Litwa
Małgorzata Kozicz

Kobiety wychodzą na ulice

Samotna matka, gospodyni domowa, wykształcona szefowa, niepełnosprawna, lesbijka – różne, ale coś je łączy. Na Litwie wszystkie mają przechlapane. W Międzynarodowym Dniu Kobiet po raz pierwszy wyjdą na ulice, by powiedzieć głośno o swoich problemach.

„Nie możemy zostawić takiej Litwy swoim córkom” – pod takim hasłem 8 marca po raz pierwszy przejdzie pochód, którego celem jest zwrócenie uwagi na sytuację kobiet na Litwie. Pochód wyruszy o 13.30 spod Katedry Wileńskiej w stronę placu Niepodległości. Organizatorem przemarszu jest Organizacja Lobistyczna Kobiet Litwy, która zrzesza około 40 instytucji pozarządowych, związków zawodowych, stowarzyszeń działających na rzecz kobiet. Jak mówi wolontariuszka organizacji Vilma Vaitiekūnaitė, pomysł pochodu jest inspirowany polskimi Manifami.

„Pomysł powstał po jednej z konferencji w czerwcu ubiegłego roku. Myśl nie jest oryginalna, Polki mają tradycję wychodzenia na ulice od blisko 10 lat. Zaczęło się od tego, że po prostu spotykały się w parkach, aby podzielić się swoimi problemami, ale też dobrymi praktykami. Na Litwie z roku na rok zauważyłyśmy, że 8 marca spotykamy się jedne u drugich na konferencjach, rozmawiamy o tym, o czym doskonale wiemy – jakie są problemy, co nie zostało zrobione – ale nie wychodzimy poza ten zamknięty krąg. Chciałyśmy wywołać w społeczeństwie więcej uwagi, rozmów, wynieść te problemy na światło dzienne” – opowiada Vaitiekūnaitė.

Jak dodaje, na Litwie kobiety stanowią 54 proc. społeczeństwa, toteż obszary ich dyskryminacji są bardzo różne, w zależności od statusu społecznego, wykształcenia i innych czynników.

Sytuacja się pogarsza

„Po wstąpieniu do Unii Europejskiej Indeks Równości Płci – mierzony do tej pory trzy razy – tendencyjnie spada. Zanim chcieliśmy być w Unii, staraliśmy się wyglądać na bardziej euopejskich, a po wstąpieniu jak gdybyśmy się rozluźnili. Sytuacja nie tylko się nie polepsza, ale wręcz pogarsza” – zauważa Vilma Vaitiekūnaitė.

Indeks Równości Płci na propozycję Komisji Europejskiej sporządza Europejski Instytut ds. Równości Mężczyzn i Kobiet (EIGE)  z siedzibą na Litwie. Po raz pierwszy indeks został obliczony w roku 2013. Indeks przedstawia wyniki poszczególnych państw członkowskich oraz średnią unijną w każdym z następujących obszarów równości płci: pracy, pieniędzy, wiedzy, czasu, władzy i zdrowia. Sfera przemocy i przenikające się nierówności są także uznawane za istotne, lecz traktowane oddzielnie, ponieważ przybierają inną perspektywę.

W pierwszym zestawieniu Litwa zajęła 18 miejsce z 27 państw z indeksem 43,6 na 100. W danych na rok 2015 indeks Litwy wyniósł już 40,2. Najsłabszy wynik Litwa osiąga w obszarze czasu. Ta kategoria wskazuje, jaki odsetek czasu kobiet i mężczyzn zajmuje opieka nad dziećmi, prace domowe, a jaki – działalność społeczna, kulturowa, rozrywkowa. W całej Unii Europejskiej kobiety w porównaniu do mężczyzn nieproporcjonalnie dużo czasu przeznaczają na zajęcia związane z domem i opieką nad dziećmi.

Szklany sufit, szklane ściany

Na Litwie przepaść pomiędzy kobietami i mężczyznami jest także widoczna w kwestiach ekonomicznych. W czwartym kwartale 2015 roku średnie wynagrodzenie brutto kobiet wynosiło 695,4 euro, mężczyzn – 820,6 euro. Podczas gdy, według danych Eurostatu, znacznie więcej kobiet niż mężczyzn ma wykształcenie wyższe (odpowiednio 310,7 tys. i 206,9 tys.), a kobiety na Litwie stanowią 59 proc. osób z tytułem doktora. Tymczasem nadal porównywanie niewielką rolę odgrywają w sferach decyzyjnych, w ośrodkach władzy. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Uniwersytet w Szawlach, kobieta na Litwie nigdy nie była dyrektorem generalnym giełdowej spółki akcyjnej, a w zarządach takich spółek panie stanowią wciąż nikły odsetek (około 17 proc.).

„Na rynku pracy wynagrodzenie kobiet za tą samą lub takiej samej wartości pracę wciąż jest mniejsze niż mężczyzn, zjawisko „szklanego sufitu” czyli pionowa segregacja ogranicza możliwości kariery kobiet, a tak zwane zjawisko „szklanych ścian” czyli segregacja pozioma ciągle umożliwia dzielenie zawodów na damskie i męskie. Wszystko to ma wpływ na mniejsze dochody kobiet, a w przyszłości – niższą emeryturę i gorszy poziom życia kobiet” – pisze w swojej najnowszej publikacji Eglė Krinickienė, kierowniczka Laboratorium Badań Płci w Uniwersytecie Michała Romera w Wilnie.

Brakuje świadomości

W 2015 roku Służba Kontrolera ds. Równych Możliwości przeprowadziła 85 badań w sprawie możliwej dyskryminacji ze względu na płeć. Stanowiło to 26 proc. wszystkich dochodzeń kontrolera. Otrzymano 49 skarg i przeprowadzono 36 badań w sprawie możliwie mniej przychylnego traktowania z powodu płci. Z 55 dochodzeń dotyczących stosunków pracy 46 dotyczyło możliwie dyskryminujących ogłoszeń o pracę, w których pracodawcy proponowali posady raczej kobietom. Pracodawcom najczęściej „kobieco” kojarzyły się obowiązki sprzedawczyni, administratorki w biurze, sprzątaczki, pokojówki.

„Nasza służba monitoruje przede wszystkim przestrzeganie dwóch aktów prawnych: Ustawy o równych możliwościach, która przewiduje między innymi zapobieganie dyskryminacji ze względu na płeć, oraz Ustawy o równych możliwościach kobiet i mężczyzn. Ustawa ta obowiązuje w dziedzinie aktów prawnych, oświaty, towarów i usług oraz stosunków pracy. Wszystkie decyzje kontrolera mają jednak charakter rekomendacyjny i tu powstaje zagrożenie, że nie będą one do końca uwzględnione” – mówi Mintautė Jurkutė, starsza specjalistka Służby Kontrolera ds. Równych Możliwości.

„Baza ustawodawcza jest dość szeroka, problem polega raczej na tym, że ludzie za mało wiedzą o ustawach. Statystyka pokazuje, że najwięcej skarg składają mieszkańcy dużych miast. Wciąż jeszcze otrzymujemy bardzo mało skarg z regionów. Nie świadczy to jednak o tym, że jest tam mniej dyskryminacji, a raczej o tym, że ludziom brakuje świadomości na temat równych możliwości” – dodaje Jurkutė.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!