Opinie
Gabriela Lipska

Gabriela Lipska: Gdzie ziemia styka się z niebem

Prezentujemy naszym czytelnikiem pracę Gabrieli Lipskiej, uczestniczki tegorocznego Konkursu krasomówczego oraz laureatki trzeciego miejsca. Na co dzień Gabriela jest tłumaczką.

Moja praca nosi tytuł “gdzie ziemia styka się z niebem”. Jest to krótki opis pewnego niezwykłego miejsca, a konkretniej miasta.

Jakie to miasto i gdzie się ono znajduje? Cóż, z naukowego punktu widzenia – nie istnieje. Lecz jeśli spojrzymy na świat nie przez pryzmat „szkiełka i oka” ale głębiej, to okaże się, że każdy z nas ma lub szuka miejsca, w którym będzie mieścił się cały jego świat, miejsce, w którym miło jest przebywać i do którego chce się wracać, choćby tylko po to, aby zjeść najsmaczniejsze na świecie lody – to właśnie jest miejsce, w którym „ziemia styka się z niebem”.

Wilno posiada wszelkie przesłanki by stać się takim miejscem dla wielu, będących jeszcze w trakcie poszukiwań.

Chcąc poczuć więź z tym dziwnym miastem, nie trzeba czekać na głębokie osobiste przeżycia. Owszem, można zgłębiać tajniki historii – a nie jedna dziejowa burza przeszła przez Wilno, zostawiając na nim wyraźny ślad. Czasami jednak wystarczy zagłębić się w labirynt uliczek i obserwować, słuchać, kontemplować. Wtedy właśnie, Wilno może jawić się nam takie jak je opisał Władysław Syrokomla w liście do Antoniego Pietkiewicza w 1847 roku:

„Otóż podjeżdżamy pod Wilno. Góry, piaski – góry dziwnego kształtu, jak fale, jak piętra jedne sterczące na drugich. Suniesz się po piaszczystej drodze – tłum osób cię otacza, jesteś już w Wilnie – ale Wilna nie widzisz, czasem het tam zza góry wygląda jaka wieżyczka.”

Takie jest Wilno

Może ukaże się nam ono takie jak przedstawił je Josif Brodski w 1971 roku w cyklu wierszy poświęconym Litwie, pod nazwą „Divertimento Litewskie”:

„Wiosna. Południe. Kałuże, obłoki
nieprzeliczone anioły na dachach
nieprzeliczonych kościołów; tu człowiek
może się stać tylko ofiarą ścisku
Lub tutejszego baroku fragmentem”.

Takie jest Wilno

Miasto dziwne i często będące porównywane do miejsc do siebie nawzajem niepodobnych.
Przez jednych zwane jest „Rzymem Północy”, gdyż jak Rzym na siedmiu pagórkach jest usytuowane w chaotycznym i malowniczym nieładzie.

Dla innych z kolei, jawi się groźną krainą północy, w której przyroda wdziera się w sam środek miasta i wespół z myślą ludzką to miasto tworzy.

Jeszcze inni, przyglądając się jak przycupnęły obok siebie prawosławna cerkiew, kościół katolicki, synagoga żydowska i kenesa karaimska, myślami widzą Bałkany – tygiel wielu kultur, narodowości i religii.

Różne religie, również przeplatając się nawzajem, tworzyły i tworzą historię miasta.

Za symbol tradycji katolickiej uznaje się kult Matki Boskiej Ostrobramskiej. Z kolei w tradycji Żydowskiej od XVII/XVIII wieku, dzięki pracom uczonego i badacza tory Eliahu ben Szlomo Zalmana, Wilno nazywane jest „Litewską Jerozolimą”, w XIX pod względem publikacji w językach jidysz i hebrajskim z Wilnem stanąć w szranki mógł jedynie Nowy Jork.

Takie jest Wilno

W bogactwo historii i od wieków sąsiadujących ze sobą wyznań, wpleciony został wątek wierzeń pogańskich z baśniami o „świętych wężach” i potężnych bóstwach symbolizujących siły przyrody.

W tym miejscu, chciałabym pokazać Wam jeszcze jeden aspekt rozumienia pojęcia miejsca „gdzie ziemia styka się z niebem”. Nie jest on być może oczywisty ale moim zdaniem świetnie odzwierciedla mnogość możliwości tak charakterystyczną dla Wilna.

A więc, co się rodzi w miejscu gdzie coś co dobrze nam znane, ludzkie, inaczej mówiąc – „ziemskie”, styka się z czymś co jeszcze nie poznane, nie wyjaśnione, jakby „niebem zesłane”? Otóż rodzą się podania, legendy i mity.

W Wilnie, znajdziemy sporo zakątków, z których historią wiążą się jakieś przypowieści. Już samo powstanie Wilnie związane jest z legendą o Wilku żelaznym. Ja mam zamiar opowiedzieć o legendach dotyczących miejsca, które ongiś było świadkiem wielu wydarzeń a i dziś uznawane jest za serce miasta – jest to Bazylika Archikatedralna.

Pierwsza Świątynia stanęła tu prawdopodobnie w 1251 roku z rozkazu Mendoga – potwierdzają to kafelki znalezione w latach 70. XX wieku podziemiach obecnej katedry i przedstawiające wzory i sceny uznane ze wczesne zabytki sztuki wileńskiej.

Po śmierci Mendoga, wiekowy już książę Świntorog zapragnął przywrócić w tym miejscu święty ogień oraz świątynię pogańskiego gromowładnego boga Perkunasa.

Być może, nie jest to wszakże uznane za pewnik, z tego okresu pochodzą resztki dwóch murowanych schodków umieszczonych w poprzek nawy, znalezione w latach 80. pod nawą północną.

Świntorog, zanim wybudował świątynię, zapragnął zasięgnąć porady wyroczni, gdyż jak wszyscy Litwini w owych czasach wierzył w gusła i przepowiednie wieszczek.

Mądra Burinime, mieszkająca na Żmudzi, wysłuchawszy jego planów budowy świątyni, odrzekła, że świątynia ta 122 lata stać będzie, a gdy zniszczona zostanie, nadejdzie kres pogaństwa.
Kazała również wmurować w ściany świątyni 122 cegły, na każdej z nich wymalowany był znak hieroglificzny przedstawiający lata dobre i pełne przeciwności losu. Na ostatniej cegle miał być wymalowany symbol podwójnego krzyża.

Po 122 latach przepowiednia spełniła się. Jagiełło ochrzcił Litwę i pogańską świątynię kazał zburzyć. Na jednej z ocalałych cegieł znaleziony został znak podwójnego krzyża. Z rozkazu króla został on umieszczony na tarczy jeźdźca Pogoni jako symbol zwycięstwa chrześcijaństwa nad pogaństwem.

Nie jest to jedyna legenda z tym miejscem związana. Kolejna głosi, że zanim stanęła tu świątynia chrześcijańska, w miejscu, gdzie kiedyś rozniecano święty ogień, Jagiełło kazał wbić krzyż. Przez cały czas budowy kościoła, krzyż ten nie był ruszony, został tam również po ukończeniu budowy świątyni. Niestety, kościół ten przetrwał tylko do 1399 roku, kiedy to spłonął w pożarze.

Po tym wypadku, wielki książę Witold postanowił wznieść w tym miejscu jeszcze okazalszą katedrę – co i uczynił lecz krzyża na dawnym miejscu nie umieścił. Legenda głosi, że gdy kościół został ukończony zjawił się w mieście siwobrody staruszek o dziwnie pogodnej twarzy. Prosił o pokazanie mu świątyni. Pracę chwalił ale dopytywał się o krzyż, który kiedyś miał tu stać i prosił o ponowne go umieszczenie. W niedługim czasie, biskup w czasie modlitwy snem zmorzony ujrzał od 10 lat już nieżyjącego pierwszego biskupa Andrzeja – siwobrodego starca o dziwnie pogodnej twarzy, który krzyż drewniany umieścił na środku prezbiterium i zniknął. Gdy sen swój opowiedział, jakież był ogólne zdziwienie, gdy w starcu, który niedawno odwiedził kościół poznano tego biskupa. Gdy wieść o tym dotarła do księcia Witolda, ufundował on krzyż i misternie rzeźbioną figurę Chrystusa, która, co ciekawe, przetrwała wszystkie zawieruchy dziejowe i przechowywana jest w zakrystii na krzyżu drewnianym , noszonym w procesji w Wielkim Tygodniu.

Legendy te pochodzą ze zbioru Władysława Zahorskiego, ale nie są to jedyne historie. Wielu mieszkańców chowa w swej pamięci ciekawe opowiadania o ulicach i domach stojących do dnia dzisiejszego. Słynny poeta i eseista litewski Tomas Venclova, powiedział kiedyś o Wilnie:
„Litewska stolica jest niczym palimpsest – starodawny rękopis, pod którego wierzchnią warstwą można dostrzec ślady wcześniejszych tekstów.”

Takie jest Wilno

Dla mnie jednak jest ono czymś więcej – jest miejscem, w którym ziemia styka się z niebem. Zachęcam do poznania tego miasta, być może stanie się takim miejscem i dla Was.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!