Opinie
Antoni Radczenko

Barbara Jundo-Kaliszewska: Polskie aspiracje narodowe zostały wykorzystane przez Kreml

Nie znalazłam bezpośrednich dowodów na to, że idea autonomii była produktem stricte radzieckim – powiedziała w rozmowie z zw.lt Barbara Jundo-Kaliszewska, która w tym roku obroniła pracę doktorancką pt. „Mniejszość polska w niepodległej Litwie” oraz badała m.in. historię tzw „polskiej autonomii na Litwie”.

„Mniejszość polska w niepodległej Litwie” taki jest tytuł Twojej pracy doktorskiej. Czy trudno było pisać pracę naukową dotyczącą mniejszości, której jesteś częścią?

Należy uściślić, że w swojej rozprawie doktorskiej skupiłam się przede wszystkim na próbie powołania polskojęzycznej autonomicznej jednostki terytorialnej w składzie Litwy na przełomie lat 80. i 90. XX w. Był to problem wówczas najważniejszy i najbardziej absorbujący nie tylko lokalną ludność polską, ale również elity Litwy, Polski i ZSRR.
Z powodów politycznych, powstało wokół tego tematu wiele niedomówień, przekłamań i kontrowersji. Współcześnie na Litwie wyraz „autonomista” – to prawie wulgaryzm, a „autonomia” ma wyłącznie negatywne konotacje.
Wolimy nie pamiętać, że za ideą utworzenia polskiej autonomii na terytorium współczesnej Wileńszczyzny (mam na myśli byłe woj. wileńskie i część woj. nowogródzkiego) opowiedziała się wówczas przeważająca większość ludności polskiej na tych terenach. Powinniśmy rozumieć zachodzące w tamtym okresie przemiany w przestrzeni geopolitycznej i to, w jaki sposób ówczesne wydarzenia rzutują na sytuację miejscowych Polaków do dziś.

Jako badaczka, musiałam nabrać dystansu do społeczności i wydarzeń, w jakich przyszło mi dorastać. Spojrzeć na pewne sprawy poniekąd „z boku”. Było to możliwe dzięki temu, że od kilkunastu lat nie mieszkam na Litwie. Jednocześnie śledzę i staram się angażować w sprawy naszej mniejszości. Proces badawczy sprawiał mi ogromną przyjemność. Cieszę się, że pod opieką mojego Promotora – wybitnego historyka, prof. Albina Głowackiego, mogłam przyczynić się do pogłębienia i upowszechnienia wiedzy w zakresie historii najnowszej Polaków na Litwie.

Okres tworzenia tzw. polskiej autonomii w swej pracy porównujesz do wydarzeń w Donbasie. Jakie są podobieństwa?

Faktycznie, dostrzegam tu szereg analogii. Po pierwsze, podobnie, jak na Ukrainie, pierwszą przesłanką, aktywizującą mniejszości narodowe na Litwie, stał się dekret o języku państwowym z 1989 roku, kiedy to tzw. nacjonalizacja języka państwowego zapoczątkowała dyskryminację języków mniejszości.
Inną paralelą, łączącą oba wydarzenia, jest inspiracja i udział Rosji (spadkobiercy ZSRR), która, nie godząc się na ograniczenia jej wpływów na obszarach państw postsowieckich, często ingeruje w wewnętrzne sprawy niegdyś podległych jej republik, wykorzystując jako pretekst do tego konieczność „obrony praw człowieka”.
Ponadto, w obu przypadkach pojawiają się trzy stałe elementy wojny informacyjno-propagandowej. Po pierwsze – Rosja, zarówno w mediach Litwy jak i Ukrainy, ukazywana jest wyłącznie jako „agresor-imperialista”. Po drugie – w rosyjskiej przestrzeni medialnej akcentuje się kolaborację i udział w holokauście przedstawicieli narodów litewskiego i ukraińskiego, „wdrukowując” w świadomość odbiorców takiego przekazu wizerunek współczesnych „faszystów”. Po trzecie – pojawia się kwestia mniejszości narodowej przedstawianej jako „V kolumna”, co potęguje napięcia na tle etnicznym i przynosi odwrotne od zamierzonych efekty.
Na Wileńszczyźnie na pocz. lat 90. XX w. zaistniał dodatkowy (czwarty) element, a mianowicie macierz – Rzeczpospolita Polska. Niestety, z uwagi na nie do końca przemyślaną politykę ówczesnych elit polskich w kwestii Polaków na Wschodzie, nie miało to większego przełożenia na przebieg i eskalację lokalnego konfliktu Polaków z Litwinami.

Czy pomysł z autonomią pochodził z Moskwy, czy to była lokalna inicjatywa? Czy ten scenariusz może się powtórzyć?

Nie znalazłam bezpośrednich dowodów na to, że idea autonomii była produktem stricte radzieckim. Koncepcja autonomii narodowościowej, jako sposób na rozwiązywanie problemów mniejszości narodowych w państwach niejednolitych etnicznie, pojawiła się w europejskiej myśli politycznej już w XIX wieku, wraz z rozwojem procesów narodotwórczych i wzrostem aspiracji narodów zależnych w naszej części Europy. Przecież wszystkie konstytucje międzywojennej Litwy (podobnie jak konstytucja ZSRR) uwzględniały możliwość tworzenia autonomii narodowościowej.
Idea Gorbaczowowskiej przebudowy, a wraz z nią – zmiana polityki etnicznej w ZSRR, (mam tu na myśli wdrożenie polityki „dwujazyczija”) „rozmroziły” nacjonalizmy, co skutkowało działaniami narodowowyzwoleńczymi. Język ojczysty ponownie uzyskał utraconą przed laty rangę. Stał się znowu narodowym symbolem, swoistym sacrum. W krajach nadbałtyckich rozpoczęła się „śpiewająca rewolucja” i w tych realiach lokalni Polacy musieli odnaleźć swoje miejsce.

Nie zmienia to faktu, że polskie aspiracje narodowe zostały w pewnym momencie wykorzystane przez władze na Kremlu i o tym również należy pamiętać. Historia zaś, jak wiemy, lubi się powtarzać.


Piszesz, że kraje postsowieckie, takie jak Ukraina, Litwa, Łotwa, Estonia, na samym początku budowały swoją państwowość na zasadach etnolingwistycznych. Czy obecna polityka Litwa nadal opiera się na tych zasadach?

Czynnik etnolingwistyczny odegrał i odgrywa zasadniczą – najczęściej niestety negatywną – rolę w procesie kształtowania relacji mniejszość-większość w młodych państwach postradzieckich. W dużej mierze, właśnie w oparciu o niego odbudowywały one swoją państwowość.
Trwający przeszło ćwierć wieku lokalny konflikt polsko-litewski (który rzutuje na relacje bilateralne Polski i Litwy) przebiega obecnie w przestrzeni szeroko rozumianej semantyki. Polacy nie wysuwają żądań politycznych – zmian ustrojowych, obalenia władzy itd. Od samego początku walczą o prawa do posługiwania się językiem ojczystym w miejscach zwartego zamieszkania, o pisownię nazwisk, o dwujęzyczne toponimy, o edukację w języku polskim itd. Jak dotąd, żaden z tych postulatów nie doczekał się realizacji. Stąd wniosek, że polityka państwa raczej się nie zmieniła. Ponadto, litewska scena polityczna zrezygnowała z walki o polski elektorat. Wileńszczyzna jest pozostawiona sama sobie. Trudno się zatem dziwić, że region ten od lat funkcjonuje na własnych zasadach.

Badałaś dokumenty pochodzące z byłych archiwów KGB. Czy znalazłaś coś ciekawego? Czy wgląd do nich zmienił twój pogląd na pewne osoby, procesy lub zdarzenia?

Udostępnione mi w Archiwum Akt Specjalnych w Wilnie archiwalia radzieckiej agentury nie są kompletne. Badacze mają do dyspozycji wyłącznie wyselekcjonowane materiały, w oparciu o które mogą wyciągać określone wnioski. Moje eksploracje naukowe utwierdziły mnie w przekonaniu, że na początku lat 90. XX w. społeczność polska na Litwie była inwigilowana w podobnym stopniu, jak wszystkie inne środowiska narodowe Litewskiej SRR. Służby specjalne próbowały wpływać na decyzje jej liderów i wykorzystywały lokalny konflikt polsko-litewski do wyhamowywania niepodległościowych aspiracji Litwinów. Jednakże miejscowe środowiska polskie były wtedy bardzo podzielone. Nie posiadały (wbrew pokutującym teoriom) jednego lidera i zwalczały się wzajemnie. Finalnie znacząco utrudniło to radzieckim służbom specjalnym skuteczne sterowanie naszą społecznością. Warto podkreślić, że – abstrahując od kontrowersyjnych wystąpień niektórych działaczy polskich – Polacy na Wileńszczyźnie zabiegali o utworzenie własnej autonomii w składzie Litwy i odrzucili propozycję radzieckich wojskowych, którzy jesienią 1990 r. oferowali „pomoc” w tworzeniu… oddziałów „wileńskiej samoobrony”.

Jaka przyszłość czeka polską mniejszość na Litwie?

Jestem przeciwniczką podgrzewania tego typu konfliktów. Wierzę w to, że ostatecznie zwyciężą rozsądek i dalekowzroczność polityczna elit rządzących Republiki Litewskiej. Mam nadzieję, że docenią one potrzebę konstruktywnego dialogu ze społecznością polską na Litwie i podejmą go, że urzeczywistni się wreszcie wola rozwiązania wysuwanych przez nią słusznych postulatów językowych. W gruncie rzeczy są one przecież symboliczne. Jednocześnie jednak mają fundamentalne znaczenie dla tej grupy narodowościowej, która bardzo często czuje się negowana i odrzucana przez swoje demokratyczne państwo – członka Unii Europejskiej. Ma to o tyle istotne znaczenie, że grupa ta od wieków zwarcie zamieszkuje dosyć pokaźne połacie terytorium dzisiejszej Republiki Litewskiej. Warto więc zadbać o to, by czuła się tu dobrze.

Kiedy doktorat zostanie wydany w formie książkowej?

Mam nadzieję, że stanie się to już w przyszłym roku. Otrzymałam kilka propozycji z wydawnictw, ale nie chciałabym tak daleko wybiegać w przyszłość.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!