Kultura i Historia
Małgorzata Kozicz

Svarauskas: Litewscy działacze ubijali na Piłsudskim swój kapitał polityczny

"W przestrzeni publicznej politycy eskalowali, że Piłsudski i Żeligowski oderwali od Litwy historyczną stolicę – Wilno. Tymi gorącymi przemowami wskazującymi na wroga, który jest tuż obok, ubijali także swój kapitał polityczny. Zawsze łatwo jest mobilizować społeczeństwo za pomocą wizji prawdziwego lub urojonego zagrożenia" - mówi w rozmowie z zw.lt dr Artūras Svarauskas, historyk z Instytutu Historii Litwy, wykładowca uniwersytecki.

Małgorzata Kozicz, zw.lt: Relacje Piłsudskiego z Litwą – niektórzy historycy mówią, że da się je warunkowo podzielić na dwa okresy: przed rokiem 1918 i po nim.

dr Artūras Svarauskas:

Po części można się zgodzić, jednak podstawowy przełom nastąpił jesienią 1920 roku, kiedy została zainscenizowana akcja Lucjana Żeligowskiego, kiedy Litwa co najmniej na 20 lat straciła Wilno i Wileńszczyznę. Był to kluczowy moment, ponieważ zarówno w czasach międzywojennych, jak i radzieckich, i nawet w niepodległej Litwie Piłsudski jest oceniany przede wszystkim przez pryzmat kwestii Wilna.

Gdybyśmy spojrzeli na lata 1918-1920, wśród ówczesnej litewskiej elity politycznej Piłsudski był traktowany jako pewne zagrożenie i niebezpieczeństwo, o wiele większym zagrożeniem byli jednak bolszewicy. Po 1920 roku sytuacja się zmienia.

Jest to zakończenie pierwszej wojny światowej, wzlot nacjonalizmów w dobrym znaczeniu tego słowa. Wszystkie małe narody, w tym Litwini, dążą do swego państwa narodowego. I tu przychodzi Piłsudski, który w 1919 roku ogłasza odezwę do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Czyli widzi Litwę historyczną, w której motyw narodowy niekoniecznie będzie wiodący, myśli o federacji Litwy i Polski. Większości elit litewskich to nie pasowało. Rozważano – no dobrze, powstaje unia, ale wówczas kilkumilionowy naród litewski całkowicie rozpłynie się w kilkudziesięciomilionowym narodzie polskim. To były duże obawy i chociaż dzisiaj trudno spekulować, jak wyglądałyby te projekty federacyjne w praktyce, sądzę jednak, że obawy były uzasadnione.

Czyli Piłsudski nie chciał wsłuchać się w budzącą litewską tożsamość?

Znowu nie można stwierdzić jednoznacznie. Podstawowym celem Piłsudskiego było oparcie się Rosji – bolszewickiej czy carskiej. W tym widział największe zagrożenie. W jego pojęciu należało stworzyć w Europie związek kilku państw, który stanowiłby barierę wobec inwazji ze Wschodu.

Często powtarzany jest argument, że Piłsudski po zajęciu Wilna nie uległ namowom wyruszenia na Kowno czy zajęcia reszty Litwy. Czyli jednak widział ją jako odrębne państwo?

Tak tak, to właśnie miał na względzie. Często mówi się, że Piłsudski realizował politykę z rewolwerem w kieszeni – najpierw działanie, później negocjacje. Piłsudski nie był jednak tym, który zaprzeczał rodzącej się litewskiej tożsamości narodowej i Litwie jako osobnemu państwu, ale widział tę Litwę w bardzo ciasnych relacjach z Polską. To są właśnie te niuanse – jakie to relacje, jakie będą ich ramy? Jedna sprawa to projekty, inna – realne życie.

Zresztą, w samej Polsce Piłsudski nie był jednogłośnym liderem – były tam różne prądy, między innymi narodowców, którzy w ogóle uważali, że Litwa powinna być częścią Polski. Piłsudski oczywiście czuł historyczny sentyment do tej osiemnastowiecznej tradycji, pochodził z tych ziem. Przecież także w roku 1920, kiedy zorganizowano akcję Żeligowskiego, podstawowym argumentem było, że zebrały się tu miejscowe pułki walczące o swoje ziemie. Pochodnym problemem może być to, że po pierwszej wojnie światowej niejasne było, gdzie są granice terytorialne współczesnych państw. To była najważniejsza kwestia.

Od roku 1918 Litwa jest niepodległa, od roku 1920 Wilno należy do Polski. Jak układały się w tamtym czasie stosunki polityków litewskich i Piłsudskiego?

Specyfiką litewską było to, że politycy jedno myśleli, drugie mówili a trzecie robili. Można to odnieść także do poglądów na Piłsudskiego. W przestrzeni publicznej politycy eskalowali, że Piłsudski i Żeligowski oderwali od Litwy historyczną stolicę – Wilno. Tymi gorącymi przemowami wskazującymi na wroga, który jest tuż obok, ubijali także swój kapitał polityczny. Zawsze łatwo jest mobilizować społeczeństwo za pomocą wizji prawdziwego lub urojonego zagrożenia. Piłsudski ze swojej strony również w tym „pomógł”. Przez cały okres międzywojenny, do roku 1939, Polska i imię Piłsudskiego na Litwie kojarzyło się z zagrożeniem. Jednym z motywów przewrotu państwowego 1926 roku był ten, że teraz, kiedy krajem rządzą lewicowi politycy, wykorzysta to Piłsudski ze swoim wojskiem, który może dokonać interwencji na Litwie, a skończy się wszystko utratą niepodległości. Trudno powiedzieć, na ile takie straszenie było realne, oczywiście to w dużej mierze przesada, ale znaleziono niszę na takie argumenty i społeczeństwo zachłannie chwytało tego rodzaju wiadomości.

Mniej więcej po przewrocie państwowym, w końcu lat dwudziestych i trzydziestych, kiedy na Zachodzie zaczyna się umocnienie Niemców i droga Hitlera do władzy, pojawia się coraz więcej zwolenników – tych samych działaczy, którzy kiedyś bardzo głośno mówili o zagrożeniu ze strony Piłsudskiego – poszukiwania modus vivendi w relacjach z Polską. Rozważano nawet, że warto może kwestię Wilna odłożyć na stronę w obliczu wzmacniania się hitlerowskich Niemiec mających pretensje wobec Kraju Kłajpedzkiego. A jak rozpocząć te negocjacje z Polską? Przez tyle lat mówiliśmy, że „bez Wilna nie spoczniemy” – całe pokolenie na tym wyrosło, wszystkie podręczniki, książki o tym mówią. 9 października na Litwie był swego rodzaju dniem żałoby, organizowano różnego rodzaju teatralizowane pochody upamiętniające utratę stolicy. Jak teraz to przełamać? Były pewne negocjacje, ale nie poszły one dalej.

Wspomniał pan, że Piłsudski „pomógł” w budowaniu jego negatywnego wizerunku na Litwie. W jaki sposób?

Piłsudski samą swoją obecnością, jako pewien symbol był utożsamiany z Polską. Jest rok 1926-1927, po raz kolejny relacje Litwy i Polski zostają przeniesione na płaszczyznę europejską, ma odbyć się spotkanie w Genewie. Piłsudski przyjeżdża do Wilna, które znajduje się w składzie Polski, w towarzystwie dowództwa wojskowego, wygłasza płomienne przemowy, że trzeba „skończyć z tymi Litwinami”. Oczywiście, były to przemówienia bardziej na potrzeby wizerunkowe. Nie było realnych prób interwencji czy organizacji przewrotu.

Czy po śmierci Piłsudskiego zmienia się jego ocena na Litwie?

Nie powiedziałbym, że jakoś znacząco mogło zmienić się traktowanie samej postaci. Jest jednak inny aspekt – kiedy Litwa odzyskuje Wilno, a do władzy dochodzi prosowiecki rząd Justasa Paleckisa, Vincasa Krėvė-Mickevičiusa, Polska automatycznie zostaje przedstawiona jako ideologiczny wróg Litwy, państwo imperialne. Przez ten pryzmat w agitacji publicznej przedstawiany jest Związek Sowiecki jako ten, który zwrócił Litwie Wilno zagrabione przez Piłsudskiego i Żeligowskiego. Litwini powinni być wdzięczni sowietom, a Piłsudski i Polska są złem.

Jeszcze jeden ciekawy fakt – jesień 1939 roku, kiedy Wilno wraca do Litwy. Panuje tu Armia Czerwona, jest wiele problemów, rozpoczęła się wojna. W tym kontekście osobowość Piłsudskiego odgrywa pozytywną rolę jako symbol. Litewska władza musi znaleźć jakieś symbole łączące Litwinów i Polaków, którzy w Wilnie stanowią wówczas większość mieszkańców, obiekty, które można wykorzystać. Takim symbolem posłużyło mauzoleum marszałka na Rossie, na przykład podczas obchodów Święta Niepodległości Polski zostaje tam postawiona litewska warta honorowa.

Zresztą, już od roku 1938 odbywają się regularnie delegacje, wycieczki litewskie do Wilna, i turyści ci często zatrzymują się, robią zdjęcia zarówno przy grobie Piłsudskiego, jak i Basanavičiusa. To swego rodzaju gra, pokazanie, że mamy swoją świadomość narodową, ale możemy szukać porozumienia.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!