Kultura i Historia
zw.lt

Cicha Noc: Zawsze mnie ciekawi, jak zostanie odebrany film zagranicą

„Z jednej strony jest bardzo polski, ale z drugiej ma w sobie coś uniwersalnego” - powiedział Piotr Domalewski, reżyser filmu „Cicha Noc”, który był pokazany podczas festiwali filmowego „Kino pavasaris” w Wilnie. Film niestety został bez nagród.

Akcja filmu „Cicha Noc” rozgrywa się 24 grudnia, kiedy dwudziestokilkuletni Adam, od jakiegoś czasu pracujący w Holandii, nieoczekiwanie przyjeżdża na święta do rodzinnej miejscowości w województwie warmińsko-mazurskim. Początkowo ukrywa prawdziwy powód wizyty, jednak wkrótce zaczyna wprowadzać poszczególnych krewnych w swoje plany. Szczególną rolę odgrywają w nich jego ojciec i brat, z którym Adam jest skonfliktowany, oraz siostra z mężem. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy Adam oznajmia, że zostanie ojcem. Wtedy, zgodnie z polską tradycją, podczas wieczerzy pojawia się alkohol. Nikt z rodziny nie spodziewa się, jak wielki wpływ na życie ich wszystkich będą miały dalsze wydarzenia tej wigilijnej nocy.

We czwartek (29 marca) reżyser filmu Piotr Domalewski spotkał się z wileńską widownią, a później odpowiedział  na pytania Renaty Butkiewicz. Cały wywiad będzie można posłuchać na antenie Radia „Znad Wilii” w audycji „Filmoteka polska” po godz. 14 w niedzielę.

Pokazy zagraniczne. Zawsze mnie ciekawi, jak nasza twórczość czy wrażliwość zostanie odebrana zagranicą. Do dziś byłem tylko na festiwalach we Wschodniej Europie, więc wszyscy mają dużo wspólnego. Przed chwilą rozmawiałem z krytykiem z Francji, który powiedział, że film mu się bardzo podobał. Z jednej strony jest bardzo polski, ale z drugiej ma w sobie coś uniwersalnego. Co jest łatwe do zrozumienia dla kogoś zza granicy. Niezależnie z której tradycji się wywodzi.

Emigracja. W moim przekonaniu te dwa pojęcia (rodzina i emigracja) mocno się ze sobą wiążą. Po pierwsze emigracja gdzieś przekreśla rodzinę i utrudnia jej funkcjonowanie. Z drugiej strony mam takie wrażenie, że więzy rodzinne są bardzo silne. To też trudno je przełamać. Jest to problem o którym słyszałem z rozmów emigrantów i to przede wszystkim emigrantów finansowych. I im mocniejsze są więzy rodzinne, tym trudniej zdobyć się na emigrację.

O świętach. Jest nas dużo, siedzimy, zawsze spędzamy święta u dziadków, którzy mieszkają na wschodzie Polski. Śniadanie wielkanocne jest o 7.30, bo o godz. 6 jest rezurekcja. To jest straszne. Bo do godz. 12 już jest po świętach. Dziadek zawsze się denerwuje, kiedy przyjeżdżamy o 8, bo jak można tyle czasu siedzieć głodnym? Nie wiem z czego to wynika, ale generalnie mało jemy. Wszyscy szczypiory. Zresztą nikt specjalnie dobrze nie gotuje. Moja mama jest wspaniałą kobietę, ale mam piątkę rodzeństwa, więc raczej nie zastanawiała się nad jakością jedzenia, ale nad ilością. Gotowała jak dla wojska. Mamy bardzo proste potrawy zarówno na Wigilię, jak i na Wielkanoc.

O planach. To byłoby interesujące (film o Wielkanocy – przyp.red.). Mam nawet pomysł. Bo jest coś takiego w Wielkanocy w moich stronach w Wiznie, że Straż Pożarna trzyma straż przy grobie całą noc. I jak wchodzą rano na rezurekcję to się wszyscy trzymają za ręce, bo gdyby któryś puścił to by upadł. Bo oni naprawdę „srogo” trzymają straż. Pomyślałem, że ta Ochotnicza Straż Pożarna byłaby punktem wyjściowym.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!