Gospodarka
Antoni Radczenko

Gołubowski: Alternatywna energetyka to swoisty tryb życia

Zazwyczaj ci, którzy się decydują na alternatywę, nie mają włączonych kilku telewizorów na raz, nie zostawiają urządzeń elektronicznych w trybie śpiącym, korzystają z energooszczędnych urządzeń elektrycznych, piorą, kiedy się uzbiera więcej brudnej bielizny lub włączają zmywarkę do naczyń jak już jest pełna - w rozmowie z zw.lt mówi Bogdan Gołubowski szef UAB „GIMINIJA” oraz propagator alternatywnych źródeł energii.

Jesteś propagatorem alternetywnych źródeł energii. Prowadzisz własną firmę – UAB „Giminija” w tej branży. Jak się zaczęła twoja przygoda?

Alternatywna energetyka w moim głębokim przekonaniu nie jest tylko jednym ze źródeł energii. Jest to swoisty styl życia, który się wiąże z ochroną przyrody, zmniejszeniem bezgranicznego konsumpcjonizmu i niezależnością energetyczną.

Większość oponentów twierdzi, iż produkcja modułów fotowoltaicznych niesie za sobą duże wykorzystywanie resursów i zanieczyszczenie środowiska. Tak, owszem, produkując moduły solarne czy też akumulatory dla systemów autonomicznych przyczyniamy się do zanieczyszczenia, ale przyznajmy, iż dowolna nasza działalność gospodarcza w większym lub mniejszym stopniu daje cios dla ekologii. Inaczej na razie nie potrafimy. Tu raczej chodzi o to, że zanieczyszczamy produkując sprzęt, ale za to przez następne co najmniej 30 lat wytwarzamy energię elektryczną z zerową emisją dwutlenku węgla i innych niebezpiecznych związków chemicznych, które tradycyjne elektrownie co sekundę wyrzucają do atmosfery, a my to wdychamy.

Co do konsumpcjonizmu, to tylko bardzo bogata osoba może posiadać własną niezależną elektrownię, której mocy wystarczyłoby na pokrycie wszystkich zapotrzebowań energetycznych współczesnego człowieka. Zazwyczaj ci, którzy się decydują na alternatywę, nie mają włączonych kilku telewizorów na raz, nie zostawiają urządzeń elektronicznych w trybie śpiącym, korzystają z energooszczędnych urządzeń elektrycznych, piorą, kiedy się uzbiera więcej brudnej bielizny lub włączają zmywarkę do naczyń jak już jest pełna. Oprócz tego starają się korzystać z energii elektrycznej nie wtedy, kiedy jest dla nich wygodniej, ale kiedy jest ona dostępna w dużej ilości, czyli w słoneczny, bądź też wietrzny dzień. Do tego służą do urządzeń wbudowane tajmery, które uruchamiają tą samą pralkę czy zmywarkę w dzień, kiedy jesteśmy w pracy. Bo jeśli wszystkie wymienione czynności będziemy zostawiali na wieczór, to nawet rozwój energetyki słonecznej nie będzie skuteczny, bo w sieci energia elektryczna nie jest akumulowana, a ma być wyprodukowana lub nabyta w danej chwili, natychmiast, jak tylko jest na nią zapotrzebowanie. A jak wiadomo, elektrownie słoneczne wieczorem i w nocy energii elektrycznej nie wytwarzają, pobierają ją z sieci rozdzielczej lub z akumulatorów, więc nie kontrolując swojej konsumpcji musimy budować coraz więcej elektrowni cieplnych czy atomowych.

Posiadanie własnej elektrowni zapewnia niezależność energetyczną. Stajemy się znieczuleni na skoki cen za energię elektryczną, usterki techniczne w sieci rozdzielczej, gry polityczne czy niespokojne czasy, kiedy to z powodu zniszczonej infrastruktury energetycznej bywa odcięta dostawa prądu do setek i tysięcy obiektów, w tym mieszkań i domów.

Kojarząc to wszystko sam prowadzę oszczędny, mniej konsumpcyjny styl życia i propaguję go poprzez swoją działalność, czyli UAB „GIMINIJA”.

Z tego, co wiem wprowadziliście na rynek fotowoltaiczny system do grzania wody, który stwarza konkurencję dla kolektorów słonecznych? Czy mógłbyś coś więcej o tym opowiedzieć?

Do niedawna powszechnie uważano, że moduły fotowoltaiczne nie nadają się do grzania wody, bo ich efektywność jest 6 razy mniejsza od kolektorów słonecznych. Takie zdanie jest błędne z kilku powodów. Po pierwsze są tacy, którzy podpinają elektryczną grzałkę bezpośrednio do modułów fotowoltaicznych, co jest nieprawidłowe. Grzałka będzie grzała tylko w słoneczne południe, a resztę dnia z powodu niewłaściwej rezystencji grzałki napięcie modułów spadnie prawie do zera, więc moduły fotowoltaiczne będą produkowały tylko mały ułamek swojej mocy nominalnej. Są także firmy, które oferują sterowniki do grzania wody z modułów fotowoltaicznych, których działanie jest oparte na PWM technologii (skrót z angielskiego „Pulse Width Modulation”), czyli modulacji szerokości impulsu. Jest to dużo lepsze rozwiązanie od bezpośredniego podpinania grzałki do modułów solarnych, ale nie doskonałe, mające szereg wad i niską efektywność. No i chyba największym błędem jest porównywanie efektywności modułów fotowoltaicznych i kolektorów słonecznych. Należy porównywać nie moduły i kolektory oddzielnie, ale cały system w całości, bo przecież niska efektywność modułów fotowoltaicznych w układzie grzania wody jest kompensowana większą powierzchnią pod instalację fotowoltaiczną.

Właściwe podebranie rezystencji grzałki i używanie sterownika MPPT (skrót z angielskiego „Maximum Power Point Tracking”) robi system fotowoltaiczny atrakcyjnym i stwarza poważną konkurencję dla kolektorów słonecznych. MPPT – jest to zaawansowany układ śledzenia maksymalnego punktu mocy. Dzięki tej technologii cała moc elektryczna, generowana na modułach, z wyjątkiem zaledwie kilku procentów strat, jest przekazywana na grzałkę w postaci energii cieplnej. Jak już wspomniałem, główną wadą takiego systemu jest większe zapotrzebowanie na powierzchnię pod instalację fotowoltaiczną (np. dla wytworzenia 2 kW mocy, należy zamontować dwa kolektory płaskie o ogólnej powierzchni 5 m2 i oddać 14 m2 pod instalację fotowoltaiczną), ale zalety rozwiązania z modułami fotowoltaicznymi z pewnością biorą górę.

Kompletnie bezobsługowy system: nie posiada rur, pomp cyrkulacyjnych, cieczy odwodzących ciepło, nie ma problemów z zamarzaniem zimą.
Wysoka efektywność zimą: czym jest chłodniej na zewnątrz, tym układ ma większą efektywność. System fotowoltaiczny w chłodny słoneczny zimowy dzień wytworzy dużo więcej energii, niż w tych samych warunkach potrafią wyprodukować kolektory słoneczne. Absolutnie żadnych rur na zewnątrz: nie ma problemów z zamarzaniem w okresie zimowym. Moduły fotowoltaiczne ze sterownikiem umieszczonym wewnątrz łączy tylko przewód, nic poza tym. MPPT – grzałka od rana do wieczora pobiera maksymalną moc z modułów fotowoltaicznych z efektywnością, równą 97%. Bardzo prosta instalacja: należy tylko zamontować moduły słoneczne, przełożyć przewód do pomieszczenia, gdzie jest zamontowany bojler i gdzieś nieopodal przymocować sterownik. Instalacja modułów fotowoltaicznych w wygodnym dla użytkownika miejscu: moduły mogą być zamontowane na dachu czy też na ziemi i w dowolnej odległości od budynku. Straty na transportowaniu energii elektrycznej są kompensowane większą średnicą przewodu. A z kolei kolektory słoneczne mają być zamontowane jak najbliżej bojlera, bo straty w rurach są ogromne. Żadnych zmian w bojlerze. Należy tylko wymienić istniejącą grzałkę na odpowiednią dla sterownika.

I taki oto system stworzyłem i wprowadziłem na rynek. Jest on rozliczony dla 3-4 osobowej rodziny i potrafi przygotować do 150 litrów gorącej wody dziennie, więcej informacji znajduje się na naszej stronie.

A jak jest z ceną? Czy jest konkurencyjna?

Ceny modułów fotowoltaicznych są wyższe od kolektorów słonecznych, ale dzięki prostocie systemu – w skład wchodzą tylko moduły, przewody, sterownik i grzałka o odpowiedniej mocy i własnoręcznemu montażowi – wszystko jest na tyle proste, że dla dokonania montażu nie jest potrzebna żadna specjalna wiedza czy doświadczenie, cena jest jak najbardziej konkurencyjna. Koszty takiej instalacji albo są bardzo podobne do instalacji kolektorów słonecznych o podobnej mocy, albo są o drobinę wyższe. Miejmy na uwadze to, że rynek litewski jest przepełniony tanimi chińskimi kolektorami słonecznymi o dosyć niskiej cenie. A tu chodzi mowa o jakościowe litewskie moduły fotowoltaiczne, litewski sterownik i w stanach zjednoczonych rozpracowany MPPT algorytm dla procesora.

Podstawowy zarzut wobec alternatywnych źródeł energii na Litwie, jest taki, że na Litwie jest zbyt mało słońca i wiatrów. Jak mógłbyś odpowiedzieć na ten zarzut?

Ten zarzut jest absolutnie nieuzasadniony. Na mapie rocznego potencjału energii słonecznej w państwach Unii Europejskiej widzimy takie oto cyfry: Łotwa: 1047 kWh/m2, Litwa: 1109 kWh/m2, Niemcy: 1031 kWh/m2, Skandynawia: 950 – 1000 kWh.m2. Skoro na Litwie nasłonecznienie jest większe niż w Niemczech, które w Europie dominują pod względem liczby instalacji fotowoltaicznych, to jak u nas może brakować słońca? Co do przydomowych elektrowni wiatrowych, to stawiam jednak na energetykę słoneczną, jako podstawowe źródło energii alternatywnej, a wiatrak ma kompensować brak energii ze słońca w wietrzne jesienne i zimowe dni. Inaczej mówiąc, na Litwie elektrownia słoneczna jest efektywna przez 8-9 miesięcy w roku. A skoro moduły fotowoltaiczne nie posiadają żadnych części ruchomych i są bezobsługowe, moim zdaniem, są one bardziej atrakcyjne niż przydomowe turbiny wiatrowe, które w ciepłym okresie roku częściej wypoczywają, niż wytwarzają energię elektryczną. Nie chodzi tu oczywiście mowa o wiatraki przemysłowe, które widzimy nad Bałtykiem.

Kolejny zarzut to duża inwestycja na samym początku i ryzyko – czy to się nam opłaci? Czy to jest prawda?

Jeśli chodzi o system do grzania wody, to przy dzisiejszych cenach za kilowat godzinę energii elektrycznej, taki system okupi się w ciągu 5-6 lat i co najmniej przez następne 25 lat będzie niósł jedynie zyski. Co do elektrowni słonecznych czy wiatrowych, jako źródeł alternatywnej energii elektrycznej, to chętni do nabycia takich systemów muszą dobrze obliczyć swoje zapotrzebowania i zainwestować w jak najbardziej dla nich optymalne rozwiązanie. Niewłaściwie zaprojektowana elektrownia bije po portfelu nie tylko w trakcie jej zakupu, ale także ją eksploatując. Ogólnie rzecz biorąc okupienie się inwestycji zależy od cen za energię elektryczną, dotacji państwowych, zainstalowanej mocy, ilości wykorzystywanej energii w rok. Dzisiaj elektrownia słoneczna, działająca w sieci elektrycznej, może się okupić przez 7-10 lat, a autonomiczna, posiadająca akumulatory, potrzebuje co najmniej dwa razy tyle czasu dla zwrotu inwestycji. Ale tu nie chodzi tylko o inwestycje pieniężne. Jak już wspomniałem wcześniej, własna elektrownia przydomowa, zwłaszcza autonomiczna, działająca niezależnie od sieci rozdzielczych, jest warunkowo gwarantem niezależności energetycznej.

Czy na litewskim rynku alternatywnych źródeł energii jest duża konkurencja? Czy zamierzasz wejść na rynki zagraniczne?

Konkurencja jest częścią układu kapitalistycznego. Dzięki konkurencji mamy ogromne postępy we wszystkich branżach. Właśnie konkurencja sprawiła to, że na rynku pojawiły się takie oto układy fotowoltaiczne do grzania wody. Kiedy pracowałem nad swoim rozwiązaniem, na Litwie jeszcze nikt o tym głośno nie mówił. Była jedna firma, która na rynek wprowadziła PWM sterownik do grzania wody, a ja pracowałem nad MPPT. I kiedy mój produkt był już gotowy, uświadomiłem sobie, że nie stworzyłem żadnej nowinki. Dzisiaj na rynku litewskim można spotkać kilka podobnych rozwiązań. A to oznacza, że nie będę miał już planowanego sukcesu z tym produktem, bo moi potencjalni klienci mają do wyboru kilka ofert. Zatem, odpowiadając na pytanie co do konkurencji na litewskim rynku alternatywnych źródeł energii, z pewnością ona jest i jest duża. A rynki zagraniczne, w moim pojęciu, już nie są żadnym wyzwaniem. Zakupy są dokonywane zazwyczaj przez internet. Wystarczy mieć ca najmniej dwujęzyczny opis produktów (po litewsku i angielsku) w sklepie internetowym i Google wyszukiwarka sama się zatroszczy o rynki zagraniczne. Oczywiście idę z pomocą dla Google i na swojej stronie internetowej zamieszczam dużo artykułów, posiadających słowa kluczowe, które ludzie wykorzystują w wyszukiwarkach do wyszukiwania interesujących ich rozwiązań. Dodatkowo są takie portale jak eBay czy Allegro, gdzie też zamieszczam swoje oferty.

W przeszłości pracowałeś w dużych projektach energetycznych, m.in. przez trzy lata byłeś kierownikiem wydziału automatyki i sterowania procesów technologicznych przy projekcie nowej elektrowni atomowej. Czy nie żałujesz, że zrezygnowałeś z państwowej pracy i zacząłeś pracować na własną rękę?

Jeśli rynki zagraniczne dzisiaj już nie są wyzwaniem, to prowadzenie działalności na własną rękę na pewno tak. Są upadki i wzloty, są bezsenne noce i nerwowe chwile, ale dla mnie możliwość planowania swego czasu jest sprawą najważniejszą. Jeśli pracowałbym dla kogoś i robiłbym to samo, czym się zajmuję teraz ze strony technicznej, to bym nie musiał się troszczyć realizacją produktów i miałbym wolne chwile po pracy i weekendy niezwiązane z zawodem. Natomiast teraz jestem w interesie non stop i działalność firmy leży na moich barkach. Ale w zamian za to jestem panem swego czasu i nie muszę przesiadywać godzinami bez pracy i udawać, że coś robię. Właśnie to mnie najbardziej męczyło pracując dla kogoś, a konkretniej w instytucjach państwowych. Bo przecież tak się zdarza, zwłaszcza między projektami, kiedy nie ma za dużo pracy, ale nie powie się kierownikowi, że się nie mam nic do roboty i chce się iść do domu. Podsumowując wypowiedziane, prowadzenie swojej firmy, to przede wszystkim aktywacja wcześniej niewykorzystanych umiejętności osobistych i nowe doświadczenia oraz cele, których własnoręczne osiągnięcie niesie satysfakcję.

Jeśli chodzi konkretnie o projekt elektrowni atomowej, to wyszedłem z niego nie tylko po to, by startować ze swoim biznesem, ale z powodu tego, że się zmieniły moje poglądy i ta praca zaczęła przeczyć moim wartościom co do ekologii.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!