżkach kalwaryjskich posypanych Ziemią Świętą chodzimy często ze scholą, prosząc Jezusa: W drogę z nami wyrusz Panie, nam nie wolno w miejscu stać!

Nie mogę zrozumieć barbarzyństwa tych ludzi, którzy w 1963 r. z polecenia władz sowieckich, wysadzili w powietrze wszystkie kapliczki, które były w lesie. 31 kapliczek Drogi Krzyżowej, które przetrwały obie wojny światowe, zostały zniszczone ze złej woli urzędników. Tylko cztery pozostały nietknięte oczywiście, które stały w pobliżu kościoła, ponieważ od wstrząsów mógł runąć również kościół. Oczywiście dziś te kapliczki są odbudowane, jednak któż może zwrócić historyczne obrazy w kaplicach wykonane przez artystę malarza Bałzukiewicza, pochodzącego właśnie z Kalwarii wileńskiej?

Obecnie zespół Kalwarii Wileńskiej tworzy Kościół Odnalezienia Krzyża Świętego i 35 kapliczek Drogi Krzyżowej. Barokowy kościół pod wezwaniem Odnalezienia Krzyża Świętego jest centralnym miejscem Kalwarii Wileńskiej. XVII wieczny kościół był spalony, a w końcu XVIII w. świątynię odbudował znany architekt Jan Krzysztof Glaubitz w stylu późnego baroku z dwiema strzelistymi rokokowymi wieżyczkami. W r. 1812, w czasie najścia Francuzów, kościół i klasztor zostały doszczętnie zrujnowane. Pozostały tylko nagie mury. Kościół i kaplice były odnawiane w latach 1893 – 1902 staraniem księży proboszczów: księży Józefa Klukowicza i Jana Adamowicza.

Całe zbocze wzgórza kościelnego zajmuje cmentarz, a jest on bardzo szczególny, ponieważ mamy u siebie mogiły najważniejszych księży, którzy kiedykolwiek pracowali w Wilnie. Mamy groby zasłużonych i groby nikomu dziś nieznanych sióstr i braci z różnych zgromadzeń, mamy też groby żołnierzy Armii Krajowej. Myślę, że na tym cmentarzu jest dużo nikomu nie znanych świętych, którzy chodzili po tej ziemi i tak jak my dzisiaj, modlili się w tym kościele. Czasem może się wydarzyć tak, że tam traficie, zanućcie cicho razem: Wieczny odpoczynek racz im dać Panie.

Jestem przekonana że w teraźniejszym świecie każdy potrzebuje takiego miejsca, gdzie mógłby wyciszyć się, uciec od gwarnego miasta, spotkać się się z naturą, zrównoważyć swój duchowy świat, złapać natchnienie, porozmyślać nad swoim życiem lub nawet nad istnieniem świata, oczywiście, to zależy od zamiłowań każdego człowieka, bo każdy przecież jest indywidualnym. Dla mnie właśnie takim miejscem jest Kalwaria Wileńska, jestem dumna z tego, że mieszkam w takim wspaniałym miejscu w Wilnie i mam w pobliżu taki unikalny i godny podziwu obiekt w którym można znaleźć ukojenie od nurtującego świata.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!