Opinie
Renata Butkiewicz

Gdzie leży przyszłość litewskiego dziennikarstwa?

Z jednej strony litewskie dziennikarstwo przeżywa złote czasy, ale z drugiej - razi zaściankowością - mówi Dainius Radzevičius, prezes Litewskiego Związku Dziennikarzy. To stowarzyszenie, które coraz odważniej staje w obronie prawdy, obchodzi 90-lecie. Zostało powołane do życia w 1929 roku w Kownie przez grupę trzydziestu dziennikarzy. Dzisiaj liczy ponad 2.000 członków i należy do Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy (IFJ) – największej na świecie organizacji stowarzyszeń dziennikarskich.

Wczoraj w Pałacu Wielkich Książąt Litewskich odbyła się uroczystość z okazji 90. urodzin. To też najlepszy moment, aby przejrzeć się w społecznym lustrze, zweryfikować dokonania i sprawdzić kondycję litewskiego dziennikarstwa.

Media litewskie tylko dla Litwinów

,,Największym problemem dziennikarstwa litewskiego jest to, iż jest ono zorientowane na litewskojęzycznych mieszkańców Litwy i mówi tylko o Litwie. Brakuje profesjonalnego podawania informacji z zagranicy. Nieraz żartuję, że takim stanem rzeczy pokazujemy swój prowincjonalizm – Litwa o Litwinach i tylko po litewsku. Nie mamy żadnej gazety dla obcokrajowców niemówiących po litewsku. Obcokrajowiec, np. Brytyjczyk, przyjeżdżający na Litwę jest niczym bez rąk” – przyznaje Dainius Radzevičius. Rzeczywiście trudno mówić o wysokim poziomie, jeśli litewskie media nie mają nawet dwóch-trzech korespondentów, profesjonalnych analityków, dziennikarzy, którzy na co dzień pracowaliby w Polsce, na Łotwie, w Estonii czy Białorusi. Których zadaniem byłoby nie przygotowywanie krótkich wzmianek, co najczęściej mogą zrobić agencje współpracujące, a informowanie na bieżąco mieszkańców Litwy o tym, jakie procesy zachodzą u naszych sąsiadów. Na dzień dzisiejszy w litewskich mediach mamy wyraźne interesy polityczne czy biznesowe w podawaniu informacji z zagranicy. Takie prowizoryczne informacje nic wartościowego w społeczeństwie nie są w stanie stworzyć. Możemy śmiało powiedzieć, że o swoich sąsiadach nic nie wiemy.

Propaganda nie jest zagrożeniem?

Nigdy się nie dopatrywałem w propagandzie zagrożenia. Każdy ma prawo do wyrażania własnych poglądów, propagowania własnych idei, religii. Każdy ma prawo do rozpowszechnia swoich myśli, przekonań, np. odnośnie swoich zamiłowań do zdrowej żywności czy jakiegoś kraju – mówi przewodniczący Litewskiego Związku Dziennikarzy, ale też zauważa, że propaganda może być stosowana do tworzenia kłamstw, półprawd, wzniecania niezgodny. To jest ciemna strona propagandy. Za tym z kolei stoi problem radykalizacji. W niektórych państwach, i niestety społeczeństwach, nastąpiła radykalizacja. Radykalizm się nasilił nie tylko w Rosji, ale również w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemczech, na Węgrzech, we Francji… Zwykliśmy zwracać uwagę na to, że to dziennikarze przekazują informację w sposób nierzetelny, tworząc fake newsy, które przykuwają uwagę, wzbudzają emocje, prowokują. Jednak największe fake newsy tworzą nie dziennikarze, a przemysł filmowy – uważa Radzevičius.

Dziennikarstwo litewskie przeżywa złote czasy?

Dzisiaj każdy dziennikarz, bez znaczenia kim jest, może śmiało wyrazić swą opinię. Jeśli nie w telewizji czy gazecie, może to zrobić na Facebooku, Youtubie albo blogu. Andrius Tapinas udowodnił, że jeśli nawet telewizja rezygnuje z twoich usług, możesz założyć nie mniej popularną platformę i robić to, co ci się podoba i też stać się sławnym. Dzisiaj jeden dziennikarz może tyle, co niegdyś cała redakcja. Trzeba przyznać, że nigdy nie było tak dobrych warunków do tworzenia dziennikarstwa z prawdziwego zdarzenia.

Jednak im gorsze czasy, tym poziom dziennikarstwa jest lepszy. Faktem jest, że najlepsze artykuły, śledztwa dziennikarskie, jakie zostały przeprowadzone, czy to w USA, czy na Litwie, rodziły się w trudnych warunkach. Zapotrzebowanie na dziennikarza jest wówczas, gdy prawda jest ukrywana. ,,Jeśli mamy otwarte demokratyczne państwo, gdzie władze nie są skorumpowane i społeczeństwo jest idealne, to przyznam, że dziennikarze nie mają nic do roboty. W tak doskonałym układzie, dziennikarze nie są potrzebni” – stwierdza prezes Związku Dziennikarzy.

Gdzie leży przyszłość dziennikarstwa?

Media drukowane przenoszą się w świat Internetu. Na świecie pozostaje coraz mniej takich fenomenów jak Washington Post, który nadal przyciąga około 40% lokalnego rynku i zapewnia tym samym niezbędne podstawy do dalszego funkcjonowania papierowego wydania gazety.

Mówi się, że dziennikarstwo jest w stanie przedzawałowym. Z jednej prostej przyczyny – światem zawładnęły telefony komórkowe. I albo media na własne ryzyko pozostaną obojętne wobec tego, albo zaczną prezentować informacje na miarę wielkości ekranów urządzeń mobilnych. Powierzchownie, ograniczając się do krótkich wzmianek, by to było wygodne do odczytania w smartfonie. Poza tym dzisiaj działa zasada, kto pierwszy, ten lepszy. W dobie Internetu, upływa jedynie kilka chwil, a wydarzenie zostaje już upublicznione. Taki stan rzeczy bez wątpienia wpływa na jakość dziennikarstwa.
Jeszcze nigdy w swej historii dziennikarstwo nie stało przed tak wieloma pytaniami na temat kierunków rozwoju, jak teraz. Jednak to sam odbiorca – czytelnik, widz, słuchacz – decyduje, co chce czytać, oglądać i słuchać. Wiele badań potwierdza, że największy wpływ ma czytanie, które pozwala nam głębiej zrozumieć świat i wydarzenia. Coraz więcej portali stawia na wideo, tłumacząc to oczekiwaniami młodszych użytkowników. Jednak z przeprowadzonego w USA badania Pew Research Center wynika, że młodzi ludzie są raczej zainteresowani czytaniem wiadomości niż oglądaniem. Dlatego portale i gazety, które mają dobre teksty, mają największą przyszłość. Niekoniecznie na Litwie. Ponieważ u nas jakościowa prasa – Verslo Žinios, Lietuvos Žinios czy miesięcznik Valstybė – jest wydawana o nakładzie mniejszym niż 10 000 egz. Oznacza to, że na Litwie tylko tak mała grupa społeczeństwa wydaje pieniądze na jakościową prasę. Podobnie jest z książkami. Telewizja wygrywa pod tym względem. Z kolei ,,…najbardziej demokratycznym środkiem masowego przekazu jest radio. Bo tam ludzie mogą się wypowiadać. Format telewizyjny jest najczęściej nastawiony na starcia, spory, gdzie się nie rodzi prawda, a tylko konflikty” – - uważa Radzevičius i dopatruje się największego zagrożenia, jeśli chodzi o przetrwanie, przed portalami. ,,Na Litwie model biznesowy portali opiera się nie na prenumeracie, a na reklamie. Natomiast tę samą reklamę znajdziemy i na Facebooku, Instagramie i Google. Obawiam się, że lokalne portale nie będą w stanie konkurować z Facebookiem pod względem ceny, który jest w stanie zaoferować znacznie niższe stawki” – dodaje prezes Litewskiego Związku Dziennikarzy. Już teraz litewskie portale walczą o przetrwanie i chcą się czymś się wyróżnić. 15 min i Delfi.lt stawiają na śledztwo dziennikarskie. Również LRT otworzył dział śledztw dziennikarskich. Przed pięcioma laty powiedzielibyśmy, że to nie ma perspektywy. Teraz widzimy, że to jest trend.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!