Opinie
Nowa Europa Wschodnia

Co łączy Birmę i rosyjski Kaukaz?

Kaukaz Północny znowu pojawił się na pierwszych stronach rosyjskich gazet. Nie dzieje się tak jednak, ze względu na sytuację na Kaukazie, lecz w dalekiej Birmie.

W Birmie (Mjanma) od lat buddyjska większość prześladuje muzułmańską mniejszość. Tamtejsi buddyści część birmańskich muzułmanów uważają za nielegalnych migrantów, dlatego też władze odmawiają im obywatelstwa. W rezultacie niedawnych rozruchów, do których doszło w tym azjatyckim kraju, około 400 osób zginęło, a prawie 18500 muzułmanów uciekło do Bangladeszu. 3 września, pod ambasadą Moskwy odbyła się manifestacja przedstawicieli muzułmanów Moskwy, protestujących przeciwko zabijaniu ich współwyznawców w Birmie.

CO ŁĄCZY BIRMĘ I ROSYJSKI KAUKAZ?

O manifestacji dowiedziałam się siedząc na pamirskim weselu, w jednej z restauracji Moskwy. Natychmiast zamówiłam taksówkę i szybko dotarłam pod ambasadę Birmy, gdzie manifestacja trwała już od kilku godzin. Przypadkowo moim kierowcą był Czeczen o imieniu Dżibrilil (Gabriel). Kiedy dowiedział się, że jestem z Polski, ale pracowałam w Czeczenii i jadę na manifestację, aby informację o niej przekazać polskiemu społeczeństwu, oświadczył: „Siostro to może być niebezpieczne, policja może rozgonić manifestację. Ja ciebie tak nie zostawię”. Zaparkował samochód i poszedł ze mną. Dotarliśmy przedzierając się przez kordony policji, wezwanej naprędce w związku z nielegalnie odbywającą się manifestacją.

Na miejscu – muzułmanie, głównie pochodzenia kaukaskiego. Tłum ludzi skanduje różne hasła. Jakiś mężczyzna z długą brodą, ubrany trochę „po arabsku”, wyskakuje spomiędzy manifestantów i policji, wypowiadając się przeciwko zbrodni dokonywanych na muzułmanach w Birmie. „Allahu Akbar!” („Bóg jest Wielki!”) – krzyczą ludzie popierając jego słowa. Człowiek z brodą zostaje otoczony przez policję, dochodzi do pyskówki.

Inne osoby mówią, że władza rosyjska powinna coś zrobić. „Muzułmanów można zabijać, a gdy się przeciwko temu burzą, to są terrorystami” – kpiąco mówi mężczyzna z tłumu. „Dlaczego ONZ milczy, dlaczego milczy społeczność międzynarodowa” – krzyczą inni uczestnicy. Jeden z nich wygłasza dua (prośba do Boga) do mikrofonu, co filmuje telewizja. Mówi: „O Allah, pomóż naszym braciom w Birmie. O Allah, zrób tak, aby ci buddyści byli upokorzeni za swoje występki. Amin, Lalhamdu Lilah”.

Stoję w tłumie, robię zdjęcia i nagrywam wszystko na komórkę, obok mnie mój czeczeński opiekun. „To prowokacja – mówi. – komu to potrzebne”?

Inny mężczyzna z tłumu krzyczy: „W Szamie (Wielka Syria) wszystkich zabijają! Po co tu stoimy! Pojedźmy tam [do Birmy] bronić Muzułmanów! Kto chce pojechać?” Prawie wszyscy podnoszą ręce. Naprzeciwko nas stoi policja, jacyś cywile ze struktur filmują tłum. „Po co filmujesz?” – krzyczą do nich ludzie.

Słychać dyskusje, okrzyki, skandowane hasła, ale jest spokojnie, bez przemocy. W końcu tłum rozchodzi się. Na pobliskim podwórku odbywa się zbiorowy namaz (modlitwa muzułmańska), prowadzony przez młodego mężczyznę, w którym uczestniczy większość manifestujących. Namaz miał wymiar symboliczny, był wyrazem solidarności z tymi, którzy giną, gdzieś tam daleko w Birmie. Manifestacja jest zakończona. Powoli rozchodzimy się do domów.

Moskiewska demonstracja była wyjątkowa. Był to masowy nielegalny wiec w centrum Moskwy, podczas którego przez trzy godziny protestowały setki demonstrantów z Kaukazu, a policjanci nie odpowiedzieli przemocą. Nielegalne w świetle rosyjskiego prawa jest także zbiorowe czytanie modlitw w miejscach do tego nieprzeznaczonych.

Manifestacja wzbudziła wiele kontrowersji. W mityngu brali udział między innymi przedstawiciele Adama Deliminhanowa, współpracownika Ramzana Kadyrowa, który wielokrotnie potępiał rzeź muzułmanów w Birmie oraz brak reakcji społeczności międzynarodowej. Kadyrow usiłuje pokazać się jako lider muzułmanów Rosji, jako ten, który jest gotowy bronić ich praw. Niemniej jednak ma krew na rękach i mało jest takich, którzy wierzą w jego dobre intencje. Być może to właśnie poparcie Kadyrowa dla demonstracji sprawiło, że nie została ona rozpędzona przez funkcjonariuszy.

Mityngi przed ambasadą Birmy w Moskwie są kontynuowane. Wczoraj pod ambasadą zatrzymano siedemnaście osób pochodzących z północnego Kaukazu.

Julia Wiszniewska z Moskwy

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!