Opinie
Małgorzata Kozicz

Czy Litwini polubią Piłsudskiego? „Trzeba lepiej poznać własną historię”

"Dla Litwy Piłsudski jest figurą szkody i nieszczęścia, która dążyła do zagarnięcia Wilna siłą" - pisał przed kilkoma laty patriarcha konserwatystów, pierwszy przywódca niepodległej Litwy Vytautas Landsbergis. To przekonanie jest zresztą dominujące w społeczeństwie litewskim, aczkolwiek coraz częściej pojawiają się głosy nawołujące do szerszego spojrzenia na postać Marszałka. Czy jest szansa, że kiedyś Litwini postawią pomnik Piłsudskiemu?

„Sądzę, że gdyby dzisiaj przeprowadzono sondaż – jak Litwini oceniają Piłsudskiego, ocena bylaby negatywna i większa część Litwinów zodziłaby się opinią Landsbergisa. Wydaje mi się jednak, że ten negatywny stosunek wynika z tego, że Litwini marnie znają własną historię. Tak, jest faktem, że właśnie z polecenia Józefa Piłsudskiego Lucjan Żeligowski wywołał „bunt” i Wileńszczyzna została przyłączona do Polski. Jest to jedna strona medalu. Druga strona jest taka, że po roku ten sam Piłsudski, wygrywając Bitwę Warszawską, uratował Litwę od bolszewizmu. Wówczas bolszewicy przygotowywali przewrót na Litwie i gdyby doszedł on do skutku, prawdopodobnie już od 1920 roku Litwa byłaby krajem Związku Radzieckiego. Na pewno nie moglibyśmy dzisiaj myśleć ani o Unii Europejskiej, ani o NATO. W najlepszym razie mielibyśmy ten sam status, co dzisiejsza Białoruś” – mówi historyk, dziennikarz, popularyzator historii Virginijus Savukynas.

Latem tego roku, 15 sierpnia, w rocznicę Cudu nad Wisłą, Savukynas złożył kwiaty na grobie Piłsudskiego. Zachęcał do dołączenia wszystkich braci Litwinów, ale na selfie pstrykniętym przy płycie Matki i Serca Syna jest sam.

Konserwatysta, wiceprzewodniczący sejmowego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, historyk Arvydas Anušauskas uważa, że Savukynas zbyt bezpośrednio łączy różne konteksty.

„Wilno ma swój kontekst, którego nie da się wykreślić. Na przykład wiemy, że litewskie organizacje, działające w Wilnie w latach trzydziestych, co prawda już po śmierci Piłsudskiego, były prześladowane. Są na ten temat naukowe opracowania. Toteż ta pamięć dotycząca polskiej obecności w Wilnie jest bardzo różna” – podkreśla Anušauskas.

„Co prawda, wcześniej w ogóle nie mówiono na Litwie o Cudzie nad Wisłą, dziś ten aspekt się pojawia i jest doceniany. Pojawia się również coraz więcej informacji dotyczących ówczesnej sytuacji Litwy, nie wszystko wcześniej było znane, nie wszystkie niuanse relacji z Rosją Radziecką. Ta świadomość się zwiększa. Jak to odbije się konkretnie na ocenie Piłsudskiego, trudno teraz powiedzieć. W dalszej perspektywie – tak jak to bywa w przypadku wszystkich historycznych wydarzeń i osobowości, ten pogląd staje się mniej emocjonalny, pozostają tylko obiektywne fakty, których nie da się zmienić” – dodaje polityk.

„Gdyby Piłsudski chciał okupować Litwę, mógł okupować ją całą. Były przecież nawoływania – „Wodzu, prowadź na Kowno”. Piłsudski to zatrzymał, ponieważ nie chciał okupacji Litwy, sam uważał się za Litwina. Jego plan zakładał federację Polski i Litwy” – przypomina Virginijus Savukynas.

Jak twierdzi, dzisiaj, gdy znani politycy litewscy tak negatywnie wypowiadają się o Piłsudskim, zapominają oni o kilku faktach historycznych.

„Na przykład o tym, co zrobił Antanas Smetona w październiku roku 1939, kiedy Wilno zostało zwrócone Litwie. Na cmentarzu na Rossie zostały postawione dwie warty honorowe. Jedna stała przy grobie Jonasa Basanavičiusa, druga – przy Mauzoleum Matki i Serca Syna. Litewscy żołnierze oddawali hołd Marszałkowi. Te historyczne przykłady pokazują, że nie można oceniać jednoznacznie. W miarę, jak Litwini będą poznawali swoją historię, będą także zmieniali swoje zdanie o Piłsudskim” – przekonuje Virginijus Savukynas.

Czego dzisiaj można się dowiedzieć o Józefie Piłsudskim z podręczników do historii?

„Postać Józefa Piłsudskiego pojawia się w podręczniku w klasie 10. Widać, że jest przedstawiana niejednoznacznie. Jeżeli chodzi o inwazję bolszewików w 1920 roku, o Piłsudskim podręcznik podaje informację pozytywną, na przykład cytowany jest brytyjski ambasador w Niemczech, który mówi, że w Bitwie Warszawskiej Piłsudski powstrzymał triumfalny pochód Armii Czerwonej. A w przypadku stosunków polsko-litewskich – rok 1919, 1920 – sytuacja się zmienia. Na przykład często używane są takie sformułowania jak „podstęp Józefa Piłsudskiego” lub „Piłsudski nie zamierzał dotrzymać warunków umowy” w kontekście Umowy Suwalskiej. W tym wypadku dużo zależy od samego nauczyciela, jak pokaże to zagadnienie, ponieważ Polakom jest przykro słyszeć dużo negatywów o Piłsudskim” – mówi Waldemar Szełkowski, nauczyciel historii z Gimnazjum im. Józefa Ignacego Kraszewskiego w Wilnie.

Zdaniem Waldemara Szełkowskiego, dla zmiany postrzegania Marszałka przez Litwinów każdy może zdziałać osobiście – w dyskusjach, bezpośrednich kontaktach polsko-litewskich.

„Oczywiście, ma też znaczenie odgórne nastawienie – żeby politycy nieco zmienili stosunek, by w mediach więcej mówiono o tej postacie. Byłyby korzystne różnego rodzaju spotkania, konferencje, seminaria nauczycieli historyków. Jeżeli chodzi o młodzież, tematy historyczne najczęściej poruszają nauczyciele w szkole, więc trzeba zaczynać od nauczycieli” – zaznacza Szełkowski.

Vytautas Toleikis, eseista, działacz społeczny, nauczyciel etyki w Gimnazjum św. Krzysztofa w Wilnie, rozmawia ze swoimi uczniami o Piłsudskim także poza programem.

„W klasie dziewiątej rozmawiamy na tematy ksenofobii, lęków wobec różnych grup społecznych, narodowościowych – Żydów, Polaków, Rosjan. W dwunastej klasie następuje swego rodzaju zatwierdzenie tematu. Piłsudski jest idealną figurą dla minimalnego przynajmniej zmniejszenia polonofobii. Opowiadam dzieciom o wybitnym Litwinie, który obywatelsko, kulturowo był Polakiem. To pewna intryga – jaki skarb Polska zawdzięcza Litwie” – uśmiecha się Toleikis.

„Z historii uczniowie wiedzą o Piłsudskim jako o postaci kontrowersyjnej. Dla kursu etyki zaś to wyjątkowo ciekawa postać. Czasem politycy bywają nudni, bez wyrazu. Tymczasem Piłsudski jest ciekawy zarówno pod względem historycznym, lecz także dlatego, że uczniom mogę przedstawić obraz bohatera idealnego, który od młodości do śmierci służył swemu narodowi, swemu krajowi” – mówi Vytautas Toleikis.

On również uważa, że należy szerzyć wiedzę o Piłsudskim.

„Poprzez Piłsudskiego można opowiedzieć historię XX wieku. Na przykład przytaczam często akcję w Bezdanach jako wzór najbardziej dżentelmeńskiego rabunku. Porównuję, jak w podobnej sytuacji zachowali się bolszewicy. Jak obrabował bank Stalin-Dżugaszwili, kasjer Lenina. W środku białego dnia, w centrum Tbilisi, rzucili bombę, 8 osób zginęło. A w Bezdanach obeszło się bez najmniejszego pyknięcia. Dżentelmen, litewski szlachcic, inaczej być nie może!” – żartuje Toleikis.

Jego zdaniem „oswajanie” Piłsudskiego powinno się odbywać właśnie dzięki takim historiom. Vytautas Toleikis od kilku lat postuluje postawienie w Druskiennikach pomnika Józefowi Piłsudskiemu. W jego zamyśle mógłby to być pomnik „dojrzałej romantycznej miłości”.

„Chodzi o znajomość Piłsudskiego z Eugenią Lewicką. Ona miała 29 lat, on 58. Spojrzeć na Piłsudskiego jako człowieka ze swoimi słabościami i mocnymi stronami. Żeby nie był to jakiś pogański bałwan, któremu trzeba składać kwiaty. Żeby był to pomnik subtelny, współczesny. Niestety niektórzy politycy zacisnęli tę ideę w zarodku, mówiąc, że nie możemy poświęcać swojej godności narodowej na rzecz przyciągania turystów. Uważam, że to przestarzałe podejście” – podsumowuje Toleikis.

Już 5-6 grudnia w wileńskim Ratuszu odbędzie się konferencja naukowa, poświęcona Józefowi Piłsudskiemu, którą organizuje Instytut Polski w Wilnie wspólnie z Instytutem Historii Litwy, Instytutem Pamięci Narodowej z Polski, Uniwersytetem Wileńskim i innymi instytucjami. To pierwsza tego rodzaju konferencja na Litwie. Organizatorzy zapowiadają, że chcą spojrzeć na postać Piłsudskiego bez emocji i stereotypów.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!