Kultura
Aleksander Radczenko rojsty.blox.pl

1A – rzecz przełomowa i jakościowa

Piątek. Noc. Wileński klub „nArauti”. Na scenie Will’n’Ska świętuje swoje piąte urodziny i prezentuje swój debiutancki krążek „1A”. Stoimy razem z kilkoma starymi punkowcami z fali lat 90. Przyglądamy się fantastycznemu pogo pod sceną. Z pogo wyrośliśmy, z punku – jeszcze nie. „Kurcze, chłopaki wymiatają jak Dr.Green!” – nieoczekiwanie stwierdza mój sąsiad. „Fakt. Pokolenia się zmieniają, a punk pozostaje wciąż taki sam!” – zgadza się z nim drugi punkowy „dziadek”.

I to chyba najlepsza recenzja tej punkowej feerii, którą zafundował sztandarowy, przełomowy i jedyny polski zespół ska-punkowy na Litwie. Will’n’Ska gra z każdym koncertem coraz lepiej, coraz bardziej rasowo, coraz profesjonalniej. To nie są komplementy – mnie Will’n’Ska podobała się już wtedy, gdy pięć lat temu weszli na „scenę” Baru Wszystkich Świętych i walnęli „Pierwszy Autobus” oraz kilka coverów – tylko konstatacja faktu. Jeśli na początku ich kariery każdy utwór był w innym stylu, zdradzał różne fascynacje różnych członków zespołu – od The Beatles, Black Sabbath po Leningrad i Billy Idola – to z każdym kolejnym utworem są coraz bliżej wypracowania swojego własnego, rozpoznawalnego stylu. I najlepszym tego świadectwem jest debiutancki album „1A”.

W gruncie rzeczy jest to de facto EP, płyta zawiera bowiem zaledwie 6 krótkich, punkowych songów. Jest profesjonalnie wydana: stylowa, czarno-biała okładka, wkładka ze zdjęciami i tekstami, podziękowaniami, nalepkami, i jak na anrchistów przystało czerwono-czarnym krążkiem CD. Na tę płytę czekaliśmy co najmniej 4 lata, od co najmniej trzech liderzy zespołu Ernik i Rafa zapowiadali, że już za chwilę wchodzą do studia, ale sprawa się przeciągała w nieskończoność. W między czasie doszło do wymiany sporej części zespołu i oto długo oczekiwany krążek plastyku znalazł się nareszcie w moich rękach. Odkurzam swoją wieżę RTV, z której nie korzystałem przez kilka lat, i zaczynam słuchać…

Przyznam uczciwie, że oczekiwałem, iż debiutancki album będzie czymś na wzór greatest hits – przeglądem dotychczasowych osiągnięć i swego rodzaju zajawką na przyszłość. Tymczasem stało się nieco inaczej. Jest to raczej fotografia obecnego stanu posiadania kapeli. Z pierwszego okresu Will’n’Ska mamy tu tylko – nie ma co ukrywać mój ulubiony – „Pierwszy Autobus”. Prosty, z głupim „leningradzkim” tekstem (napisanym – jako jedyny na płycie – we współpracy z autorem spoza zespołu) ale cholernie zadziorny, wesoły, zmuszający do żywiołowego tańczenia, ska-punkowy czołg. Na płycie dodatkowo urozmaicony różnego rodzaju smaczkami. Ale i bez nich brzmi znakomicie. Pamiętam jak zagrali go na swoim pierwszym koncercie – po wysłuchaniu zrozumiałem, że punkowa rewolucja na Wileńszczyźnie (o której marzyłem, której wypatrywałem, którą prognozowałem, którą próbowałem współtworzyć) stała się faktem!

Podobnie z wcześniejszego okresu działalności pochodzi też jedyny litewskojęzyczny utwór na płycie czyli „MMT” (Muzika Mano Tikejimas). Dużo cięższy niż „Pierwszy Autobus”, bardziej przemyślany, zdradzający fascynację hard rockiem i chyba nawet metalcore’m. Z bardzo fajną, ciekawie pomyślaną linią basową.

Pozostałe cztery utwory – to w gruncie rzeczy piosenki z ostatniego okresu istnienia Will’n’Ska. Jeśli mnie pamięć nie myli napisane w ciągu ostatniego roku lub tylko niewiele wcześniejsze. Prezentują właśnie to najbardziej aktualne oblicze zespołu: twarde punkowe granie w stylu lat 90., wypełnione smaczkami, samplami i żartami, z rozbudowaną sekcją dętą. Prawdziwe, krótkie, rasowe ska-punkowe hymny: „Tchaikovsky” (z chuligańską solówką), „Od Nowa” (przypominająca utwór napisany przez Billy Idola, gdyby był streetpunkiem, a nie pieprzoną gwiazdą pop), „Wściekłe Psy” (z doskonałym tekstem), „TUSE” (bardzo fajnie zaśpiewana na dwa głosy przez Rafę i Ernika). Każda piosenka inna, ale też jednocześnie stanowiące razem nierozerwalną całość. W tym zestawie brakuje mnie tylko oi!punkowej „Opozycyjnej” (chyba jedynej „politycznej” piosenki w dorobku Will’n’Ska) oraz ska-reggae’owej „Multikultury” (drugiego pod względem ważności i popularności hitu po „Pierwszym Autobusie”, ale stanowiacego tez poważna deklarację światopoglądową prawdziwego Wilniuka).

Bardzo mi się też podoba, że 5 z 6 utworów zostało zaśpiewanych po polsku. Nie ma co się oszukiwać, to Polacy stanowią trzon fanów zespołu i ten ukłon w ich stronę jest niezwykle miły. Interesujące (choc i dyskusyjne) są gwarowe wkręty w tekstach. Osobiście nie jestem, co prawda, fanem „pulackiej” odmiany polszczyzny w literaturze (a w formie grafomańskich gniotów Jana Rozanowskiego po prostu jej nie trawię), ale np. w „Pierwszym Autobusie” nawet bardzo mi to śpiewanie po wileńsku pasuje.

W każdym bądź razie „1A” – to rzecz nie tylko przełomowa (o to akurat na Wileńszczyźnie nietrudno – wszystko co jest związane z rockiem po polsku jest tu albo po raz pierwszy, albo przełomowe), ale i jakościowa, porywająca, szczera. Chłopaki nazywają ją swoją pracą licencjacką i jest to licencjat na 10 w skali dziesięciopunktowej. Gdy jej słucham – zaczynam wierzyć, że jeśli wileńscy Polacy są w stanie tworzyć takiego punk rocka – polskość na Litwie jeszcze ma spore szanse na przetrwanie.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!