Opinie

Aleksander Dombrowski: Nord Stream 2 – formuła wojny czy pokoju?

Nasz świat ma bardzo głęboką i złożoną historię. Historię, która zawsze była związana z wojną jako kluczowym instrumentem ekspansji, zajmowaniem obcych terytoriów lub własności. Wojna jednoczyła i dzieliła, tworzyła potężne sojusze. W istocie wojny zawsze znajdywały się oczywiste i ukryte interesy. Wojna zawsze przybywała na obce terytorium, aby zmienić granicy, przejąć zasoby i zniewolić ludy.

To właśnie wojna historycznie wywyższała niektóre kraje i ścierała inne z map geograficznych. Co do zasady, najbardziej okrutni i krwawi władcy, którzy zdobyli największą liczbę obcych ziem i zasobów, zniewolili największą liczbę ludów, stali się w historii „wielkimi” integratorami swoich krajów i twórcami „wielkich” imperiów.

Ci, którzy pragnęli stać się „wielkimi”, zawsze tworzyli sojusze, aby zabierać i rozdzielać cudze zasoby. Tak się dzieje i dziś, kiedy Niemcy, Austria i Rosja odtworzyły swój historyczny alians, aby redystrybuować rynek energetyczny UE, w tym też i kosztem Ukrainy. A ta redystrybucja została zawoalowana pod nazwą Nord Stream 2.

Hybrydowe formuły wojny hybrydowej

Świat zmienia się na naszych oczach. Staje się globalny, wzajemnie otwarty i wrażliwy, a przez to odpowiednio bardziej podatny na ataki.
Paradygmat wojny również zmienia się bardzo szybko, wciągając do swojej orbity interesów coraz to nowe przestrzenie. Gwiezdne wojny kosmiczne, wojny informacyjne, ataki cybernetyczne i chemiczne, broń nuklearna i bakteriologiczna stały się codziennością w sensie publicznym.

Każdy etap rozwoju ludzkości miał swoją własną specyficzną formułę wojny i tylko jej właściwe nieodłączne narzędzia podboju. W ubiegłym stuleciu pojęcie „wojny o zasoby energii” stało się mocno ugruntowane. Na początku – o węgiel, a następnie – o ropę naftową, a dziś – o gaz. Stało się to potężnym bodźcem do stworzenia nowej broni – energetycznej. W kontekście globalnego deficytu zasobów energetycznych ma ona na celu podbicie źródeł energii i re dystrybucję przepływów energii, a co najważniejsze – uzyskanie wpływu politycznego na tych, którzy nie mają zasobów energetycznych lub mających ich znaczny deficyt. Dziś formuła wojny stała się hybrydyczna, łącząc najnowocześniejsze osiągnięcia ludzkości w jej złożonym systemie równań „globalnych nieliniowych” i wykorzystując je w najbardziej cyniczny sposób. Matryca energetyczna tej hybrydowej formuły wojny jest jedną z kluczowych w dzisiejszym nieustannie walczącym świecie.
Niestety energia zamiast jej twórczej misji zachowania ludzkiego życia stała się jednym z najpotężniejszych narzędzi wojny. A to właśnie zasoby energetyczne i sposoby ich dostarczania stały się decydujące w tworzeniu geopolitycznych sojuszy, strategii i programów.

Spółki akcyjne wojny: dawni sojusznicy, starzy wrogowie

Każda wojna wymaga dużych kosztów, ale w przypadku wygranej, pokrywa je z nadmiarem i daje zwycięzcy ogromne zyski. Pragnienie osiągnięcia dużych zysków wymaga wielkiej wojny. Wielka wojna zawsze wymaga wielkich sojuszy. W języku biznesu – tworzenie spółek akcyjnych wojny typu zamkniętego, a czasami – otwartych publicznych.

To prawie jak inwestowanie w bardzo ryzykowny projekt, w przypadku sukcesu, którego zwycięzca dostaje wszystko, lub zwycięzcy dzielą wszystko. W tym – i wpływ polityczny na tych, nad którymi odnieśli zwycięstwo. I odpowiednio, zasoby pokonanych.

Wszystkie związki mają swoje historyczne korzenie, ukryte powiązania i tradycje. W tych okolicznościach zaciera się granica między interesami kraju, interesami biznesu i narzędziami wojny.

Więc i dziś Nord Stream 1 i 2 – to strategiczny sojusz energetyczny między Niemcami, Rosją i Austrią, który ma na celu redystrybucję europejskich rynków energii i dróg dostarczania energii. Jest to sojusz, który ma głębokie historyczne korzenie w Europie. Sojusz, który wielokrotnie zmieniał polityczną mapę Europy. Ostatecznie jednak zawsze doprowadzał to do tragicznej konfrontacji militarnej pomiędzy samymi członkami sojuszu.
Podam tylko kilka przykładów historycznych. Pod koniec XVIII wieku, w wyniku trzech podziałów między Austrią, Prusami i Rosją, Polska zniknęła z politycznej mapy Europy przez na ponad sto dwadzieścia lat. Polska była jednym z najbardziej demokratycznych państw w Europie w tamtym czasie, ale znajdowała się w stanie głębokiego kryzysu politycznego i upadku gospodarczego.

Ten sam sojusz w różnych konfiguracjach był podstawą wszystkich koalicji anty-napoleońskich, w tym siódmej (25 marca 1815 r.). Siódma koalicja zjednoczyła Austrię, Prusy, Rosję i Anglię i zakończyła się całkowitą klęską Napoleona w Waterloo.

Pierwsza wojna światowa rozproszyła wczorajszych sojuszników po różnych stronach linii frontu: Austrię i Germanię – po jednej stronie, w Rosję – po drugiej. Wojna była głównym katalizatorem kolejnych rewolucji i wstrząsów społecznych, które dotknęły zarówno Rosję, jak i Niemcy. Taki proces zakończył się ogromnymi ofiarami i stratami. W wyniku wojny cztery Imperie przestały istnieć: rosyjska, austro-węgierska, osmańska i niemiecka.
Co stało się z Europą przed i po drugiej wojnie światowej, dobrze pamiętamy i wiemy.

„Przyjazna ręka” wyciągnięta przez Rosję Radziecką upokorzonej i pokonanej Germanii po haniebnym traktacie wersalskim w sprawach współpracy wojskowej i technicznej „doprowadziła” do podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow i rozbioru Polski.

W zasadzie jakkolwiek zadowoleni byli nasi europejscy partnerzy, Nord Stream 2 to pakt energetyczny Mołotow-Ribbentrop na początku XXI wieku. Jedynym przedmiotem jest teraz Ukraina, a przedmiotem podziału nie jest terytorium, ale ukraiński potencjał energetyczny. Dziś można usłyszeć argumenty, że niby jakaś część potencjału tranzytowego ukraińskiego systemu pozostanie. Otóż w zasadzie, co za różnica, jak nasz potencjał energetyczny chcą podzielić: w trzech fazach jak Polskę w 18 wieku, lub w jeden w 1939 roku? „Ważkie argumenty” zawsze istniały, aby ułagodzić niektórych i usprawiedliwić innych. Otóż jak zawsze nie kończyło się to dobrze, przede wszystkim dla tych krajów, których terytorium jest „dzielone” w taki sposób.

Zasoby energetyczne i wpływ geopolityczny

W moim artykule „Ukraina na przełomie cywilizacji” („Ukraińska Prawda”, 25 maja 2011 r.) przeanalizowałem wpływ na Ukrainę historycznego geopolitycznego „Trójkąta Bermudzkiego” z ośrodkami w Moskwie, Warszawie i Stambule na pewnym etapie historycznym. Dzisiaj te centra geopolityczne przesunęły się, ale jedno pozostaje w Europie. De iure – w Brukseli i de facto – w Berlinie.

Wzmocnienie geopolitycznego wpływu Berlina na członków Unii Europejskiej może nastąpić tylko kosztem dodatkowych zasobów. Niemcy uważają Nord Stream 1 i 2 za jeden z kluczowych i bardzo ważnych „wzmacniaczy”.

Oczywiste jest, że rola potężnego huba energetycznego daje poważną szansę na wzmocnienie roli regionalnego przywództwa gospodarczego. I odpowiednio – wpływu i integracji gospodarczej i politycznej. Jest to bardzo ważne dla Niemiec w kontekście procesów decentralizacji, które rozwijają się w Unii Europejskiej i powodują wiele problemów wewnętrznych w coraz bardziej skomplikowanych stosunkach z USA i administracją Trumpa.

To, nawiasem mówiąc, jest ważne dla Turcji, która pretenduje na rolę potężnego euroazjatyckiego huba energetycznego i na swój szczególny wpływ na Bliskim Wschodzie w kontekście polityki prezydenta Erdogana na odbudowę „wielkiego imperium osmańskiego.”

Z jednej strony – rosyjska aneksja Krymu i prześladowania polityczne Tatarów krymskich, z drugiej strony – energetyczna przyjaźń z Rosją oraz budowa potoku tureckiego 1 i potoku tureckiego 2. W obu przypadkach, Moskwa bardzo profesjonalnie towarzyszy ambicjom Niemiec i Turcji, rozwiązując jednocześnie swoje bardzo ważne geopolityczne zadania zarówno w Europie, jak iw Azji.

Europejskie wartości czy zyski dla wybranych?

Prawdopodobnie, w sensie energetycznym, a zatem ekonomicznym Nord Stream 2 wzmocni Niemcy i być może przyniesie ogromne zyski kilku firmom. Ale należy rozumieć, że on znacznie osłabia kraje Europy Wschodniej. Znacząco wzmacnia pozycję Rosji w Unii Europejskiej i, de facto, odrzuca sankcje europejskie. I co jest dla nas szczególnie ważne, krytycznie osłabia bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy. Dla nas to nie tylko kwestia europejskich wartości, ale także zasad ukraińskich.

Jaką Ukrainę chcą pozbawić bezpieczeństwa energetycznego i niezależności?

Ukrainę, do której oczywiście padają krytyczne uwagi europejskich partnerów, które mają obiektywny charakter, a czasem nie bardzo. Ukrainę, która jednostronnie porzuciła broń jądrową i powierzyła jej los sygnatariuszom memorandum budapeszteńskiego, z których jeden zaanektował część ukraińskiego terytorium, rażąco i cynicznie naruszając wszystkie międzynarodowe normy i zasady. Ukrainę, której młodzież udała się na Majdan, aby chronić nie tylko europejską perspektywę, ale także wspólne europejskie wartości na Ukrainie.

I nikt wtedy nie myślał o tym, że po zaledwie czterech latach wartości europejskie zmieszane z zapachem gazu rosyjskiego i dużych pieniędzy, mogą po prostu udusić kraj, który przez setki lat w ciężkich bólach i próbach poszukuje własnej drogi rozwoju demokratycznego.

Po rozdziale zasobów, z reguły zawsze następuje podział terytorium. Tym bardziej, że „wstępna” aneksja ukraińskiego Krymu w tej złożonej wojnie geopolitycznej już się odbyła.

I zawsze można znaleźć kolejne argumenty, że „sama Ukraina jest winna”.

Dlatego: wszyscy widzimy, rozumiemy wszystko i przygotowujemy się do obrony naszego kraju przed zagraniczną bronią energetyczną, nawet, jeśli jest ostemplowana „zrobiono przez Rosję dla Europy”!

Aleksander Dombrowski jest szefem Komisji Energetyki Parlamentu Ukrainy

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!