Opinie
Ewa Wołkanowska-Kołodziej

Ewa Wołkanowska-Kołodziej: Dlaczego starsze kobiety nie chcą, aby młodsze miały lżej?

Mam koleżankę, która urodziła syna w Pakistanie. A trzeba wiedzieć, że syn w Pakistanie to piękna rzecz. Sąsiadki, swatki, ciotki, ba – ulica każda – mówią: „Bóg cię pobłogosławił, kobieto!”. Za dwadzieścia lat ten syn będzie jeździł osobowym albo ciężarówką. Ozdobi swój pojazd napisem „Taksówka mamy” albo „Mamo, dziękuję, że mnie wychowałaś”.

Właśnie dlatego, że tak wspaniale jest urodzić syna, przyszli rodzice dowiadują się, jaka jest płeć dziecka dopiero w trzydziestym czwartym tygodniu ciąży. Bo a nuż będzie dziewczynka.

Już od małego trzeba ją uczyć zasad funkcjonowania w świecie: „Mężczyzna łatwo się złości. Musisz go uspokoić, zanim cię uderzy”, „Przyzwyczajaj się do cierpienia”, „Jeśli nie będziesz chciała poślubić tego, kogo ci wybraliśmy i uciekniesz z innym, bracia cię znajdą i zabiją”. I innych podobnych mądrości. Wielokrotnie zastanawiałyśmy się z Asią, dlaczego kobiety, które wiele przeszły, nie chcą lepszego życia dla swoich córek i synowych. Do tego stopnia, że w wielopokoleniowych domach zamiast trzymać się razem, podstępnie skręcają ogień pod swoimi garnkami. Kiedy Asia leżała w połogu, teściowa ani razu nie zajrzała do jej pokoju. Rzuciła tylko przez uchylone drzwi: „Moje córki trzy dni po cesarce oporządzały dom i podawały obiad”. Jeśli przychodzisz na świat jako kobieta, nie może być ci lżej niż innym kobietom przed tobą.

Pół roku temu urodziłam córkę. W Polsce, w Unii Europejskiej. Od miesięcy obserwuję, jak starsze kobiety reagują na to moje macierzyństwo. Mówię znajomej, że jestem zmęczona. Ona na to: „Ja też jestem, choć moje dzieci są już dorosłe. A tak w ogóle to – he he he – będzie coraz trudniej”. Zwierzam się sąsiadce: „Brodawki tak mnie bolały przez dwa tygodnie, że ryczałam podczas karmienia”. Słyszę: „Phi, mój Jędruś przez półtorej roku nie umiał zasnąć inaczej niż z sutkiem w ustach. To dopiero był problem!”. I zawsze, ależ to zawsze słyszę wypowiadane z mniejszą lub większą wyższością słowa, że „za moich czasów NIE BYŁO pampersów”, „my mieliśmy MNIEJSZE mieszkanie”, „pranie robiłam RĘCZNIE”, „ani razu nikt mi zupy NIE UGOTOWAŁ, dzieciaka na spacer NIE WYPROWADZIŁ, a i tak ZAWSZE miałam POSPRZĄTANE”. Niedawno powiedziałam matce przyjaciółki, że jestem niewyspana. Nawet nie skrywała satysfakcji: „Nie współczuję ci. Ja ze swoją Agniechą przez trzy lata żadnej nocy nie przespałam”. Miałam ochotę krzyknąć: dlaczego właściwie nie współczujesz mi, kobieto?

Nie zapytałam o to jednak wtedy i teraz zastanawiam się, czemu kobiety, które doświadczyły trudnego macierzyństwa, nie chcą, by te młodsze miały lżej. Traf chciał, że rodziły w czasach, kiedy istniał jeden model bycia matką: udręczonej matki-Polki, która musi się skupić na tym, do czego została stworzona – na poświęcaniu się. Zrozumiałe, że pałają żądzą krwi. Tylko dlaczego nie chcą krwi mężczyzn, którzy tamtą rzeczywistość tworzyli, ale współczesnych kobiet, co to ich jedyną winą jest to, że miały w życiu łatwiej? Wałęsały się po świecie bez paszportu, jadały na mieście, ani kota ani paprotki – i tak do trzydziestki. Aż urodziły dziecko, które ząbkuje, wymiotuje i budzi się w nocy z krzykiem tak samo jak ich dzieci dawno temu. Wreszcie sprawiedliwości dziejowej staje się zadość. Jeśli przyszłaś na świat jako kobieta, musisz cierpieć.

Okazuje się, że można mieszkać w Pakistanie, nie wyjeżdżając z Polski.

Ten komentarz ukazał się we wtorek (29 listopada) na antenie Audycji Polskiej litewskiego radia publicznego LRT Klasika

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!