Kultura i Historia
PAP

Prof. Nasiłowska: Prawa wyborcze kobiet wynikały z ich wkładu w odzyskanie niepodległości

Na początku niepodległości uświadomiono sobie, jak wielki był wkład kobiet w odzyskanie niepodległości. Z tego powodu jako wyraz uznania za działania polityczne, za walkę i poparcie dla sprawy przyznano im prawa wyborcze – mówi PAP prof. Anna Nasiłowska, filolog z Instytutu Badań Literackich PAN. 100 lat temu, 28 listopada 1918 r., kobiety otrzymały prawa wyborcze.

Prof. Monika Rudaś-Grodzka, kierowniczka zespołu badawczego „Archiwum Kobiet” w IBL PAN, w czasie rozmowy z PAP, zwróciła uwagę, że należy spojrzeć na proces emancypacji kobiet oraz na walkę kobiet o niepodległość, trwającą 123 lata poprzez dokumenty kobiece, takie jak dzienniki, pamiętniki, listy, których jest o wiele więcej niż męskich. Przez lata publikowano pamiętniki wielkich mężów i polityków – Jędrzeja Moraczewskiego, Adama Pragiera, Leona Wasilewskiego i innych. „Nasze archiwa pełne są dokumentów pisanych przez kobiety. Czekają one na odczytanie i wydanie. Czas uprawiać historię inaczej niż do tej pory. Warto patrzeć na przeszłość oczami kobiet poprzez ich życie domowe, codzienne, prywatne, duchowe. Ale nie tylko. Także poprzez ich niewidoczny udział w życiu publicznym, gdyż jeśli były związane w życiu prywatnym z politykami, miały wgląd w bieżące wydarzenia, wiedziały, co się dzieje w kuluarach. Albo same uprawiały politykę, a ich diarystyka odsłania ich poglądy, rozterki, nadzieje” – powiedziała badaczka.

Prof. Rudaś-Grodzka wskazała, że kobiety miały ogromny wkład w odzyskanie niepodległości. „Nie do przecenienia jest rola kobiet w odzyskaniu niepodległości Polski w 1918 roku” – ocenia badaczka. Kobiety już wcześniej brały udział w Powstaniach – Listopadowym i Styczniowym, zaznaczyły swój udział w organizowaniu partii politycznych, były częścią Organizacji Bojowej Polskiej Partii Socjalistycznej. Był to długi proces emancypacji, który stopniowo wyzwalał kobiety i otwierał im przejście ze sfery prywatnej do publicznej. Tworzyły one główne zręby „pokolenia niepokornych”, a potem „pokolenia przełomu” (1905), a w przededniu I wojny światowej kobiety stały się ważnymi uczestniczkami wszystkich wydarzeń politycznych.

Od 1908 r. działały w organizacjach paramilitarnych, najpierw w Galicji, a potem w Warszawie (Oddziały Żeńskie Polskich Drużyn Strzeleckich, Związek Strzelecki, Polska Organizacja Wojskowa). Udział w strajku szkolnym w 1905 r., a potem osobiste zaangażowanie w akcje bojowe i terrorystyczne zadecydowało, że dopuszczono je do prac w organizacjach paramilitarnych w Galicji. Nawiązana ponadzaborowa współpraca kobiet zaowocowała powołaniem do życia dwóch organizacji: Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego w Królestwie i Ligi Kobiet Galicji i Śląska, które popierając niepodległościową politykę Piłsudskiego, stały się pierwszymi masowymi stowarzyszeniami kobiecymi na ziemiach polskich

Możemy wskazać setki nazwisk kobiet, które pracowały na niwie narodowej i społecznej. Aktywność kobiet, tych które były związane z ugrupowaniami prawicowymi i także lewicowymi, była formą buntu przeciwko zniewoleniu politycznemu, a celem było odzyskanie niepodległości. Ten rodzaj etosu przejawiał się, jak pisała Irena Krzywicka, w „Wyznaniach gorszycielki”, w postawie moralnej, byciu uczciwym, szlachetnym, lojalnym i bezinteresownym. Te hasła przyświecały działaczce Proletariatu, córce gen. Aleksandra Waligórskiego walczącego w Powstaniu listopadowym i Styczniowym Bronisławie Waligórskiej, która w 1886 r. chciała zabić Aleksandra Apuchtina, marzącego o tym, by polskie matki śpiewały kołysanki po rosyjsku swoim dzieciom, a potem Cecylii Walewskiej czy Izie Moszczeńskiej i Stefanii Sempołowskiej walczących o polską szkołę w 1905 r.

Kobiety włączyły się nie tylko w walkę o oświatę, były również członkiniami PPS Organizacji Bojowej, jak chociażby Aleksandra Szczerbińska, druga żona Józefa Piłsudskiego.

Jak uważa prof. Anna Nasiłowska, jako służbę dla ojczyzny kobiety postrzegały także edukację, dbanie o zdrowie i pomoc medyczną, organizację komunikacji między oddziałami bojowymi. „To wszystko były role kobiece, bez których nie funkcjonowałaby ani armia, ani polska tożsamość” – wyjaśniła. „Choć były oczywiście i ochotniczki do oddziałów bojowych, właściwie we wszystkich formacjach” – dodaje badaczka.

Jak uważa prof. Rudaś-Grodzka, trudno określić, czym jest polskość w przypadku kobiet, ponieważ jest ona zmienna historycznie, była także substratem nierozumianym wyłącznie jako narodowość, ale było to niemal coś namacalnego dla tych kobiet – miejsce, gdzie się urodziły, ich dom, rodzina, dzieci. „Miały poczucie pewnej godności i niezależności, a mimo wielu zniewoleń znajdowały jednak takie szczeliny, w których odnajdywały się jako Polki i kobiety” – oceniła badaczka.

Kobiece dzienniki pokazują, jak wielka pracę wewnętrzną i oświatową pracę wykonywały kobiety. To kobiety utworzyły fundamenty polskiej pedagogiki, pisały i publikowały w tygodnikach i gazetach, wydawały książki dla dzieci. Łączyły pracę oświatową, społeczną, polityczną i konspiracyjną. Kobiety były silnymi osobowościami, takimi jak założycielka Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego Iza Moszczeńska, Leokadia Śliwińska, Jadwiga Marcinowska, czy stojąca na czele Ligi Kobiet Galicji i Śląska Zofia Moraczewska.

Prof. Rudaś-Grodzka zwróciła również uwagę na fakt, że kobiety nie były grupą homogeniczną. Było wiele napięć między organizacjami prawicowymi a lewicowymi, a ugrupowania feministyczne były w konflikcie z organizacjami socjalistycznymi. Jednak ogromna praca na rzecz odzyskania niepodległości sprawiła, że w 1918 roku otrzymały prawa wyborcze.

Odzyskanie niepodległości było dla wszystkich Polaków wielkim wydarzeniem. Maria Dąbrowska, która była mocno związana ze środowiskami niepodległościowymi, a jej mąż, Marian, był działaczem niepodległościowym z kręgu Piłsudskiego, odczytywała ten moment jako spełnienie zamierzeń, które ten ruch sobie stawiał.

Prof. Anna Nasiłowska zwróciła uwagę, że w odróżnieniu od kobiet w wielu państwach zachodniej Europy, Polki bardzo wcześnie, już w pierwszych wyborach parlamentarnych, mogły głosować. „Stało się to dlatego, bo uświadomiono sobie, jak wielki był wkład kobiet w odzyskanie niepodległości. Z tego powodu, jako podziękowanie dla kobiet, przyznano im od razu prawa wyborcze” – wyjaśniła badaczka.

Dla porównania, we Francji kobiety uzyskały prawo wyborcze w 1937 r. Szwajcaria natomiast przyznała kobietom prawo głosu dopiero po II wojnie światowej.

Pierwsze wybory do parlamentu pokazały jednak wielką porażkę grup kobiecych. Do Sejmu nie weszły ugrupowania kobiece, weszły natomiast kobiety do poszczególnych partii. „To dość logiczne, kobiety nie walczyły o swoje prawa, ale o wolność, razem z mężczyznami” – tłumaczy prof. Nasiłowska.

O tym, że kobietom przyznano prawa wyborcze w 1918 r., zadecydowały w ocenie prof. Rudaś-Grodzka również czynniki zewnętrzne – przede wszystkim zagrożenie ze strony bolszewików. W ten sposób socjaliści chcieli zmobilizować cały naród. „W związku z wolnymi wyborami i przyznaniem kobietom praw wyborczych odbył się zjazd zjednoczeniowy, powstała Ogólnopolska Liga Kobiet, Jednak nie doszło wyłonienia wspólnej listy kobiecej do Sejmu Ustawodawczego. W tej sytuacji działaczki lewicowe i prawicowe zdecydowały się startować z list partyjnych i tak do sejmu weszły trzy przedstawicielki (jedna z PPS, dwie z PSL Wyzwolenie) i pięć reprezentantek stronnictw narodowych. Wybory pokazały, że kobiety były konserwatywne i pod wpływem Kościoła głosowały przede wszystkim na mężczyzn i przyczyniły się do zwycięstwa wyborczego kandydatów z list prawicowych.

Ogromną rolę w politycznej działalności kobiet odgrywał kult Józefa Piłsudskiego. W tym wypadku ważne było kobiece doświadczenie konspiracyjne i legionowe. Jak uważa Rudaś-Grodzka, kobiety, zarówno z lewicy, jak i z prawicy, kochały Piłsudskiego. Aleksandra Zagórska, Aniela Samotyhowa czy Zofia Zawiszanka pisały, że to „on był Polską”. Sam Piłsudski powiedział: „Kobiety są w ogóle najgorliwszymi propagatorkami mego imienia i wpływu i jestem im niezmiernie wdzięczny za to, że tyle dobrego zrobiły przez swój bardzo ładny instynkt narodowy, który wykazały”.
Marszałek do tego stopnia zmobilizował kobiety, że włączyły się w jego politykę sanacyjną po zamachu majowym w 1916, w prace Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem. Powstał Związek Pracy Obywatelskiej Kobiet zrzeszający do 1939 r. od 30 do 50 tys. członkiń. „Dały się uwieść hasłom sanacji moralnej, ale otrzeźwienie przyszło po śmierci Piłsudskiego w 1935 r.; kobiety zrewidowały jednak swoje poglądy. Zaczęły głośno wyrażać swoje niezadowolenie i mówić wprost o tym, co złego dzieje się w państwie. Piłsudski z jednej strony je aktywizował, ale z drugiej paraliżował aktywność kobiet” – oceniła Rudaś-Grodzka.

Piłsudski, co prawda, był za równouprawnieniem kobiet, sam zresztą w czasach konspiracji współpracował z kobietami, jednocześnie jednak obawiał się ich zachowawczego potencjału. Rudaś-Grodzka uważa, że za konserwatyzm kobiet nie odpowiadał tylko Kościół, jak to się często uważa, ale tak naprawdę sama Polska Partia Socjalistyczna, która włożyła za mało pracy we wzmacnianie działalności i sprawczości kobiet.

Jak uważa natomiast prof. Anna Nasiłowska, w dwudziestoleciu międzywojennym tradycyjne poglądy na rolę kobiet często były właściwie dla nas dzisiaj niewyobrażalne. Badaczka jako przykład podała powieść Tadeusza Dołęgi-Mostowicza „Trzecia płeć”. „Autor usiłuje postawić w niej tezę, że kobieta, która pracuje zawodowo, pozbawia się kobiecości, staje się trzecią płcią – kimś, kto nie jest już kobietą, a nie staje się mężczyzną” – powiedziała badaczka. „Uważał, że praca zawodowa jest zabójcza dla kobiecości jako takiej”.

Główna bohaterka powieści Mostowicza pracuje, spadają jednak na nią same niepowodzenia. W końcu poznaje bogatego ziemianina, za którego wychodzi za maż i rodzi mu dziecko. Przekaz powieści jest taki, że kobieta nie powinna pracować, ale wyjść za mąż i zająć się prowadzeniem domu.

Z drugiej strony były pisarki-kobiety. Zofia Nałkowska jeszcze przed odzyskaniem niepodległości uważała się za feministkę, a Irena Krzywicka wieszczyła „Zmierzch cywilizacji męskiej”. „Dam jednak przykład autorki tradycyjnej: Maria Rodziewiczówna, bardzo popularna autorka i przed 1918 i w dwudziestoleciu międzywojennym. W swoich powieściach zawsze popierała dążenie kobiet do niezależności ekonomicznej, przestawiała lekarki, artystki, kobiety samodzielnie prowadzące wielkie gospodarstwa. To są postacie pozytywne, zwykle wokół nich pojawiają się mężczyźni, którzy chcą na nich żerować. Poza tym u Rodziewiczówny pojawia się bardzo ciekawy składnik tożsamości u progu 1918 r.: ona zachowała pamięć wielonarodowej Rzeczypospolitej, toteż jej powieści pokazują również patriotyzm litewski (powieść „Dewajtis”) oraz specyfikę białoruską (na przykład powieść „Czahary”)” – wskazuje Nasiłowska.

Prof. Monika Rudaś-Grodzka zastrzega, że ze współczesnej perspektywy może wydawać się, że kobiety działały za mało, że nie było w nich samookreślenia. Jednak w niektórych dziennikach widać, że kobiety z sukcesem negocjowały swoją sferę wolności, która często była dla nich najważniejszą sprawą. „Te kobiety były niezwykle bohaterskie. Wcale nie wynikało to ze stereotypowego przekonania o tym, brakowało mężczyzn, którzy zginęli albo byli na Syberii czy na emigracji. Przez ponad 100 lat kobiety po prostu edukowały się, wykształcały siłę wewnętrzną i instynkt polityczny, które w 1918 r. pozwoliły im działać w organizacjach kobiecych i partiach politycznych” – wyjaśnia badaczka.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!