Bezpieczeństwo
Małgorzata Kozicz

Sokolnik, który pracuje z Orlikami

Podczas gdy polskie Orliki pilnują litewskiego nieba, pracę Orlikom ułatwiają polskie sokoły i jastrzębie. Sokolnik Michał Bień wraz z pięcioma ptakami i dwoma psami dba o to, aby starty i lądowania lotników Polskiego Kontyngentu Wojskowego Orlik 7, którzy pełnią misję Baltic Air Policing, przebiegały bez zakłóceń. Zadaniem sokolnika i jego podopiecznych jest przepędzanie ptactwa, które może przeszkodzić samolotom, a zrobić to muszą w jak najkrótszym czasie.

W całej Litwie nie ma ani jednego sokolnika, zresztą i w Polsce jest to zawód niezwykle rzadki, toteż kompetencje Michała Bienia są w Szawlach cenione. Litewskie Siły Powietrzne zatrudniają go na pół roku. Współpracuje z żołnierzami misji Air Policing niezależnie od tego, jaki kontyngent pojawi się na Litwie, jak mówi jednak, teraz „z naszymi jest milej, bo jest do kogo buzię otworzyć”.

„Zajmuję się odstraszaniem ptaków z miejsc nieporządanych, dbam o bezpieczeństwo lotów przy startach, ladowaniach, jak również podczas kołowania, monitoruję sytuację ornitologiczną, słowem ogarniam całe to zamieszanie z ptakami” – mówi Michał Bień. Z wykształcenia leśnik, został zawodowym sokolnikiem, gdy hobby przerodziło się w pracę.

W Szawlach Bień pracuje z dwoma psami i pięcioma ptakami – czterema sokołami i samicą jastrzębia.

„Psy używam do płoszenia większcyh ptaków – bocianów, żurawi. Z sokołami ganiamy wszystko, co jest mniejsze od bociana: mewy, gawrony, szpaki, które tworzą bardzo duże stada od kilkudziesięciu do kilkuset osobników i potrafią zrobić duży bałagan siedząc na pasie” – opowiada sokolnik.

Z reguły wystarcza sama obecność ptaków drapieżnych, aby przepłoszyć mniejsze gatunki. „Na tę chwilę nikt nie wymyślił alternatywy. Wymyśla się sztuczne sokoły czy drony, używa armatek, broni hukowej, ale nic nie zastąpi natury. Setki tysięcy pokoleń ptaków wiedzą, że sokół czy raróg to drapieżnik, od którego trzeba uciekać. Wystarczy, że zobaczą kształt poruszający się z odpowiednią prędkością, przypominający sylwetkę sokoła czy jastrzębia” – podkreśla Michał Bień.

Wyszkolenie i oswojenie sokoła od dzikiego ptaka do takiego, który wie, że wypuszczony powinien wrócić, zajmuje około miesiąca. Dzikie ptaki przywiązują się do swojego opiekuna, chociaż nigdy nie będą sie zachowywały jak udomowione zwierzę. „Ptak wie, że dzięki współpracy z sokolnikiem ma jakąś korzyść, z reguły jest to jedzenie” – wyjaśnia sokolnik.

Jak mówi, ptaki raczej nie uciekają, ale mogą się zgubić. W ich odszukaniu może pomóc nadajnik telemetryczny, który jest zaczepiany na nodze lub ogonie. Wówczas sokolnik dzięki swojemu odbiornikowi może zlokalizować ptaka w promieniu kilkunastu kilometrów. Jeżeli to się nie udaje, „trzeba jeździć i szukać” – podsumowuje Michał Bień.

Wraz ze swoimi zwierzętami przebywa na lotnisku przez 7 dni w tygodniu. Najbardziej intensywny okres pracy sokolnika na litewskim lotnisku to maj, czerwiec i początek lipca.

Głównym zadaniem pilotów misji Baltic Air Policing jest rozpoznawanie samolotów (z reguły rosyjskich), które zbliżają się do wód terytorialnych Litwy, Łotwy i Estonii bądź wykonują przeloty w korytarzach bez włączonych odpowiednich urządzeń. Żołnierze pełnią służbę przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

Tagi:

srtfondas

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!