Gospodarka

„Gaz nie powinien stanowić instrumentu szantażu”. Nowe przepisy PE

Dostawy gazu już nigdy nie powinny stanowić politycznej broni czy instrumentu szantażu. Parlament Europejski uchwalił regulacje ws. bezpieczeństwa dostaw, które wprowadzają wiążący prawnie mechanizm solidarności, w wypadku przerwy w dostawach gazu do jednego z krajów UE, znacznie poprawia sytuację "28".

Przegłosowane przez eurodeputowanych przepisy przewidują regionalną współpracę pomiędzy państwami członkowskimi, aby w razie kryzysu mogły się one wspierać.

Jak tłumaczy Jerzy Buzek, szef komisji przemysłu, badań i energii Parlamentu Europejskiego, rozporządzenie zakłada, że dla tzw. odbiorców chronionych, a wiec dla naszych domów, szpitali, służb ratunkowych, domów opieki, hospicjów gazu nigdy nie może zabraknąć. Gdyby było takie zagrożenie, będzie on przesyłany z sąsiednich krajów.

Dostawy gazu już nigdy nie powinny stanowić politycznej broni czy instrumentu szantażu. Dzięki temu również państwa Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polska, energetycznie są najbezpieczniejsze w historii – oświadczył po głosowaniu sprawozdawca raportu w tej sprawie Jerzy Buzek.

Podczas długich negocjacji nie obyło się bez kontrowersji. Część krajów unijnych chciała jak najbardziej rozwodnić regulacje. Źródła unijne informowały, że różne propozycje nie podobały się m.in. Austrii, Włochom, Niemcom, Francji, Belgii, Luksemburgowi, Holandii, a także Węgrom.

Ostatecznie udało się wypracować kompromis pomiędzy negocjatorami reprezentującymi rządy, Komisją Europejską i Parlamentem Europejskim. Zapisy nie są idealne z polskiego punktu widzenia, ale i tak poprawiają sytuację bezpieczeństwa energetycznego w UE.

Problemów dostaw gazu nie da się rozwiązać w pojedynkę, bo mówimy o dostawach z zewnątrz UE. Jak zapewnić, żeby nam nie groziło zamknięcie kurka. W UE potrzebujemy 65 proc. gazu z zewnętrznych źródeł, a nie z naszych własnych – tłumaczył Buzek.

Zgodnie z zaproponowaną klauzulą solidarnościową, wielcy odbiorcy z jednego kraju UE nie będą otrzymywać gazu, jeśli w sąsiednim państwie unijnym problemy z zaopatrzeniem mieliby najbardziej potrzebujący, narażeni konsumenci.

Porozumienie przewiduje, że we wszystkich krajach UE odbiorcy narażeni będą definiowani w ten sam sposób. Lista jest ograniczona do szpitali, mieszkań, hospicjów, ośrodków pomocy społecznej. Nie ma na niej małych i średnich firm, czy nawet szkół.

Za przesyłanie gazu w ramach solidarności będą przysługiwały rekompensaty. Ogólne reguły w tej sprawie w ramach grup kryzysowych mają być ustalane już teraz, by były gotowe w razie kryzysu.

Europoseł PiS Edward Czesak, który był tzw. sprawozdawcą cieniem tego projektu w grupie Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) ocenił, że rozporządzenie jest bardzo potrzebne.

- Sytuacja na naszej wschodniej granicy szybko się zmienia i jest coraz bardziej niepokojąca. Niniejsze rozporządzenie, mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa dostaw gazu, jest więc dobrym krokiem przyjętym we właściwym czasie – zaznaczył.

Zwrócił przy tym uwagę, że Unia Europejska i jej bezpieczeństwo dostaw gazu właśnie stają w obliczu nowego wyzwania, jakim jest projekt Nord Stream 2.

- Ten geopolityczny projekt podważa solidarność europejską i jest niezgodny z duchem tego rozporządzenia oraz jednym z głównych celów Unii Energetycznej, tj. dywersyfikacji dostaw gazu – podkreślał europoseł PiS.

Przepisy przewidują, że państwa członkowskie mają funkcjonować w ramach czterech „grup ryzyka”, które mają służyć za podstawę obowiązkowej współpracy, by przygotowywać wspólne analizy i wypracowywać środki zapobiegawcze na wypadek sytuacji nadzwyczajnej. Przewidziano trzy poziomy kryzysu dostaw energii, które kraje mogą zadeklarować informując o tym KE i odpowiednie organy w swoich grupach: wczesne ostrzeganie, ostrzeganie i sytuacja kryzysowa.

Mechanizm solidarności ma być uruchomiony, jeśli państwo członkowskie stwierdzi, że potrzebna jest interwencja ponadnarodowa i istnieje niebezpieczeństwo dla tzw. konsumentów chronionych solidarnie.

Dużym osiągnięciem Parlamentu Europejskiego było wywalczenie przy sprzeciwie wielu państw członkowskich przejrzystości kontraktów komercyjnych. Nie będzie ona taka jak w przypadku umów międzyrządowych, które mają być przesyłane do KE przed zawarciem, ale i tak może to zmienić zachowanie spółek.

Kompromis przewiduje, że umowy komercyjne, dotyczące znacznych dostaw już po zawarciu, mają być przekazywane do krajowych organów. Informacje o tych kontraktach, które obejmują co najmniej 28 proc. dostaw z zewnątrz w relacji do krajowej konsumpcji, mają trafiać do Komisji Europejskiej. Jej urzędnicy mogą zażądać też przedłożenia całego kontraktu.

- Negocjacje były bardzo długie, ale samo przygotowanie i wejście w życie rozporządzenia wyjątkowo krótkie. W negocjacjach wypracowaliśmy niezwykłe porozumienie w Parlamencie Europejskim i stanowiliśmy zwarty zespół – wskazywał w czasie debaty w PE Buzek. Dziękował przy tym za współpracę Komisji Europejskiej i prezydencji maltańskiej, która przekonywała do tych rozwiązań państwa członkowskie. Europoseł zwrócił też uwagę, że doświadczenia te będą przydane podczas wypracowania przepisów pakietu energetycznego, na który składa się osiem aktów prawnych.

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!