Litwa
BNS zw.lt

Na liście największych skandali seksualnych na Litwie także Ambasada Polski

Agencja informacyjna BNS przypomniała najbardziej głośne przypadki molestowania seksualnego na Litwie. Na liście znalazła się także Ambasada RP w Wilnie - z powodu sprawy, która wydarzyła się blisko 20 lat temu.

W 1999 roku recepcjonistka Ambasady RP w Wilnie Alicja Cudak poinformowała, że była molestowana przez ówczesnego pierwszego sekretarza ambasady Bronisława Malewicza. Mężczyzna temu zaprzeczał. Pełnomocnik ds. równego traktowania potwierdził wówczas, po przeprowadzonym dochodzeniu, że Alicja Cudak rzeczywiście była ofiarą molestowania seksualnego. Kobieta od 1 września 1999 roku do 29 października 1999 roku przebywała na zwolnieniu lekarskim. Po powrocie z niego kilkakrotnie nie pozwolono jej wejść do budynku ambasady. Kobieta wystosowała w tej sprawie list do ambasadora Polski w Wilnie. W grudniu otrzymała odpowiedź, że jej umowa o pracę została rozwiązana, gdyż w dniach 22-29 listopada nie przyszła do pracy. Kobieta złożyła więc pozew, domagając się rekompensaty za zwolnienie. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało notę, w której zaznaczyło, że nie podlega jurysdykcji litewskich sądów. W sierpniu 2000 roku sąd w Wilnie umorzył postępowanie, gdyż – jak zaznaczył – nie miał podstaw do wydania wyroku. Sąd apelacyjny podtrzymał tę decyzję, podobnie jak rok później Sąd Najwyższy. Cudak złożyła więc skargę do Trybunału w Strasburgu, twierdząc, że została pozbawiona prawa do sądu, gwarantowanego przez art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. W 2009 roku sprawa została przedstawiona do rozpatrzenia Wielkiej Izbie i była rozpatrywana w poszerzonym składzie sędziowskim – tj. przez 17 sędziów. Trybunał w Strasburgu przyznał, że personel ambasady chroniony jest immunitetem dyplomatycznym; zaznaczył jednakże, że była recepcjonistka nie podlegała temu immunitetowi. Nie pełniła żadnych funkcji związanych z reprezentowaniem polskiego rządu. Natomiast twierdzenie, że mogła mieć dostęp do pewnych dokumentów czy poufnych rozmów telefonicznych, nie jest wystarczające. Natomiast – jak zaznaczył Trybunał – zwolnienie Cudak i wszczęcie drogi sądowej miało miejsce po ustaleniu przez litewskiego pełnomocnika ds. równego traktowania, że doszło do molestowania seksualnego. To zaś z trudem mogłoby być postrzegane jako podważające polskie interesy bezpieczeństwa. Trybunał zasądził na rzecz kobiety 10 tys. euro tytułem zadośćuczynienia od państwa litewskiego.

W 2004 roku media poinformowały, że wykładowca Uniwersytetu Wileńskiego Petras Butkus mógł domagać się usług seksualnych od swojej studentki Liepy Kiauleikytė. Dziewczyna spotkała się z wykładowcą w kawiarni w celu omówienia warunków egzaminu. Jak opowiadała, wykładowca jasno dał do zrozumienia, że zaliczy egzamin, jeżeli studentak spotka się z nim wieczorem. Kiauleikytė wybrała się na spotkanie, które nagrała na dyktafon. Na nagraniu słychać, jak wykładowca nazywa studentkę kotem lub mówi do niej „nie rozumiesz, że chcę ciebie całej”. Sam Butkus nazywał oskarżenia prowokacją. Został jednak zwolniony z uczelni.

W 2012 roku ówczesny minister oświaty i nauki Gintaras Steponavičius został oskarżony przez członkinię Ruchu Liberałów Mildę Bartašiūnaitė o molestowanie seksualne. Polityk miał proponować koleżance partyjnej spędzenie nocy w jednym pokoju hotelowym. Bartašiūnaitė poinformowała o tym opinię publiczną kilka miesięcy po zdarzeniu – jak mówiła, wcześniej czekała na oficjalne przeprosiny. „Minister nie może popełniać takich głupich błędów. Jak Bill Clinton (…). Jeżeli idziesz na lewo, bądź dobry, rób to po cichu. Aby nie dowiedziała się żona, partia i ojczyzna. A jeżeli jesteś głupi, nie możesz kierować ministerstwem” – komentowała wówczas Bartašiūnaitė. Gintaras Steponavičius tłumaczył, że jego wiadomości były zaproszeniem do towarzystwa, które spędzało wspólnie czas w hotelu.

W marcu tego roku grupa młodych kobiet oskarżyła o molestowanie seksualne biznesmena i posła na Sejm Kęstutisa Pūkasa, w sprawie rozpoczęte dochodzenie przedsądowe. Prokuratorze zwracali się do Sejmu o uchylenie immunitetu poselskiego Pūkasa. Polityk zaprzeczał swojej winie, ale publicznie przeprosił kobiety. Jedna z poszkodowanych, która próbowała zatrudnić sie jako asystentka posła, miała otrzymać od niego propozycję odwiedzenia pokoju hotelowego, rozejrzenia się w sypialni. Polityk miał powiedzieć, że „miło byłoby potarzać się w łóżku w sypialni”. Wobec Kęstutisa Pūkasa została zainicjowana procedura impeachmentu. W tym tygodniu nad sprawą pochyli się Sąd Konstytucyjny.

W lipcu 2017 roku organy praworządności rozpoczęły dochodzenie przedsądowe w sprawie możliwego molestowania seksualnego w poniewieskim teatrze Juozasa Miltinisa. Były dyrektor teatru Linas Marijus Zaikauskas miał molestować aktorkę Erikę Račkytė. Kobieta opowiadała, że podczas prób w teatrze kierownik niejednokrotnie wspominał, że po premierze aktorka będzie musiała pójść z nim do łóżka, w ten sposób odwdzięczając się za próby. Według aktorki dyrektor sugerował jej, że tylko dzięki stosunkom płciowym z nim może ona zostać gwiazdą, w przeciwnym razie będzie musiała wyjść z pracy. Pierwsze posiedzenie sądu w tej sprawie odbyło się w ubiegłym tygodniu, dyrektor zaprzecza oskarżeniom.

W miniony piątek aktorka Julija Steponaitytė wyznała w sieciach społecznościowych, że przed pięcioma laty była molestowana seksualnie przez reżysera Šarūnasa Bartasa. Do aktorki dołączyła także piosenkarka Paula Bocullaitė, mówiąc, że również była w podobnej sytuacji. Reżyser nie odniósł się na razie do oskarżeń. W wywiadzie dla 15min.lt Julija Steponaitytė potwierdziła, że reżyser Šarūnas Bartas stosował wobec niej przemoc seksualną przed kilku laty, w trakcie spotkania zakrapianego alkoholem w studio filmowym. Jak powiedziała, próbowała zatrzymać reżysera, chociaż „bezpośrednio go nie odtrąciła”. Z kolei piosenkarka Paula Bocullaitė opowiedziała, że doświadczyła prób zbliżenia ze strony Šarūnasa Bartasa, kiedy podczas wspólnej pracy została na noc w jego domku letniskowym. Po awanturze piosenkarka miała opuścić dom i złożyła zawiadomienie na policji. Znany reżyser nie komentuje oskarżeń. Tymczasem głos w sprawie zabierają politycy. Mer Wilna Remigijus Šimašius potępił zachowanie twórcy i poinformował, że samorząd rozważa możliwość przerwania umowy wynajmu pomieszczeń dla studia Šarūnasa Bartasa „Kinema”.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!