Opinie
Andrzej Pukszto

Andrzej Pukszto: Tomaszewskiego putinizm doskonały

Zielony i szalony w tym roku maj w Wilnie (parafrazując Marylę Rodowicz). Wydarzenie kulturalne gonione wydarzeniem, skandal polityczny skandalem. „Pani Prezydent ustawiła nasze państwo poniżej listwy podłogowej” – napisał w kontekście tulipan gate Rimvydas Valatka. Również „w obiegu”, w centrum uwagi jest Waldemar Tomaszewski – próbował nas ustawić do kąta putinowskiego...

Andrzej Pukszto: Tomaszewskiego putinizm doskonały
Fot. Joanna Bożerodska

Wstążki gieorgijewskiej tym razem nie przypiął. Uczestniczył w składaniu wieńców na Cmentarzu Antokolskim tradycyjnie 9 maja, a nie 8. Nie po drodze mu z przywódcami Litwy (pomimo że partia polska w Sejmie jest w nieformalnej koalicji rządzącej i wspiera większość inicjatyw rządu), ani z ambasadą polską. Ale po drodze mu z dyplomatami Federacji Rosyjskiej w Wilnie. Jak i cały korpus dyplomatyczny Putina, tak i ci na Litwie, próbują wykorzystać pamięć o II wojnie światowej do przypomnienia obecnej potęgi imperium, połączyć z „łaskami” Moskwy wobec Krymu i Donbasu.

Miejscowej proputowskiej partii rosyjskiej w Wilnie nie ma. Rosyjskich prokremlowskich organizacji społecznych też nie za wiele. Do usług jednak jest Waldemar Tomaszewski. On nie tylko pamięć żołnierzy sowieckich uczci, ale i konferencję prasową o wstążce gieorgijewskiej w Sejmie Republiki Litewskiej potrafi zorganizować. W parlamencie gotów jest wytłumaczyć, że wstążka kremlowska to symbol świętości i pokoju, więc i święta putinowskie niosą wyciszenie i przyczyniają się do stabilności…

Ten 9 maja w Wilnie musiał być pracowity dla posła Parlamentu Europejskiego. Po aktywnym dniu na pewno musiało się spać dobrze. Ciekawe, czy nie przyśnił mu się generał Aleksander Wilk-Krzyżanowski, który podstępem został aresztowany i wysłany na śmierć przez Iwana Czerniachowskiego w budynku obecnej ambasady duńskiej, akurat po drodze na Cmentarz Antokolski?

Czy nie przyśnili mu się więźniowie z więzienia KGB na Łukiszkach, które zlokalizowało się nieopodal obecnego Litewskiego Parlamentu?

Czy nie przyszły we śnie naszemu politykowi wileńskie wdowy, których mężowie zginęli w Katyniu, albo dzieci Wileńszczyzny, których ojcowie zginęli w szeregach armii Andersa?…

Pytania możny byłoby mnożyć. Ustawił Waldemar Tomaszewski wileńskich Polaków poniżej listwy podłogowej. I to wówczas, gdy polepszają się w wielkim tempie stosunki między Warszawą i Wilnem, gdy jest nadzieja na rozwiązanie wielu problemów dotyczących całej mniejszości polskiej na Litwie. Gdy telewizje polskie wkraczają w nasze telewizory, a 3 maja staje się wspólnym świętem wszystkich obywateli.

Pokazał nasz lider, że miejsce Polaków Litwy jest w kącie. W cieniu Kremla, bo nie Katynia…