Opinie
Ewa Wołkanowska-Kołodziej lrt.lt

Ewa Wołkanowska-Kołodziej: Polak na polowaniu w „Biedronce”

„Mam ich dużo. Są nowe i nieruszane. Oddaję bo w sumie nie są mi do niczego potrzebne a trochę samotny jestem. W zamian oczekuję seksu”.

Takie ogłoszenie pojawiło się niedawno na warszawskim portalu internetowym. Chodzi o świeżaki, czyli maskotki w kształcie warzyw i owoców. Jest wśród nich Bakłażanek Błażejek, który – jak donosi oficjalna strona „Biedronki” – „dzięki mocy potasu potrafi zachować spokój”, „troszeczkę nieśmiały” Czosneczek Czesio, czy Rzodkiewka Żaneta, co „nie wyjdzie z domu bez starannie ułożonej grzywki”. Świeżaka można kupić w sklepie za 49,99 zł . Jest też inna opcja.

W reklamie telewizyjnej radosne dzieci z ekranu informują o niej dzieci siedzące przed ekranem: „Zbierz punkty i odbierz ulubionego świeżaka za darmo”. Wystarczy powiedzieć mamie lub tacie, żeby robili zakupy w sklepie, mającym w logo bożą krówkę. Rodzic wyda 40 złotych na śledzie, parówki, schab w plasterkach, kaszę gryczaną i dostanie za to w kasie naklejkę, czyli jeden punkt. Jak uzbiera tych punktów 60 (czyli wyda 2400 zł), uszczęśliwi swoje dziecko, które następnego dnia do przedszkola będzie mogło pójść z Kalafiorem Krzysiem („nie w głowie mu psoty, ceni sobie punktualność i porządek”). Maskotek jest dziesięć, trudna sprawa. Żeby „dostać za darmo” wszystkie, trzeba by wydać 24 tys. złotych. Na szczęście jest ratunek: gdy kupuje się warzywa i owoce, punkty są liczone podwójnie (no bo w końcu o to w tej akcji chodzi, żeby dzieci znad Wisły jadły świeżą rzepkę, banany i marakuję). A jak się ma kartę lojalnościową „Biedronki” i śledzi promocje, to jeszcze parę skapnie.

Co mają jednak robić ci, którzy chcą uzbierać cały Gang Świeżaków, czas trwania akcji się kończy, a portfel nie rozszerza? Dziecko wraca do domu zapłakane, bo jako jedyne w klasie nie ma Brokułka Bartusia („ciągle majsterkuje i potrafi naprawić wszystko: zarówno hulajnogę, jak i cieknący kran”), a sąsiadka opowiada, że niektórych pluszaków zaczyna w sklepach brakować. C++o wtedy?

Można tak jak mieszkanka Pułtuska, ukraść 1379 naklejek. Albo dwóch pracowników dyskontu z Lubartowa – nawet 10 tysięcy. Tyle że ryzyko niepowodzenia jest wielkie, a i cena spora. Córeczka lub synek mało tego, że nie będą mieli świeżaka, to nie będą też mieli mamusi i tatusia, którzy mogą pięć lat spędzić w więzieniu.

Na portalach internetowych od początku trwania akcji pojawiło się tysiące ofert kupna lub sprzedaży zarówno naklejek jak i maskotek. Pewna kobieta przelała 25 złotych ogłoszeniodawcy, który napisał, że sprzedaje borówkę. Po czym dostała pocztą pudełko z jedną świeżą borówką w środku. Nadawca nazwał ją borówką Basią.

Zdarzają się też oferty wychowawcze: „Mam propozycję dla ambitnych rodziców, którzy stawiają dobro swoich dzieci na pierwszym miejscu i są w stanie poświęcić się dla ich szczęścia. Jestem gotów oddawać swoje naklejki jednemu wybrankowi. Jako jednak, że dzieciom trzeba dawać dobry przykład iż to ciężką pracą osiąga się w życiu sukces, naklejki oddam w zamian za zanoszenie moich zakupów do mojego domu, około 2,5 km spacerem, każdego dnia”.

Tylko na Facebooku powstało kilkadziesiąt grup poświęconych świeżakom. Żeby dołączyć do niektórych z nich, trzeba odpowiedzieć na pytania w stylu: „Gdybyś mógł porozmawiać z dowolnym świeżakiem, którego byś wybrał i o czym rozmawiałbyś?” Wtedy administrator może rozpatrzyć prośbę pozytywnie i pozwolić stać się członkiem grupy „Świeżaki – oddam, przyjmę, zamienię. Płock i okolice”. Wiele się tam dzieje. Ktoś oddaje na przykład Marcheweczkę Marysię („świadoma swojego wdzięku i urody”) A pod wpisem wysyp komentarzy: „Zaklepuje i teraz oddawać mi ją”, “Kurde ja to ci nawet dopłacę”, „Błagam daj mi”, „Ja proszę mam horom curke”.

Żebranie na chore dzieci stało się już przy temacie pluszaków z „Biedronki” tak popularne, że w internecie powstał nawet wierszyk „Na górze róże, na dole krzaki, mam chorą córkę, daj mi świeżaki” (albo „krzaki na górze, róże na dole, nie mam świeżaków i to pie…dolę”).

Pełno jest też satyrycznych obrazków w stylu „Janusz G. wybił szybę w samochodzie, by ukraść z niego świeżaka. Wpadł w szał, gdy okazało się, że to prawdziwy kalafior”.

Najtańsza, a jednocześnie najbardziej cywilizowana droga do zdobycia maskotek, prowadzi przez grzeczność. Niektórzy Polacy czatują godzinami przy biedronkowych kasach. Niestrudzenie pytają kolejne osoby w kolejce: „Przepraszam, czy zbiera Pan naklejki?”. A jak padnie wymarzona odpowiedź: „Jakie naklejki?”, to ładnie o nie proszą. Ładnie i cicho, tak żeby inna czatująca osoba nie wyskoczyła z jakimś: „moja chora córka marzy o Truskaweczce Tosi”.

Jest też inne wyjście. Na chińskim portalu Ali Express można zamówić świeżaka za około 3,5 dolara (wysyłka gratis). Ale to zachowanie niesportowe.

Felieton ukazał się w audycji polskiej w programie LRT Klasika.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!