Opinie
Czesław Okińczyc

Czesław Okińczyc: Tomaszewski i jego „tożsame interesy” z Rosjanami

Minister spraw zagranicznych RP Jacek Czaputowicz podczas wizyty w Wilnie wezwał litewskie władze do zlikwidowania progu wyborczego dla partii mniejszości narodowych, aby Akcja Wyborcza Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin nie musiała już tworzyć koalicji z prokremlowskimi Rosjanami. Nieoczekiwanie skrytykował go za to (nazywając pogardliwie „jednym-drugim polskim politykiem”)… lider AWPL-ZChR Waldemar Tomaszewski.

„Przyjeżdża jeden-drugi polityk i coś tam mówi, tym bardziej bez konsultacji i bez spotkań z nami. Więc dlaczego musimy to komentować? Mamy wspólne problemy i tożsame interesy z Rosjanami i innymi mniejszościami i nasza spójność daje wyniki. Mamy lepsze wyniki niż można było oczekiwać. Więc nasze zjednoczenie działa, a politycy mają jakieś własne cele. Poza tym Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, Tatarzy, z którymi współpracujemy, wszyscy są obywatelami Litwy. Więc dlaczego mamy nie jednoczyć się?” – skomentował propozycję Jacka Czaputowicza Waldemar Tomaszewski na łamach prokremlowskiego tygodnika „Ekspres Niediela”. Czy wyniki rzeczywiście są lepsze „niż można było oczekiwać”, skoro taka koalicja zdobywa zaledwie 1/3 głosów mniejszości narodowych i nie udało jej się rozwiązać żadnego problemu tychże mniejszości – można dyskutować, jednak bardziej zastanawia jak łatwo lider AWPL-ZChR zmienia poglądy.

Jeszcze w 2013 roku frakcja sejmowa AWPL-ZChR zgłaszała poprawki do ordynacji wyborczej i proponowała zmniejszyć do 3 proc. próg wyborczy partiom mniejszości narodowych oraz partiom regionalnym. Najwyraźniej jednak obecnie ten pomysł liderowi tej partii już nie wydaje się tak atrakcyjny. Szczególnie gdy zwolenników jego realizacji na Litwie przebywa – przed rokiem pomysł ten zgłosiła tymczasowa grupa sejmowa „Trzeciego Maja” pod kierownictwem eks-premiera Andriusa Kubiliusa.

Próg wyborczy dla mniejszości narodowych powinien być zniesiony. Ale nie z powodu AWPL-ZChR, a z powodu szacunku do tych mniejszości. W Wilnie Polacy stanowią 16-18 proc. ogółu mieszkańców, próg wyborczy w wyborach samorządowych – zaledwie 4 proc., a więc AWPL-ZChR bezproblemowo jest w stanie go przekroczyć samodzielnie. Zresztą nawet w wyborach sejmowych, gdyby AWPL-ZChR rzeczywiście jednoczyła (jak twierdzi jej lider) wszystkich Polaków – byłaby w stanie przekroczyć 5-procentowy próg wyborczy, gdyż na Litwie mieszka ponad 6 proc. Polaków.
W rzeczywistości koalicja AWPL-ZChR z Rosjanami jest podyktowana nie tyle problemami z przekroczeniem progu wyborczego, co – jak przyznaje sam Waldemar Tomaszewski – wspólnymi interesami. Interesami, które prawdopodobnie nie są zbieżne ani z interesami Litwy, ani z interesami Polski, ani nawet z interesami Polaków na Litwie.

To z tych „tożsamych interesów” wynika i fakt, że Tomaszewski oraz inni działacze AWPL-ZChR pojawiają się każdego roku na obchodach tzw. Dnia Zwycięstwa, przypinają wstążki gieorgijewskie – symbol prorosyjskich separatystów ze wschodu Ukrainy, a niektórzy nawet idą w tzw. Biessmiertnom połku. Nawoływania posła AWPL-ZChR, Zbigniewa Jedzińskiego do bombardowania Kijowa – to także owoc tych „interesów”. I fakt, że w Parlamencie Europejskim Waldemar Tomaszewski najczęściej uchyla się od głosowania za rezolucjami potępiającymi agresywną politykę Rosji, a frakcja AWPL-ZChR w litewskim parlamencie jako jedyna bojkotuje głosowanie nad apelem do Władimira Putina o zwolnienie przetrzymywanego w rosyjskim więzieniu ukraińskiego reżysera Ołeha Sencowa i innych więźniów politycznych – to także wynik tych wspólnych „interesów”. Na tę listę można dopisać i kampanię oszczerstw, kłamstw i wulgarnych ataków, którą od kilku miesięcy prowadzą poszczególni działacze AWPL-ZChR przeciwko politykom i urzędnikom Państwa Polskiego, którzy ośmielili się zażądać od nich przejrzystości finansowej czy zerwania z prokremlowskością i prosowieckimi sentymentami. Podobne oszczerstwa są kierowane do mediów polskich na Litwie, które te sprawy obiektywnie i niezależnie nagłaśniają. Trudno się więc oprzeć wrażeniu, że te „tożsame interesy” są u Tomaszewskiego nawet nie tyle z litewskimi Rosjanami, co z Kremlem, który w podobny sposób zachowuje się wobec krytyki swego reżimu.

Nie jestem przeciwnikiem współpracy Polaków z Rosjanami. Mam jednak zastrzeżenia co do współpracy z prokremlowskimi rosyjskojęzycznymi działaczami, którzy startują z list AWPL-ZChR. Takimi jak Rafael Muksinow, socjolog i hipnotyzer nagrodzony w lutym 2016 r. przez Putina medalem, były przewodniczący Republikańskiej Rady Koordynacyjnej Rosyjskiej Sooteczestwiennikow przy ambasadzie Rosji na Litwie, którą litewski kontrwywiad uważa za instrument wpływów Kremla na Litwie. Takimi jak Michaił Bugakow — doktor filozofii, który zachwyca się marksizmem, wypowiada się przeciwko euroatlantyckiej orientacji Litwy, przeciwko Majdanowi i demokracji: „Polityka zagraniczna Litwy — to akt historycznej zemsty na „imperium zła” ZSSR i jego spadkobiercy Rosji”, „Prawdziwym kierownikiem i zleceniodawcą litewskiej polityki zagranicznej są USA”…
Przykłady można mnożyć, ale podam tylko jeszcze jeden. W swoim czasie kandydatem na listach AWPL-ZChR i bliskim współpracownikiem (asystentem poselskim) Waldemara Tomaszewskiego był eks-major KGB Wiktor Bałakin. A jak powiedział niegdyś Władimir Putin: „Byłych pracowników KGB nie bywa”.

Interesujące, że „inkwizytor lustracji” Zbigniew Jedziński o tej sprawie milczy jak komsomolec na przesłuchaniu u gestapo.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!